
Ciemność pochłania Lilunię! Na pomoc!
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia wzroku w klinice w Ufie
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia wzroku w klinice w Ufie
Aktualizacje
Udało się, dziękujemy!
Na koncie fundacji udało się zgromadzić brakującą na leczenie kwotę, dlatego możemy zamknąć zbiórkę na 100%! Bardzo dziękujemy Wam za wsparcie Liluni!
Teraz tylko czekamy na to, żeby wszystko się poukładało zgodnie z planem i w kwietniu Lila mogła polecieć na zabieg.
Trzymajcie kciuki!

Zmniejszamy kwotę zbiórki! Operacja Lilianki już w kwietniu!
Kochani,
Spieszymy do Was z dobrymi wiadomościami! Lilianki historią zainteresowała się grupa niezwykłych kobiet – Polek, które mieszkają w Holandii. Dziewczyny założyły fundację i od długiego już czasu pomagają zbierać pieniądze na leczenie polskich dzieci. Przez ostatnie miesiące zaangażowały się całymi sercami w pomoc Liliance. Wspólnymi siłami zgromadziły aż 25 000 zł.
Dzięki temu możemy zmniejszyć kwotę zbiórki, a nasz wyjazd na operację już w kwietniu staje się coraz bardziej realny!
Boli, gdy człowiek musi patrzeć na cierpienie swojego dziecka i ciężko zrozumieć, że ludzie nie zawsze są przychylni i nie zdają sobie sprawy, jaką próbą dla rodzica jest wychowanie niepełnosprawnego dziecka.
Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna za to, że Lilianka ma swoich aniołów, którzy tak cudownie jej pomagają.
Dziękujemy za empatię Wam wszystkim za wsparcie. Za zrozumienie. Za szczerą pomoc.
Mocno wierzę, że z Waszą pomocą uzbieramy całą sumę potrzebną na operację Lilianki i damy jej szanse na lesze życie.
Dziękuję z całego serca!
Mama Lilianki
Opis zbiórki
Moja Lilianka walczy o czas. Bo to on powoli odbiera jej wzrok... Dziś córeczka widzi już tylko z bardzo bliska na jedno oczko. Choroba cały czas postępuje, a polscy lekarze uczciwie przyznali, że nie są już w stanie nic zrobić! Liliankę pochłania ciemność...
Ratunek czeka tylko za granicą! Bardzo proszę o pomoc, bo tylko razem możemy uratować wzrok Lilianki! Muszę zrobić wszystko, żeby umożliwić jej operację wszczepienia specjalnego materiału biologicznego, który może uratować jej nerw wzrokowy. Błagam o pomoc!
Już od urodzenia widziałam, że z oczkami Lilianki jest coś nie w porządku. Lekarze mnie jednak uspokajali, że to minie. Jednak gdy u Lili pojawił się oczopląs, wywalczyłam skierowanie do szpitala. I tam zawalił mi się świat... Lekarka zaświeciła córeczce latarką w oczy i obcesowo powiedziała, że dziecko nie widzi i nie będzie widziało… Szok.
Nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Wiedzieliśmy, że Lilunia ma problem, ale nie spodziewaliśmy się czegoś takiego…

Po tamtej wizycie zaczęła się całą karuzela badań. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, co się przytrafiło naszej córeczce. Najgorsze prognozy się nie potwierdziły, bo gdy Lila urosła, to okazało się, że słabo, ale jednak widzi. To nam dało nadzieję, zaczęliśmy bardzo intensywną rehabilitację. Były też operacje. Wszystko po to, żeby dać Lili szansę na normalne życie!
Wierzyłam, że ciężka praca musi się opłacić. Dlatego gdy okazało się, że Lilianka straciła wzrok w jednym oczku, zupełnie się załamałam. Czekałyśmy na przystanku. W pewnym momencie podjechał autobus, a Lilunia go nie zauważyła…
To nie był drobiazg, który można przeoczyć. Którego miała prawo nie dostrzec przez swój słaby wzrok. Wtedy dotarło do mnie, jak bardzo jest źle. Jak mało mamy czasu…
Nie mogę przeboleć tego, że Liluni może nie być dane oglądać, jak piękny jest świat. Chciałabym, żeby mogła, tak jak inne dzieci, pójść do ZOO i cieszyć się, że widzi lwa i żyrafę. Żeby mogła sama je obejrzeć, a nie tylko słuchać moich opowieści o tym, jak wyglądają…
Dziś Lilianka widzi na jedno oczko i tylko w 30 procentach. Dlatego przechyla główkę, żeby coś dostrzec, żeby złapać przedmiot w pole widzenia. Zauważa tylko to, co jest blisko – do 20-30 kroków od niej. Ale każdego dnia jest coraz gorzej...

Lilka jest niezwykle radosną, przebojową dziewczynką. Ale kiedyś może się okazać, że hart ducha i silny charakter to jednak za mało, żeby poradzić sobie w życiu, które będzie ciemnością...
Zrobię wszytko, żeby zawalczyć o resztki jej wzroku. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym nie wykorzystała każdej, nawet najmniejszej szansy, jaką obecnie oferuje medycyna. W Polsce oficjalnie usłyszałam od lekarzy, że doszli już do ściany. Ich możliwości się wyczerpały...
To dlatego znalazłam klinikę w Nowosybirsku, w Rosji, która dzieciom cierpiącym na hipoplazję nerwów wzrokowych przeszczepia specjalny materiał biologiczny, który wszczepia się w uszkodzone miejsce. Ma on za zadanie zregenerować ubytek nerwów. Lilianka zakwalifikowała się do operacji.
Nadzieja cały czas nie gaśnie, a razem naprawdę możemy ją uratować! Walczę nie tylko o to, żeby zatrzymać postęp choroby, ale żeby też poprawić Liluni wzrok. Sama jednak tego nie dokonam. Potrzebuję pomocy, żeby móc w przyszłości pokazać córeczce, jaki piękny jest świat...
Mama
- wozek nl50 zł
- Agnes Kowalczyk10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomagajmy. To takie proste!
- Agnes Kowalczyk10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomagajmy. To takie proste!
- Agnes Kowalczyk10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomagajmy. To takie proste!
- Kasia20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomagajmy. To takie proste!

Darowizna przekazana przez skarbonkę Pomagajmy. To takie proste!