Godna starość to jedyne, co mogę jej dać... Błagam o pomoc dla mojej kochanej żony!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 195 osób
9 372 zł (38,84%)
Brakuje jeszcze 14 756 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
opieka i pobyt Pani Lidii w Domu Seniora

Lidia Kremienowska , 70 lat

Wrocław, dolnośląskie

niezłośliwy nowotwór mózgu, naczyniopochodne uszkodzenie mózgu

Rozpoczęcie: 11 Lutego 2019
Zakończenie: 11 Października 2019

Moja kochana Lidia, kobieta, z którą dzielę życie od 40 lat, potrzebuje pomocy… A ja chcę zrobić wszystko, by zapewnić jej to, co najlepsze. Jesień życia może spędzić w godnych warunkach. Takich, które sprawią, że na jej twarzy jeszcze zagości uśmiech. Śmiertelne choroby próbują nas pokonać, ale wspólnie walczymy o siebie i chcemy tylko jednego, zgodnie z przysięgą, trwać przy sobie w zdrowiu i chorobie…

Lidka całe życie pomagała innym, a mnie wspierała najlepiej, jak mogła… Asystowała lekarzom jako instrumentariuszka w Szpitalu Kolejowym we Wrocławiu. 30 lat życia poświęciła na bycie instruktorką w Polskim Czerwonym Krzyżu. Za swoje zasługi została odznaczona Krzyżem Zasług. Ratowała innych, a teraz sama potrzebuje pomocy. Mimo, że przychyliłbym jej nieba, sam nie pomogę mojej kochanej Lidii. Do tej pory wstydziłem się prosić o pomoc, ale dla niej zrobię wszystko…

Lidia Kremienowska

Spokojną jesień życia uniemożliwiła nam choroba. Żona zachorowała 7 lat temu - guz mózgu brzmiał jak wyrok… Zrujnował nasze marzenia o pogodnej starości, bogatej w podróże i spotkania z bliskimi. Operacja uratowała życie Lidki, ale doprowadziła do uszkodzenia mózgu. Odebrała Lidce zdolność do podstawowych czynności. Lidka ma zaburzenia pamięci, problemy z mową, nie porusza się samodzielnie… Z jej twarzy zniknął uśmiech, a to bolało najbardziej.

Zająłem się domem, przejąłem wszystkie obowiązki, które żona wytrwale wykonywała przez wiele lat. Śmiałem się, że na starość zostałem majordomusem. Gotowanie, sprzątanie - to nie było ważne, liczyło się tylko jedno – to, że moja Lidka przeżyła operację, że jesteśmy nadal razem. Staraliśmy się żyć normalnie. Zajmowałem się moją kochaną Lidką i cierpliwie oczekiwałem poprawy. Niestety, nie czekały na mnie dobre wieści. 3 lata temu to mnie dopadła choroba.

Rak odbytu brzmi uwłaczająco i przerażająco. Schudłem 20 kilogramów, osłabłem i nie mogłem już dłużej wspierać Lidii. To, że moja żona nie może już na mnie liczyć, to dla mnie największy cios. Mimo pilnego przestrzegania zaleceń lekarskich mój rak jest jak bomba z opóźnionym zapłonem - w każdej chwili może dopaść mnie zatrucie, które powoduje zapalenie otrzewnej i zagrożenie życia. Wtedy będę musiał w kilka chwil znaleźć się w szpitalu. Kiedy moja żona się przewróciła i chciałem ją podnieść, dotknęła mnie przepuklina kręgosłupa. Znasz to uczucie, kiedy bardzo chcesz pomóc, ale twoje ciało odmawia? Kiedy bezradnie patrzysz, jak ukochana osoba leży bez ruchu i modlisz się o każdy oddech? To był moment, w którym musiałem się przed sobą do czegoś przyznać: mimo chęci, determinacji i zaangażowania nie jestem w stanie zapewnić żonie pełnej opieki. Walczę z rakiem – muszę z tym żyć, muszę żyć dla żony, nie mogę się poddać… Wiem jednak, że potrzebujemy pomocy, bo sam już nie daję rady. Lidia wymaga stałej opieki dziennej w Domu Seniora. To jedyne wyjście…

Lidia Kremienowska

Jesteśmy małżeństwem ponad 40 lat i ślubowałem, że nie opuszczę jej aż do śmierci, ale chcę zapewnić jej godną starość. Taką, którą będzie przeżywać bez wstydu, z właściwą opieką i ludźmi, którzy prócz pomocy w codziennych czynnościach podarują jej również uśmiech i dobre słowo. Moje cierpienie to nic, chcę mieć świadomość, że nim nadejdzie koniec naszych dni, moja żona będzie mogła skorzystać z ludzkiej pomocy, którą oferowała ludziom przez całe swoje życie. Gdy jeszcze mogła…

Lidia poznała już, czym jest Dom Seniora, była tam przez miesiąc, podczas mojej operacji. To tam dostała fachową opiekę, bezpieczeństwo, lekarstwa na czas, ciepłe posiłki. Wszystko, co kiedyś wydawało nam się normalne, wszystko, co było w naszym katalogu marzeń, dziś może zostać osiągnięte wyłącznie dzięki Waszej dobrej woli. Nie stać nas na stały pobyt, dlatego muszę prosić o pomoc. Nie dla siebie, a dla mojej Lidii, której kiedyś obiecałem życie godne przeżycia… Pomagając jej, pomożesz także mi, bo liczy się dla mnie tylko jej uśmiech.

Ładuję...

14,67 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 195 osób
9 372 zł (38,84%)
Brakuje jeszcze 14 756 zł
Wesprzyj Wesprzyj