Zbiórka zakończona
Krzysztof Sobór - zdjęcie główne

Na misji w Iraku wydarzył się wypadek! Pomóż Krzysztofowi odzyskać sprawność!

Cel zbiórki: Operacja wstawienia implantu dolnego odcinka kręgosłupa, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Krzysztof Sobór, 50 lat
Bielsko-Biała, śląskie
Uszkodzenie kręgosłupa
Rozpoczęcie: 3 grudnia 2021
Zakończenie: 11 stycznia 2022
25 634 zł(100,4%)
Wsparło 207 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0164764 Krzysztof

Cel zbiórki: Operacja wstawienia implantu dolnego odcinka kręgosłupa, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Krzysztof Sobór, 50 lat
Bielsko-Biała, śląskie
Uszkodzenie kręgosłupa
Rozpoczęcie: 3 grudnia 2021
Zakończenie: 11 stycznia 2022

Aktualizacje

  • Mamy środki na operację! Dziękujemy!

    Walka trwa! Dzięki Wam Krzysztof przejdzie niezbędną operację, która w końcu, po wielu latach uwolni go od bólu i pomoże odzyskać bezcenną sprawność!

    Po operacji Krzysztofa czeka jeszcze długa rehabilitacja. Zbiórka pozostaje otwarta, a środki z nadwyżki zostaną przeznaczone właśnie na dalszą rehabilitację. 

    Trzymajcie mocno kciuki za powodzenie zabiegu! Dziękujemy!

Opis zbiórki

Byłem żołnierzem. W 2004 roku poleciałem do Iraku uczestniczyć w drugiej zmianie. Zajmowaliśmy stanowisko w Karbali, na posterunku policji. Doszło wypadku, uszkodziłem kręgosłup… Od tamtego zdarzenia wszystko się posypało. Dzisiaj moim jedynym ratunkiem jest niestety droga operacja wymiany części kręgów na implanty. Dlatego proszę o wsparcie, bo operacja musi odbyć się jak najszybciej, zanim usiądę na stałe na wózek… Mam dwoje małych dzieci, których bardzo chcę mieć siłę wychować na dobrych Polaków. Wierzę, że tak będzie!

Gdy leciałem do Iraku, tutaj w kraju jeszcze nikt się nie spodziewał, że żołnierze będą wracać w czarnych workach albo ciężko ranni. Chyba nie zdawali sobie sprawy, że idziemy na prawdziwą wojnę. 

Miałem świadomość, że mogę nie wrócić, ale byłem żołnierzem, służyłem dla ojczyzny. Niestety, po 5 miesiącach służby zdarzył się wypadek. Na początku wydawało się, że to nic poważnego. Miałem akurat nocną wartę, ale byłem w stanie tylko leżeć. Na drugi dzień trafiłem do szpitala polowego. Tam lekarz stwierdził, że mam złamany kręgosłup. Nacisnął mi na głowę od góry, a ja straciłem przytomność.  

Stamtąd ewakuowali mnie do Bagdadu, do amerykańskiego szpitala. Na miejscu orzekli, że mam pęknięte kręgi. Dostałem leki, czekałem na ewakuację do kraju. Potem helikopter na lotnisko i droga do domu. W jej trakcie na zmianę budziłem się i traciłem przytomność. Na domiar złego po drodze zaginęła moja dokumentacja medyczna. 

Wróciłem do Polski i tak zaczęła się moja “przygoda” – w szpitalu raz mówili, że mam złamany kręgosłup, raz, że nic mi nie jest i za dwa tygodnie będę mógł wrócić do Iraku. 

Ostatecznie wypisali mnie, dali leki przeciwbólowe. Kolejne miesiące to były wizyty kontrolne u neurologa, ortopedy. Na początku nawet jeszcze chodziłem, ale było coraz gorzej. Potem zwolnili mnie z wojska, bo nie byłem w stanie służyć.

W 2008 w Sosnowcu przeszedłem operację odbarczenia rdzenia. Wiedziałem, że nigdy już nie odzyskam pełni sprawności. Miałem prowadzić spokojny tryb życia, bez nadwyrężania się. To trudne dla człowieka, który skakał kiedyś ze spadochronem, ale musiałem się dostosować. 

Zmieniłem pracę, nie byłem już żołnierzem, tylko biurokratą w mundurze. Ale dehydracja kręgosłupa postępowała, było coraz gorzej. Od 1,5 roku już jestem na zwolnieniu. Nie jestem w stanie prawie nic zrobić sam, są dni, że nie dojdę nawet do łazienki. 

W 2020 roku przeszedłem operację w Olsztynie, która nie pomogła. Lekarz orzekł, że jedynym ratunkiem dla mnie są implanty. Trzeba wymienić cały odcinek lędźwiowy. Zapewniają mnie, że po rehabilitacjach wrócę do sprawności, a ja nie marzę o niczym innym! Chciałbym chociaż truchtem pobiec za synami, pograć z nimi w piłkę…

Starszy ma 3 latka, młodszy 1,5 roku. To moje chłopaki i moja żona dają mi siły, są jak paliwo do rakiety. Nie mam czasu myśleć o głupotach dzięki nim. Bóg wiedział, kiedy mają pojawić się w moim życiu. 

Nigdy nie byłem taki, że siadałem i płakałem. Muszę jakoś funkcjonować i się nie poddaję. Niestety, przez COVID-19 operacja, której potrzebuję, nie ma szans odbyć się na NFZ. Wszystkie zabiegi tego typu są wstrzymane. Ale ja nie mogę czekać… 

Moją szansą jest prywatna operacja, która mogłaby się odbyć w styczniu, gdyby udało mi się zebrać taką ogromną kwotę. Niestety, obecnie jestem jedynym żywicielem rodziny. Nie mam takich funduszy... Stąd moja gorąca prośba o pomoc. Staram się myśleć pozytywnie. Wierzę, że jeszcze będzie dobrze!

Krzysztof

 

* Po operacji Krzysztofa czeka także długa i kosztowna rehabilitacja, na którą zostaną przeznaczone środki z ewentualnej nadwyżki.

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Weteranka weteranowi
    Weteranka weteranowi
    50 zł

    Udostępnij

    Na misji było "Nikt nie zostaje" a w kraju niech będzie "Nikt nie zostaje sam".

  • Były żołnierz.
    Były żołnierz.
    X zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    32 zł

    Udostępnij

  • Ela  Czyżewska
    Ela Czyżewska
    200 zł

    Udostępnij

  • Gosia Tarnik
    Gosia Tarnik
    X zł

    Udostępnij

  • Jolanta i Krzysztof W
    Jolanta i Krzysztof W
    10 000 zł

    Udostępnij

    wierzymy, że Twoje nadzieje na powrót do zdrowia spełnią się w 100 %. Pozdrawiamy

Ta zbiórka jest zakończona, ale Krzysztof Sobór wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj