

Jak zdobędę PÓŁ MILIONA?! – Laurka potrzebuje operacji
Cel zbiórki: Operacja ortopedyczna w Paley European Institute, rehabilitacja, zakup sprzętu
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja ortopedyczna w Paley European Institute, rehabilitacja, zakup sprzętu
Aktualizacje
Kolejna wizyta za nami!
Dochodzimy teraz do siebie po pierwszej tak dalekiej podróży samolotem naszych bliźniaków oraz zbieramy myśli po wizycie u Doktora, który zaproponował mniej inwazyjną operację niż ta planowana w Warszawie, lecz z lepszymi efektami dla naszej Lulki.
Konsultacja dała nam inne spojrzenie na samą operację, rehabilitację a po niej oraz dojście Lulki do dalszej sprawności.

A doktor? Lekarz z powołania jakich mało, z cudownym podejściem do dzieci, a do tego profesjonalny w każdym calu. Jego "Będzie dobzie, Laura" tylko nas w naszej decyzji umocniło!
Teraz czekamy już tylko na wycenę operacji. Jesteśmy dobrej myśli, bo najprawdopodobniej zamkniemy się w zbieranej przez nas kwocie nawet z dodatkowymi kosztami przelotów/przejazdów do Wiednia, zakwaterowania, wyżywienia, czy sprzętu ortopedycznego potrzebnego po operacji.
I to dzięki Wam będzie to wszystko możliwe!
Pilna konsultacja w Austrii!
Minęły już prawie 3 miesiące od rozpoczęcia naszej zbiórki. Powoli oswajamy się z informacją, że nasza kochana Lulka już wkrótce będzie mieć tak wyczekiwaną przez nas operację bioderka i kolanek...
Wierzymy, że pasek dzięki Wam niebawem się zazieleni. Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo intensywne. Laura uczęszczała na fizjoterapię, która pomaga jej samodzielnie utrzymać pozycję czworaczą oraz odrobinkę się w niej przemieścić. Odbyły się także imprezy charytatywne, które wsparły zbiórkę naszej córeczki.

W ostatnim czasie poszerzyliśmy także naszą wiedzę na temat chorego bioderka Laurki i sposobu jego leczenia. Dlatego też zdecydowaliśmy się skonsultować z lekarzem w Austrii.
W większości podobnych przypadków specjalista proponuje mniej radykalną operację, oczywiście z korzyścią dla Lulki, jej zdrowia oraz rekonwalescencji po. Widzimy, że zaoszczędziłoby jej to ogromu bólu, bo być może udałoby się naprawić bioderko bez konieczności łamania aż trzech kości!
Wizyta odbędzie się w ciągu miesiąca lub dwóch. Jesteśmy pełni nadziei i wiary. Zostanie z nami!
Rodzice
Wsparcie cenniejsze niż złoto❗️
Kochani, dzięki Wam wpłaciliśmy już zaliczkę na operację naszej Laurki!
Niestety, mimo że powinna być przeprowadzona jak najszybciej, nie ma w tym roku terminów na tak rozległy zabieg i jak się okazało, nie 6, a aż 12-tygodniową rehabilitację w Warszawie!

W związku z tym operacja odbędzie się w styczniu 2024, a nas czeka przeprowadzka na 3 miesiące do stolicy. Jesteśmy trochę przerażeni, ale powoli oswajamy się z tą myślą i codziennie walczymy o sprawność naszej córeczki, choć ostatni czas bardzo nas doświadcza.
4 dni po rozpoczęciu zbiórki odszedł najukochańszy dziadek Laurki i Mikołajka. Mimo że nadal w to nie wierzymy i bardzo przeżywamy, bo mija dopiero miesiąc, musieliśmy zebrać resztki sił i wrócić do codziennych aktywności.

Właśnie zakończyliśmy 3-tygodniowy turnus rehabilitacyjny. Laurka robi ogromne postępy, jej mięśnie są coraz silniejsze, próbuje z klęku wspinać się po zabawki a przetrzymywana i prowadzona przez nas, zaczyna przebierać nóżkami, jakby sama chciała pobiec.
A jeszcze niedawno było to nie do pomyślenia. Nogi były poza jej strefą zainteresowań, jakby nie należały do niej. Teraz, zaczyna się nimi bawić i kombinować. Wierzymy, że to dobry znak, że po operacji bioderka i kolanek powoli nauczy się chodzić i stawiać pierwsze kroki!
Opis zbiórki
O nasze bliźniaki staraliśmy się prawie 3 lata. Gdy w końcu się udało, nasza radość nie miała granic. Podczas pierwszych badań prenatalnych dowiedzieliśmy się, że córeczka urodzi się ze stopami końsko-szpotawymi. Z gabinetu wyszliśmy zszokowani, ale z tygodnia na tydzień oswajaliśmy się z tą myślą i obmyślaliśmy plan dalszego działania.
W 27. tygodniu ciąży z powodu zagrożenia przedwczesnym porodem trafiłam do szpitala, w którym ostatecznie spędziłam 10 tygodni. Był to czas pandemii, więc bez odwiedzin i kontaktu z najbliższymi było naprawdę ciężko. W 37. tygodniu rozpoczęła się akcja porodowa. Poród naturalny trwał prawie 13 godzin. Niestety córeczce zaczęło spadać tętno i lekarz podjął decyzję o natychmiastowym cesarskim cięciu. Po chwili na świat przyszły nasze cudowne dzieci: Laura i Mikołaj.

Synek od początku był silniejszy i większy, dzięki czemu mógł zostać ze mną na sali. Córcia niestety miała problemy z utrzymaniem ciepłoty i pierwsze godziny życia spędziła osobno, w inkubatorze. Dopiero po 6 godzinach, gdy pozwolono mi wstać, mogłam odwiedzić Laurkę, wziąć ją w ramiona, przytulić i nakarmić. Było to najcudowniejsze uczucie: mieć dwoje dzieci przy sobie. Około północy zaczął dziać się najgorszy scenariusz.
Przyszła do nas lekarz neonatolog i stwierdziła, że Laurka jest tkliwa w prawą nogę – dotknięta płacze. Prześwietlenie wykazało złamanie kości udowej z przemieszczeniem.

Następnego dnia rano, córeczka została przetransportowana do innego szpitala, gdzie podjęto leczenie w postaci gipsów. Ja musiałam zostać z Mikołajem. Rozłąka oraz niewiedza o stanie córci były nie do zniesienia. Na szczęście po 2 dniach i my zostaliśmy wypisani. Zaczęły się kolejne schody, bo był to nadal czas pandemii i odwiedziny były zakazane.
Byłam u Laurki tak długo jak to było możliwe, przytulałam, głaskałam, szeptałam, że wszystko będzie dobrze, że niedługo wrócimy do domu, w którym pozna tatę i zobaczy brata. W międzyczasie wykonywano dodatkowe badania. Oprócz stopek płasko-koślawych, złamania uda, stwierdzono dysplazję biodra, choć jak później się okazało, było to wrodzone zwichniecie, które leczy się tylko operacyjnie…

Czy to, że Laurka była ponad 3 miesiące w szelkach Pavlika, które miały uzdrowić staw biodrowy oraz gipsach na stopach, przyczyniło się do pogłębienia obniżonego napięcia mięśniowego? Nie wiemy i pewnie nigdy się nie dowiemy....
W międzyczasie zostaliśmy objęci opieka wielu specjalistów, w tym kardiologa, neonatologa, neurologa, neurogenetyka, ortopedy oraz fizjoterapeutów. Po ponad roku leczenia stópek córeczki gipsami znaleźliśmy wybitnego specjalistę, który specjalizuje się w leczeniu podobnych zmian w stopach i tym samym cały proces leczenia przenieśliśmy do Warszawy. Po 4 tygodniach gipsowania Laura przeszła operacje stop, które zostały naprawione i wyglądają teraz pięknie. A co jest najważniejsze?

Są funkcjonalne i umożliwiają noszenie ortez oraz pionizację. Nadal nie wiemy, dlaczego nasza córeczka mimo zaraz 2 lat nie chodzi, mimo że badania genetyczne wyszły prawidłowe. Laurka robi kolosalne postępy, samodzielnie siada, zaczyna mówić, goni brata, z którym uwielbia się bawić. Dzięki rehabilitacji, fizjoterapii, specjalistycznym sprzętom wypracowaliśmy dużo, ale jeszcze dużo przed nami.
Obecnie jesteśmy po konsultacji w Instytucie Paleya, w którym chcą się podjąć leczenia biodra oraz zwiększenia zakresu wyprostu kolan, bo niestety na zgiętych kolanach, Laurka ma nikłe szanse na prawidłową naukę chodzenia. Szacunkowy koszt to 400.000 zł. Dotychczas opłacaliśmy wszystko z własnej kieszeni, ale ta kwota jest kolosalna, dlatego też jesteśmy zmuszeni prosić o pomoc.
Monika i Mateusz, rodzice

➡️ Licytacje na Facebook'u (otwiera nową kartę)

Kwota zbiórki jest szacunkowa.
- Ciocia Irenka - licytacja książek40 zł
- Wojciech Zamora50 zł
- Adrian💚900 zł
Adam młody
- Przedszkole Publiczne NORLANDIA, ul. Kuronia 75550 zł
- Marta Kobierska250 zł
Licytacja gołębia
- Wpłata anonimowa3100 zł