
Piątka dzieci i samotna mama z nowotworem... Pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Lidia, 33 lata. Rak piersi z przerzutami do węzłów chłonnych i płuc (4 stopień -bardzo zaawansowany i o najgorszym rokowaniu).
5 dzieci - Michaś, Miłosz, Paulinka (chora na cukrzycę typu 1, której towarzyszy celiakia)
Kaja i Julia (najstarsza 15 lat, najmłodszy Michaś 2 latka)
Lidia wychowuje dzieci sama (rozstała się z mężem chwile przed otrzymaniem diagnozy) nie będzie kłamstwem jeśli napiszę, że znikąd POMOCY. Myślę, że nawet zdrowemu człowiekowi nie jest lekko samemu z dziećmi, nie tylko finansowo, ale często fizycznie też ciężko podołać.
Lidia nigdy nikogo o nic nie prosi (wiedziałam, że tym razem nie będzie inaczej) dlatego ja w jej imieniu PROSZĘ! Oglądam te wszystkie zbiórki, czytam te wszystkie straszne historie i nie wiem zupełnie, co mogłabym O TYM napisać, bo mózg mój po prostu wypiera.
Choroba ujawniła się w grudniu 2021. Od grudnia, z węzłów chłonnych nowotwór (złośliwy) przerzucił się na płuca i mamy mało czasu, KOCHANI (!!!)... Piszę to wycierając gile spod nosa, musimy uratować tych ludzi.... Bo nie tylko o Lidię tu chodzi, ale też o dzieci, z którymi jest sama.
Na co zbieramy?
ZBIERAMY NA LECZENIE - Lidia przyjęła drugą chemię (znosi ją bardzo źle, organizm przestał produkować białe krwinki (leukopenia/neutropenia) dostała skierowanie na leczenie szpitalne, została jednak w domu i samodzielnie robi sobie zastrzyki, bo brak opieki do dzieci nie pozwala jej na dłuższą wizytę w oddziałach szpitalnych.
Chcielibyśmy, aby miała ona możliwość podjęcia leczenia w klinice vorreiter-klinik u DR MED. JANUSZA VORREITERA, który od dwudziestu specjalizuje się w medycynie naturalnej, komplementarnej terapii raka, homeopatii i medycynie fizykalnej. Wszystkie środki chcemy przekazać na leczenie i rehabilitację.
(...) Na sam koniec chciałabym tylko napisać, że Lidka to dobry i piękny człowiek, znam ją od piaskownicy. Chociaż widzę, jak cierpi, to na nic się nie uskarża (i nigdy się nie uskarżała) nigdy nie mówi, że jest jej ciężko.... Albo, że jest zmęczona. Nawet teraz kiedy chodzi w peruce (i widzę, że oczy ma zapuchnięte od płaczu po nocach) mówi, że "to nic"...
Karolina, przyjaciółka
Wpłaty
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Madzia20 zł
- G.F-Z100 zł
Życzę zdrowia
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł