Los dał mi tylko jedną szansę. Proszę, pomóż mi zawalczyć o życie bez bólu...

Zbiórka na cel: Operacja w Paley Institute - jedyna szansa dla Leny
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 289 osób
15 590 zł (2,03%)
Brakuje jeszcze 753 274 zł
Wesprzyj

Lena Bartniczak, 31 lat

Skawica, małopolskie

MPD - czterokończynowe z przewagą kończyn dolnych

Rozpoczęcie: 29 Stycznia 2018
Zakończenie: 28 Lutego 2019

Od zawsze we dwie - wtedy, gdy z pierwszym oddechem walczyłyśmy o życie, gdy rodzice nie potrafili się nami zająć i trafiłyśmy do specjalnego ośrodka, gdy każdego dnia pokonywałyśmy przeszkody, które stawia przed nami choroba. Dzisiaj Iza, moja siostra, radzi sobie o wiele lepiej. Ja nie miałam tyle szczęścia… Lata zaniedbań i brak odpowiedniej rehabilitacji sprawiły, że niebawem mogę usiąść na wózek i nigdy z niego nie wstać… Ale czasu nie cofnę, nie ma co rozdrapywać starych ran. Teraz w końcu mam szansę i nadzieję! Mam też ogromny strach - czy mi się uda? Operacja, dzięki której mogę chodzić, kosztuje mnóstwo pieniędzy. Pieniędzy, których nie mam... Dlatego jestem tu i proszę Cię - pomóż.

Lena Bartniczak

Powinnyśmy urodzić się 3 miesiące później, ale los chciał inaczej. Był 1987 rok, sprzęt w szpitalach o wiele gorszej jakości, a my przyszłyśmy na świat zdecydowanie za wcześnie, by przeżyć. 6-miesięczne bliźnięta, ważące zaledwie kilogram, od początku nie dostały szansy. My jednak walczyłyśmy - o każdy oddech, o każdy kolejny dzień. Przez pierwsze trzy miesiące nie umiałyśmy nawet same oddychać. Jednak z dnia na dzień - mimo negatywnych rokowań - nasz stan się polepszał. Moja starsza o 15 minut siostra poradziła sobie o wiele lepiej - szybciej nauczyła się samodzielnie łapać oddech, potem mówić, siedzieć, chodzić.

Moje dzieciństwo właściwie toczyło się w szpitalu. Nie mam wspomnień, jak biegam po łąkach, bawię się w chowanego, ścieram kolana wspinając się po drzewach… Pamiętam za to białe lekarskie kitle, kroplówki, ból i smutek. Zanim skończyłam 7 lat, miałam za sobą już trzy operacje nóg. Gdy skończyłyśmy z siostrą 6 lat, trafiłyśmy do Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego prowadzonego przez siostry zakonne. Nasi rodzice niestety mieli inne priorytety, nie umieli się nami zająć, a my tak bardzo potrzebowałyśmy specjalistycznej opieki…

W ośrodku nie było nam źle - tam się uczyłyśmy, tam miałyśmy rehabilitację, dzięki której byłam w stanie stawiać samodzielne, choć koślawe, kroki. Stopniowo zaczynałam się coraz lepiej ruszać, chodzić z balkonikiem. Cały czas jednak tęskniłam za domem, do którego mogłyśmy jechać tylko dwa razy w roku. Niestety - gdy skończyła się szkoła podstawowa i zaczynało gimnazjum, trzeba było wracać do domu…

Lena Bartniczak

Ja byłam jeszcze dzieckiem, a nikt nie zadbał o to, bym miała niezbędną rehabilitację. Może gdyby wtedy więcej ćwiczyć, częściej rehabilitować, dzisiaj nie byłoby ze mną tak źle. Niestety - los chciał inaczej. Wiele lat zaniedbań przyczyniły się do mojego obecnego tragicznego stanu… Mam dopiero 31 lat i całkowitą niezdolność do pracy. Poruszam się tylko z pomocą drugiej osoby albo na wózku elektrycznym. Nie jestem nawet w stanie sama wyjść z domu...

Jednak i mnie szczęście w końcu spotkało - poznałam cudownego mężczyznę, dziś mieszkamy razem i planujemy ślub. Marzę o tym, by iść do ołtarza o własnych siłach, a nie jechać na wózku inwalidzkim… I teraz to marzenie może się spełnić! Dostałam szansę na zdrowie, na naprawienie tych wszystkich lat, które poszły na zmarnowanie. W maju 2017 roku, za namową Marka, mojego narzeczonego, byłam na konsultacji u doktora Paley’a. Sama bym się nawet nie odważyła tam pojechać, ale Marek tak bardzo wierzy, że w końcu “stanę na nogi”...

Dziś wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Zakwalifikowałam się na operację  w Instytucie dr. Paley’a. Po tej operacji mogę stać się zupełnie niezależna! Właściwie to będzie seria czterech zabiegów, łącznie z wymianą biodra i prostowaniem nóg. To niesamowite, to o czym marzyłam i czego tak bardzo pragnęłam, a przez całe życie wydawało mi się niemożliwe, może stać się faktem! Jednak jest ogromny mur, który dzieli mnie od upragnionego zdrowia - są to pieniądze…

Lena Bartniczak

Chociaż kwota jest gigantyczna i przeraża, muszę zawalczyć, choć spróbować wykorzystać jedyną szansę, która została mi dana. Postanowiłam więc, że spróbuję i poproszę Was o pomoc. Nigdy o nic nie prosiłam, starałam się radzić sobie sama, chociaż zazwyczaj wiatr wiał mi prosto w twarz. Ale tym razem los się do mnie uśmiechnął, mam szansę, a to więcej, niż miałam w całym życiu! Muszę do końca wierzyć, że się uda...

Lana Bartniczak

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 289 osób
15 590 zł (2,03%)
Brakuje jeszcze 753 274 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość