

Lenka miała 3 miesiące, gdy zachorowała na glejaka IV stopnia❗️Walczymy o każdy dzień - RATUNKU!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Lenki
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Lenki
Aktualizacje
Mamy 100% - dziękujemy za pomoc, dobre słowa, udostępnienia... Jesteście wspaniali!
Kochani, nie wiem, jak to się stało, ale stało się... Rano patrzę, a pasek zbiórki zielony, a jeszcze wczoraj nadzieja, że uda się uzbierać w terminie była znikoma. Cuda się zdarzają - u nas to praktycznie od samego początku choroby Lenki.
Chcielibyśmy z całego serca podziękować za wypromowanie zbiórki Lenki. Bez tego nie dalibyśmy rady. Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydowali się pomoc właśnie jej, że dali szansę na kolejne miesiące rehabilitacji, suplementacji i pomocy dla Lenki.
Wszystkim, którzy pomogli, wsparli dobrym słowem - bardzo dziękujemy. Słowa dobra, które pojawiły się pod wpłatami lub też w komentarzach przy udostępnionych postach, dały przysłowiowego kopa do dalszego działania. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Lenka jest takim naszym zwycięzcą i dopóki ona walczy, my też się nie poddamy.
Dziękujemy ❤️❤️
Opis zbiórki
Lenka - nasza super bohaterka - ma 7 lat i niechcianego "lokatora" w główce. Z przeciwnikiem nie do pokonania - glejakiem IV stopnia - walczy od 3. miesiąca życia. Litry chemii, które popłynęły w jej maleńkie żyłki, nie potrafiły pokonać wroga... Nie dość, że nie zlikwidowały tego, co najbardziej byśmy chcieli, czyli guza mózgu, to spowodowały mnóstwo złego w jej maleńkim organizmie, z czym walczymy cały czas...

Córeczka codziennie zadziwia nas swoją wolą walki. Niestety – jej beztroskie dzieciństwo nigdy nie istniało… Może przez te kilkanaście tygodni, gdy myśleliśmy, że powitaliśmy na świecie zdrową córeczkę. Diagnoza padła, gdy Lenka miała zaledwie 3 miesiące. Niemal 1,5 roku spędziliśmy głównie na onkologii. W czasie całego leczenia Lena przyjęła 22 cykle chemii... Okazało się, że guz, ze względu na swoje położenie, nie jest operacyjny. Dodatkowo uszkodził nerwy wzrokowe, przez co Lenka prawie całkowicie straciła wzrok.
Była nadzieja, że guz zniknie, ale został. I jest nadal. Lenka mimo wieku nie chodzi, nie mówi, ma porażenie mózgowe, padaczkę, praktycznie nic nie widzi... Chciałoby się napisać, że tyle jak na takie małe dziecko powinno już chyba wystarczyć. Ale według jej przeciwnika w główce to nadal za mało... Jakiś czas temu doszła nietolerancja laktozy, więc Lenka musi mieć specjalną dietę i, co gorsze, autoagresja. Są dni, że córeczka jest cała w siniakach, które robi sobie sama, kaleczy do krwi palce, garściami wyrywa włoski... Ciężko się na to wszystko patrzy.

Wielokrotnie trzeba było ścinać włoski do zera, aby choć w ten sposób nie robiła sobie krzywdy. Chwila sekunda nieuwagi i kolejne siniaki są na jej ciałku... Od ponad 3 lat całkowicie przestawił się też jej tryb. Nie śpi praktycznie w nocy. Czasem godzinna drzemka po południu wystarczy, aby nie była zainteresowana snem do następnego dnia.
Mimo wszystko duch wojowniczki jest w Lence od zawsze. Mimo postawionej 7 lat temu diagnozy Lenka żyje do dnia dzisiejszego i każdego dnia pokazuje nam wszystkim, że nigdy, przenigdy nie można się poddać... Każdego dnia udowadnia nam, że to, co robimy, ma sens. A robimy, co możemy, aby choć w małym stopniu utrzymać Lenkę w dobrej kondycji. Mnóstwo suplementów i witamin, które dostaje, pomagają zachować jako taką odporność i sprawiają, że mało choruje i jest w dobrej formie. Nie są to niestety tanie rzeczy, ale czas pokazuje, że pomagają zachować jako takie "normalne" funkcjonowanie.
Lenka codziennie jest rehabilitowana prywatnie. Był czas, że było naprawdę kiepsko, że rehabilitacja polegała jedynie na masażach w łóżeczku, były dni, że był to sam płacz i krzyk i nadal są takie dni. Ale od jakiegoś czasu nasza wojowniczka pokazuje codziennie coś innego. Sama chce stawać na nóżki, co jednocześnie ułatwia też ćwiczenia. Może nadejdzie taki dzień, kiedy zobaczymy, jak stawia swój pierwszy krok. Naszym sukcesem jest na razie samodzielne siedzenie. Rehabilitacja sprawia też, że przykurcze nie są tak duże i nie powodują dodatkowego bólu. Jakiś czas temu Lenka z pomocą naszą zrobiła kilka ruchów w przód. Daje to nadzieję, że kiedyś zrobi to sama.

Jest ciężko, ale się nie poddajemy. Przeciwnik jest groźny i nie daje za wygraną, ale my też nie. Kolejne rezonanse pokazują stabilizację. Guz jest, ale nie rośnie. Już zrobił wiele złego, a my musimy walczyć o to, by jak najwięcej odzyskać...
Tylko systematyczna rehabilitacja i leczenie są szansą dla Lenki, tylko one dają jej nadzieję na rozwój i lepsze funkcjonowanie. Czy Lenka zasługuje na pomoc? Musicie ocenić to już sami. My wiemy, że ona nigdy się nie podda, mimo tego, ile straciła... Choć w naszym domu nie ma tupotu kroków i dźwięku dziecięcych słów, kochamy Lenkę nad życie. Mimo nieprzespanych od 3 lat nocy dalej będziemy walczyć razem z nią.
Prosimy, nie omijaj Lenki. Daj jej szansę, aby dalej mogła udowadniać, że niemożliwe nie istnieje. Prosimy o pomoc dla naszej córeczki.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł