Skarbonka Licytacyjna

Katarzyna Fiedor
organizator skarbonki

❗️Bardzo pilne❗️ Nasz tata ma nowotwór - walczy o życie! Walka jest dramatyczna i rozpaczliwa, bo śmiertelna choroba nie odpuszcza – to wznowa... Chemia już nie działa, została ostatnia szansa... Leczenie za ponad 1,3 mln złotych – tyle kosztuje to, co dla nas nie ma ceny: życie naszego taty.

Jeśli tak jak my kochasz swoją rodzinę, jeśli zrobiłbyś dla niej wszystko, błagamy – pomóż nam! Nie mamy czasu do stracenia – leczenie powinno zacząć się jak najszybciej!

Kasia: Jan, dla bliskich Jasiu, to wspaniały mąż dla naszej mamy i najlepszy tata, jakiego można sobie wymarzyć. Ma dopiero 50 lat... Powinien mieć przed sobą jeszcze wiele lat szczęśliwego życia. Tymczasem walczy o to, by to życie trwało...

W ubiegłym roku tata zaczął cierpieć na ból nogi. Nie skarżył się jednak, nie dał po sobie znać, że coś jest nie tak... Taki jest – zawsze uśmiechnięty, pogodny... Pociesza, gdy ktoś ma zły dzień, zaraża optymizmem i pozytywnym myśleniem. Nie chciał nas martwić... Miałam wtedy osiemnastkę. Wiem teraz, że ból wtedy był już nie do zniesienia, ale tata nafaszerował się lekami przeciwbólowymi, żeby nie sprawić mi przykrości i na urodzinach po raz ostatni ze mną zatańczyć...

Wkrótce potem ból nasilił się tak bardzo, że odwołaliśmy nasz zimowy wyjazd na narty... Tata kochał jeździć. Zawsze aktywny, bardzo wspierał nas też w naszych pasjach... Kibicował mi podczas egzaminów do szkoły muzycznej, nie przegapił żadnego konkursu. Siostrę wspierał w miłości do jazdy konnej, opłacał lekcje, sprzęt. Dzięki niemu realizowaliśmy też swoje plany podróżnicze – tata mówił, że jeszcze ma czas na podróże i że on na starość jeszcze coś zobaczy... Nikt z nas nie przypuszczał, że te plany mogą się nie ziścić, bo w życie naszej rodziny wkroczy nieproszony gość – nowotwór.

Weronika: Bóle, które dokuczały tacie, początkowo przypisywano rwie kulszowej... Po serii badań lekarze odkryli jednak brutalną prawdę. Nowotwór... Chłoniak złośliwy.Świadomość, że ktoś z Twojej najbliższej rodziny jest chory na tak straszną, śmiertelną chorobę, że może umrzeć, to koszmar, którego nie da się z niczym porównać... Nowotwór to strach, strach o życie, strach przed wynikiem kolejnego badania, przed wznową, przed tym, co przyniesie jutro... To bezradność, gdy ukochana osoba cierpi, a ty nie możesz nic zrobić. To ból – tata, zawsze dzielny, cierpiał potwornie... Miał wrażenie, jakby odcinano mu nogę albo uderzano ją młotem.

Tata rozpoczął walkę ze śmiercią. Nie można było rozpaczać, teraz to my robiłyśmy wszystko, żeby być jego wsparciem... Szpital stał się drugim domem, bo to w nim był tata, walczący o życie. Lekarze wdrożyli chemię, potem immunoterapię. Były ciężkie chwile, jak wtedy, gdy u taty pojawiła się wysoka gorączka... Trafił na SOR, gdzie stwierdzono gorączkę neutropeniczną – powikłanie u pacjentów onkologicznych, często prowadzące do śmierci... Były też dobre chwile – remisja. Niestety, nie trwała zbyt długo... Badania, wykazane po 4 miesiącach od zakończenia chemii, pokazały wznowę choroby.

Kasia: Znów 5 cykli chemii i kolejna metoda leczenia – pobranie i przeszczep komórek macierzystych. To miał być koniec, ostateczne zwycięstwo w walce z chorobą... Tata czuł się dobrze, wrócił do pracy z myślą, że faktycznie już po wszystkim. Był pełen nadziei i dobrej energii. Mieli jechać z mamą nad morze, żeby świętować zwycięstwo ze śmiercią... Kilka dni przed wyjazdem mama zauważyła u niego guza na plecach. Okazało się, że to wznowa choroby, bardzo agresywna... Przerzut do mózgu.

Weronika: Tata przyjmuje chemię paliatywną... Nie daje szans na wyleczenie, ma tylko zmniejszyć ból. Przedłuża, ale nie ratuje życie... Leki onkologiczne już nie działają. Zostało leczenie ostatniej szansy... Terapia Car-T Cell polega na pobraniu limfocytów T i zmodyfikowaniu ich w taki sposób, by potrafiły walczyć z nowotworem. To „przeprogramowanie” organizmu w taki sposób, by mógł pokonać raka. Wielu osobom uratowała życie. Niestety, nie jest refundowana... Kwota to ponad 1,3 miliona złotych. To cena, której same nigdy nie będziemy w stanie zapłacić!

Zrobiłybyśmy dla rodziców wszystko, ale nigdy nie zdobędziemy takich pieniędzy. Potrzebujemy pomocy, nie możemy poddać się bez walki... Chociaż 1,3 mln zł wydaje się sumą niemożliwą do uzbierania, jesteśmy gotowe do starań i szukania ludzi dobrej woli, którzy mogą nawet najmniejszą sumą nas wesprzeć. Zrobimy wszystko, by ocalić tatę... Wiemy, że on zrobiłby to samo dla nas. Prosimy, błagamy o ratunek - bez Ciebie nie damy rady.  

Kasia i Weronika ❤️

Wsparli

130 zł

Andrzej

Powodzenia :)
55 zł

Dorota K.

60 zł

Beata Kopeć

60 zł

Paweł Adamek

70 zł

Izabela G.

500 zł

Agnieszka Fabris

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
2%
8 340 zł Wsparło 81 osób CEL: 300 000 ZŁ
Wesprzyj