

Dzieciństwo w objęciach nowotworu - wspólnie uratujmy Laurę!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Laury
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Laury
Opis zbiórki
Szkoła, dom, zabawy z koleżankami. Zwyczajne życie 11-latki. Niestety, tylko do czasu... Beztroska została brutalnie przerwana przez NOWOTWÓR! Szpital, chemioterapia, walka o życie - tak dzisiaj wygląda codzienność Laury...
Nasza historia zaczyna się w lutym 2022 roku. Laura zaczęła skarżyć się na codzienne bóle brzucha i głowy. Lekarz zbywał objawy. Nie odpuszczaliśmy tematu, dostawaliśmy syropy, tabletki i różne zalecenia, które niestety na nic się zdały. Córka zaczęła mieć problemy z oddychaniem i koncentracją, do tego doszły krwotoki z nosa oraz permanentne zmęczenie. Bywały dni, kiedy prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, bo poza czasem, kiedy była w szkole, Laura ciągle spała. W maju prosiłam bardzo mocno o skierowanie na badania krwi. Wyniki potwierdziły, że dzieje się naprawdę coś złego...

W trybie pilnym zostałyśmy skierowane na dalsze badania. W międzyczasie na obojczyku Laury powstał duży guz o wielkości 3-4 cm. Biopsja pokazała, że to chłoniak, który jest rozsiany! Musieliśmy zacząć walkę o życie... Diagnoza - chłoniak Hodgkina - była dla nas szokiem. Okazało się, że Laura, jeszcze do niedawna aktywna i radosna dziewczynka, ma mieć chemioterapię, stracić włosy i walczyć o życie... Strach przed nieznanym i tym, że możemy stracić córkę, był ogromny. Bardzo trudnym zadaniem było powiedzieć o tym Laurze. Staraliśmy się delikatnie wyjaśnić, co się dzieje i co musimy zrobić, żeby wyzdrowiała.
Pierwsza wizyta w szpitalu zakończyła się dopiero po miesiącu. Laura miała założone dożylne dojście centralne Broviac. Pierwsze dwa przyjęcia chemioterapii spowodowały bardzo złe samopoczucie Laury. Usłyszeliśmy od niej wtedy, że umiera i to koniec... Czy można usłyszeć coś gorszego od swojego dziecka? Nie, zamarliśmy. Po chwili odpowiedzieliśmy Laurze, że nie pozwolimy się jej poddać! Skoro zaczęliśmy tę nierówną walkę, to doprowadzimy ją do końca.

Laura otrzymała 14 chemii w dwóch cyklach oraz kolejne 4 cykle po 7 chemii. Później już było lepiej. Poznaliśmy wiele rodzin w podobnej sytuacji. W szpitalu można powiedzieć, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. Pacjencji, rodzice, lekarze, pielęgniarki i wolontariusze. Łączymy się razem w naszych nieszczęściach i jest jakoś tak raźniej... Bo kto nas zrozumie tak dobrze, jak nie ktoś, kto jest w podobnej sytuacji? No właśnie.
Leczenie szpitalne jest refundowane, ale poza okresem, kiedy jesteśmy w szpitalu, musimy kupić antybiotyki, sterydy i inne leki. Jeśli fundusze pozwolą, chcielibyśmy konsultować się również prywatnie z autorytetami w dziedzinie onkologii dziecięcej. Oprócz tego niezbędne są środki do utrzymania higieny Biovaca. Po zakończeniu chemioterapii będziemy kupować suplementy na wzmocnienie organizmu. Do szpitala z naszego domu jest 80 kilometrów, jeździmy tam średnio 2 razy w miesiącu. To niestety też rodzi spore koszta.

Musiałam zrezygnować z pracy, aby opiekować się córką. Za każdym razem, kiedy Laura jest w szpitalu, jestem tam razem z nią. Tata Laury musiał zając się sam naszymi pozostałymi pociechami. Obecnie mamy bardzo uszczuplone dochody i nie jesteśmy w stanie podołać wydatkom związanym z chorobą Laury.
Nie potrafimy określić, jaka suma jest potrzebna, aby zakończyć leczenie i doprowadzić do remisji chłoniaka. Informacje o tym, co będzie dalej, otrzymujemy na bieżąco. Wszystko zależy od wyników badań. Sytuacja jest dynamiczna i nic nie jest pewne. Mamy ogromną nadzieję, że zechcesz nam pomóc. Jedyna pewna rzecz, to nasze postanowienie - nie poddamy się w walce o życie Laury!
* Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
Wpłaty
- Zestaw do biżuterii dla małej damy10 zł
- Licytacja25 zł
- Ania Berlikowska55 zł
- Joanna Gołąb40 zł
- Natan Papaj50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł