
Byłam w ciąży, kiedy dowiedziałam się, że moja córka choruje na ZŁOŚLIWY nowotwór pnia mózgu❗️Ratunku!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc trudnej sytuacji
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pomoc trudnej sytuacji
Opis zbiórki
Wiedliśmy dobre życie. Nasza czteroosobowa rodzina miała się niedługo powiększyć. Byłam w ciąży, kiedy cień strasznej diagnozy przysłonił nasze szczęście. Strach o życie jednego z naszych dzieci przysłonił wszystko. Czuliśmy, że tracimy grunt.
Wiele podstępnych diagnoz daje niewinne objawy. Tak było też z naszą córką. Zaczęło się od bólów brzucha i wymiotów, które z dnia na dzień przybierały na sile i częstotliwości. Zaczęliśmy szukać pomocy, ale nie sądziliśmy, że zamiast do gastrologa powinniśmy udać się na oddział onkologiczny...
W maju 2025 roku dowiedzieliśmy się, że nasza córka, Laura, cierpi na nowotwór złośliwy pnia mózgu. Lekarze dawali jej od 8 do 12 miesięcy życia. Nasz świat runął. Dlaczego nasze dziecko? Dlaczego nowotwór wybrał naszą małą niewinną dziewczynkę?
Nie było mowy o operacji. Guz wyrósł w bardzo wrażliwym miejscu, jego wycięcie było zbyt ryzykowne. Już w czerwcu Laura została poddana radioterapii. Ku zaskoczeniu lekarzy nowotwór zaczął się zmniejszać, a nasza córka czuła się coraz lepiej. Podjęto decyzję o wstrzymaniu się z chemioterapią.
Mimo śmiertelnej diagnozy Laura pozostała radosną dziewczynką, która uwielbia się bawić, śmiać i tańczyć. Kocha nad życie swoje młodsze i starsze rodzeństwo oraz zwierzęta. Uwielbia chodzić do szkoły i być wśród rówieśników, dlatego gdy tylko mogła, uczęszczała na zajęcia.
Wyniki rezonansu wykonanego w lipcu zabrały nam ostatnią nadzieję. Guz zaczął znów rosnąć, a na dodatek się zmutował. Laura musiała przejść zabieg wstawienia zastawki, ponieważ nowotwór zaczął uciskać na wrażliwe miejsca, powodował ból, który dla tak małego dziecka jest nie do zniesienia.
Córka przeszła kolejną radioterapię. Byliśmy na konsultacjach już u kilku specjalistów. Każdy z nich mówi to samo – guz jest nie do wycięcia. Dowiedzieliśmy się jednak, że istnieje lek, który może pomóc naszej córce. Niestety, jest on dostępny tylko za granicą i kosztuje krocie.
Zeszły rok przyniósł nam dużo nadziei na to, że córka pokona nowotwór. Kiedy dowiedzieliśmy się o ponownym wzroście guza, strach znów zagościł w naszych sercach. Wierzymy jednak, że najgorsze jest już za nami. Wierzymy, że Laurka będzie żyć, że wróci do pełni sił i znów będzie mogła cieszyć się beztroskim dzieciństwem.
Najbliższy czas jest jednak kluczowy. Potrzebujemy środków, żeby móc odbyć niezbędne konsultacje i kwalifikacje, a później rozpocząć ratujące życie leczenie. Dlatego stajemy dziś przed Wami, ze złamanymi sercami, ze łzami w oczach i prosimy o pomoc.
Każda złotówka, każde udostępnienie zbiórki to dla naszej córki szansa na życie, na pokonanie nowotworu i powrót do zdrowia. Twój gest może uratować naszą Laurkę. Błagamy, pomóż nam ocalić życie ukochanego dziecka!
Rodzice
- Karol20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł