
NOWOTWÓR uodpornił się na leczenie❗️Nasze córki potrzebują taty, a ja – męża! Błagam, pomóż mi uratować Krzysia❗️
Cel zbiórki: Dojazd, pobyt, diagnostyka, leczenie, rehabilitacja w Stanach Zjednoczonych
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Dojazd, pobyt, diagnostyka, leczenie, rehabilitacja w Stanach Zjednoczonych
Opis zbiórki
"Pani mąż ma złośliwego raka z przerzutami, bardzo mi przykro.”. 4 marca 2024 roku moje serce rozpadło się na miliony drobnych kawałków! Żadne słowa nie są w stanie opisać, jaki koszmar przeżywa nasza rodzina... Nie nam świata bez Krzysia! Nasze córki potrzebują taty, a ja – męża! Błagam, pomóż mi go uratować!
Brutalna diagnoza męża padła zaledwie miesiąc po śmierci jego mamy. Nie zdążyliśmy nawet podnieść się po jednej stracie, a los doświadczył nas jeszcze mocniej... Najgorsze jest to, że choroba zaatakowała po cichu, nie dając żadnych specyficznych objawów. Nie mieliśmy szansy, by wykryć ją na czas... Mąż miał jedynie kaszel!

Na zdjęciu RTG lekarze dostrzegli niewielką zmianę w płucu, ale uspokajali, że to raczej nic poważnego. Dopiero badanie PET ujawniło szokującą prawdę: gruczolakorak płuca z mutacją EGFR, z przerzutami do kręgosłupa i węzłów chłonnych. Nie było czasu na rozpacz, musieliśmy natychmiast rozpocząć leczenie, zanim będzie za późno...
Okazało się, że operacja nie wchodzi w grę. Rak był już zbyt rozsiany po organizmie. Wdrożono więc chemioterapię w tabletkach oraz radioterapię. Dzięki nim zmiany w kręgosłupie zniknęły, a guz w płucu znacznie się zmniejszył! Osiągnęliśmy upragnioną remisję i odetchnęliśmy z ulgą... Ale tylko na chwilę.

Ostatnie badania odebrały nam resztki nadziei. NOWOTWÓR UODPORNIŁ SIĘ NA DOTYCHCZASOWE LECZENIE. Guz w płucu zaczął rosnąć, ma już 18 mm, a do tego pojawiły się nowe przerzuty do węzłów chłonnych! W czerwcu 2026 usunięto zajęty węzeł, ale Krzysztof wyczuł kolejnego guza nad obojczykiem. Czekamy na wyniki tomografii i panicznie boimy się, że przerzutów jest więcej...
Pracuję w służbie zdrowia od kilkunastu lat i wiem jak wygląda walka pacjentów onkologicznych... Nigdy jednak nie sądziłam, że na własnej skórze przekona się o tym także mój ukochany mąż. Widok Krzysia, który jest osłabiony i zmęczony wyniszczającym leczeniem, łamie mi serce. On jest miłością mojego życia, moim najlepszym przyjacielem, moją bratnią duszą – zrobię wszystko, by go uratować!

Naszą największą nadzieją jest leczenie w klinice pod Waszyngtonem, w Stanach Zjednoczonych. Prowadzone są tam nowoczesne terapie i badania kliniczne dla pacjentów z mutacją EGFR, u których dotychczasowe leczenie przestało działać. Już 4 września mąż ma pierwszą konsultację. Niestety koszt diagnostyki, leczenia, podróży i pobytu w USA jest ogromny i przekracza nasze możliwości finansowe. A to dopiero początek...
Patrzę na nasze ślubne zdjęcie i przypominam sobie, jak przysięgałam, że będę z Krzysiem na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Dotrzymam tej obietnicy do jego ostatniego słowa. Zrobię wszystko, co możliwe, by wyrwać nas z tego koszmaru… Niestety, koszty związane z leczeniem i poszukiwaniem ratunku dla mojego męża są koszmarnie wysokie. Dlatego błagam, wesprzyj tę zbiórkę choć symboliczną wpłatą lub udostępnij ją swoim znajomym. Dzięki temu możesz sprawić, że mój mąż przeżyje. Z całego serca dziękuję, że jesteś z nami.
żona Krzysia, Paulina

- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Zibi100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Zdrowia !!!
- Sylwia z ParkInnaX zł
Powodzenia Krzychu!