
Na misji w Iraku wydarzył się wypadek! Pomóż Krzysztofowi odzyskać sprawność!
Cel zbiórki: Operacja wstawienia implantu dolnego odcinka kręgosłupa, rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja wstawienia implantu dolnego odcinka kręgosłupa, rehabilitacja
Aktualizacje
Mamy środki na operację! Dziękujemy!
Walka trwa! Dzięki Wam Krzysztof przejdzie niezbędną operację, która w końcu, po wielu latach uwolni go od bólu i pomoże odzyskać bezcenną sprawność!
Po operacji Krzysztofa czeka jeszcze długa rehabilitacja. Zbiórka pozostaje otwarta, a środki z nadwyżki zostaną przeznaczone właśnie na dalszą rehabilitację.Trzymajcie mocno kciuki za powodzenie zabiegu! Dziękujemy!
Opis zbiórki
Byłem żołnierzem. W 2004 roku poleciałem do Iraku uczestniczyć w drugiej zmianie. Zajmowaliśmy stanowisko w Karbali, na posterunku policji. Doszło wypadku, uszkodziłem kręgosłup… Od tamtego zdarzenia wszystko się posypało. Dzisiaj moim jedynym ratunkiem jest niestety droga operacja wymiany części kręgów na implanty. Dlatego proszę o wsparcie, bo operacja musi odbyć się jak najszybciej, zanim usiądę na stałe na wózek… Mam dwoje małych dzieci, których bardzo chcę mieć siłę wychować na dobrych Polaków. Wierzę, że tak będzie!
Gdy leciałem do Iraku, tutaj w kraju jeszcze nikt się nie spodziewał, że żołnierze będą wracać w czarnych workach albo ciężko ranni. Chyba nie zdawali sobie sprawy, że idziemy na prawdziwą wojnę.
Miałem świadomość, że mogę nie wrócić, ale byłem żołnierzem, służyłem dla ojczyzny. Niestety, po 5 miesiącach służby zdarzył się wypadek. Na początku wydawało się, że to nic poważnego. Miałem akurat nocną wartę, ale byłem w stanie tylko leżeć. Na drugi dzień trafiłem do szpitala polowego. Tam lekarz stwierdził, że mam złamany kręgosłup. Nacisnął mi na głowę od góry, a ja straciłem przytomność.
Stamtąd ewakuowali mnie do Bagdadu, do amerykańskiego szpitala. Na miejscu orzekli, że mam pęknięte kręgi. Dostałem leki, czekałem na ewakuację do kraju. Potem helikopter na lotnisko i droga do domu. W jej trakcie na zmianę budziłem się i traciłem przytomność. Na domiar złego po drodze zaginęła moja dokumentacja medyczna.
Wróciłem do Polski i tak zaczęła się moja “przygoda” – w szpitalu raz mówili, że mam złamany kręgosłup, raz, że nic mi nie jest i za dwa tygodnie będę mógł wrócić do Iraku.
Ostatecznie wypisali mnie, dali leki przeciwbólowe. Kolejne miesiące to były wizyty kontrolne u neurologa, ortopedy. Na początku nawet jeszcze chodziłem, ale było coraz gorzej. Potem zwolnili mnie z wojska, bo nie byłem w stanie służyć.
W 2008 w Sosnowcu przeszedłem operację odbarczenia rdzenia. Wiedziałem, że nigdy już nie odzyskam pełni sprawności. Miałem prowadzić spokojny tryb życia, bez nadwyrężania się. To trudne dla człowieka, który skakał kiedyś ze spadochronem, ale musiałem się dostosować.
Zmieniłem pracę, nie byłem już żołnierzem, tylko biurokratą w mundurze. Ale dehydracja kręgosłupa postępowała, było coraz gorzej. Od 1,5 roku już jestem na zwolnieniu. Nie jestem w stanie prawie nic zrobić sam, są dni, że nie dojdę nawet do łazienki.
W 2020 roku przeszedłem operację w Olsztynie, która nie pomogła. Lekarz orzekł, że jedynym ratunkiem dla mnie są implanty. Trzeba wymienić cały odcinek lędźwiowy. Zapewniają mnie, że po rehabilitacjach wrócę do sprawności, a ja nie marzę o niczym innym! Chciałbym chociaż truchtem pobiec za synami, pograć z nimi w piłkę…
Starszy ma 3 latka, młodszy 1,5 roku. To moje chłopaki i moja żona dają mi siły, są jak paliwo do rakiety. Nie mam czasu myśleć o głupotach dzięki nim. Bóg wiedział, kiedy mają pojawić się w moim życiu.
Nigdy nie byłem taki, że siadałem i płakałem. Muszę jakoś funkcjonować i się nie poddaję. Niestety, przez COVID-19 operacja, której potrzebuję, nie ma szans odbyć się na NFZ. Wszystkie zabiegi tego typu są wstrzymane. Ale ja nie mogę czekać…
Moją szansą jest prywatna operacja, która mogłaby się odbyć w styczniu, gdyby udało mi się zebrać taką ogromną kwotę. Niestety, obecnie jestem jedynym żywicielem rodziny. Nie mam takich funduszy... Stąd moja gorąca prośba o pomoc. Staram się myśleć pozytywnie. Wierzę, że jeszcze będzie dobrze!
Krzysztof
* Po operacji Krzysztofa czeka także długa i kosztowna rehabilitacja, na którą zostaną przeznaczone środki z ewentualnej nadwyżki.
- Weteranka weteranowi50 zł
Na misji było "Nikt nie zostaje" a w kraju niech będzie "Nikt nie zostaje sam".
- Były żołnierz.X zł
- Wpłata anonimowa32 zł
- Ela Czyżewska200 zł
- Gosia TarnikX zł
- Jolanta i Krzysztof W10 000 zł
wierzymy, że Twoje nadzieje na powrót do zdrowia spełnią się w 100 %. Pozdrawiamy