Padaczka, potem wypadek... Czy pomożesz odmienić los Romka?

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 26 osób
606,06 zł (0,45%)
Brakuje jeszcze 132 372,94 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Seria turnusów rehabilitacyjnych

Roman Prądziński, 20 lat

Niezabyszewo

Padaczka lekooporna

Rozpoczęcie: 8 Lipca 2020
Zakończenie: 8 Października 2020

Poprzednie zbiórki

10 638 zł (100,00%)
Turnus rehabilitacyjny - szansą na powrót do zdrowia

380

14.08.2019 - 15.05.2020

Turnus rehabilitacyjny - szansą na powrót do zdrowia

380

10 638 zł

14.08.2019 - 15.05.2020

Ile nieszczęść może zdarzyć się w krótkim życiu 21-latka? Dziś wiemy, że wiele… Romek wyczerpał swój limit już dawno temu, jednak losowi ciągle było mało, ciągle go doświadczał… Najpierw padaczka, która odebrała wszystko. Gdy zaczęliśmy ją oswajać, odzyskiwać stracone lata, Romek miał wypadek. Dziś jeździ na wózku i marzy tylko o tym, by nieszczęście zmieniło się w nadzieję na normalną przyszłość… Dzięki Waszej pomocy mogliśmy rehabilitować Romka, jednak środki się skończyły. Bardzo prosimy o pomoc, bo przed nami długa walka...

Angelika, dziewczyna Romka:

Poznaliśmy się w lutym tego roku, czyli ponad pół roku po jego wypadku. Romek leżał w jednym pokoju w szpitalu na oddziale rehabilitacyjnym z moim tatą. Najpierw odwiedzałam tylko tatę, który dzielił salę z innym pacjentem. Potem tamten pacjent został wypisany, a jego miejsce zajął Romek.

Roman Prądziński

Pewnego dnia weszłam do pokoju i zobaczyłam go leżącego na łóżku. Speszyłam się i szybko wyszłam na hol, czekając na tatę. Z dnia na dzień rozmawialiśmy z Romkiem coraz więcej, zaczęliśmy się do siebie zbliżać. 

Później, zamiast odwiedzać tylko tatę, zaczęłam odwiedzać Romka. Z czasem spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę!

Dzisiaj mija ponad pół roku, odkąd jesteśmy razem. Nie jest dla mnie ważne to, że jest na wózku, ale wiem, że bardzo chce mu pomóc. Zbieramy na turnus rehabilitacyjny, który daje efekty!

Wiele osób mówi, że Romek to pomocny, kochany, czuły i pracowity chłopak. Sama przekonałam się o tym, będąc u niego w rodzinnej miejscowości. Wielu osobom pomógł i każdy życzy mu jak najlepiej. Ma rzeszę ludzi za sobą. 

Momentami mam wrażenie, że Romek potrafi więcej ode mnie, pomimo że jest młodszy i jeździ na wózku! Potrafi na przykład dobrze gotować! Początkowo wiele osób odradzało mi związek z Romkiem – z osobą na wózku inwalidzkim, mówiąc, że biorę sobie ciężar na całe życie, że nie podołam, że nawet jestem za słaba na to (czyli na życie z osobą niepełnosprawną) – śmiejąc mi się w oczy. Kilka osób nawet nas wyzywało czy odwracało się od nas, tylko z powodu wózka...

Ja poznałam tego chłopaka i wiem, że jest on w stanie mnie uszczęśliwić, robi to już teraz. Ja także pragnę uszczęśliwić jego, pomóc mu, bo wiem, że nie ma w życiu łatwo. 

Dlatego w swoim imieniu proszę o wsparcie zbiórki Romka, najcudowniejszego chłopaka pod słońcem!

Roman Prądziński

___________________________

Dorota, mama:

Mój syn do 9 roku życia rozwijał się normalnie, był wesołym, aktywnym chłopcem, jak wielu jego rówieśników. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, jak straszna choroba czai się w jego organizmie. I że w końcu da o sobie znać… 

Pewnego dnia Romek zemdlał, potem to się powtarzało wielokrotnie. Byłam bardzo zaniepokojona… Zaczęły się wizyty u lekarzy, badania i szukanie przyczyn pogorszenia zdrowia syna. Diagnoza, którą usłyszałam od neurologa, brzmiała: padaczka lekooporna. Szok… W ciągu bardzo krótkiego czasu choroba spowodowała w organizmie Romka duże spustoszenie. Wystarczyło 6 miesięcy, by wcześniej mądry, rezolutny chłopiec przestał mówić...

Choroba postępowała w zastraszającym tempie, a ja nie mogłam uwierzyć, że jeszcze tak niedawno moje dziecko beztrosko bawiło się z kolegami, uczyło się świata i zastanawiało się, kim będzie, gdy dorośnie... To było tak, jakby znów miała noworodka w domu. Musiałam wszystkiego uczyć go od nowa. 

Czas mijał, a Romek nauczył się żyć ze swoją chorobą i mimo wielu niedogodności z nią związanych, starał się funkcjonować jak normalny nastolatek. Niestety okazało się, że limit tragedii jeszcze się nie wyczerpał... W maju 2018 roku podczas napadu padaczkowego Romek uległ nieszczęśliwemu wypadkowi, w wyniku którego doznał licznych złamań kręgosłupa szyjnego. Miał operację, po której przez 3 tygodnie przebywał w śpiączce farmakologicznej. Nie było wiadomo, czy z tego wyjdzie...

Roman Prądziński

Romek w szpitalu spędził 5 miesięcy. Po powrocie do domu miał wiele problemów zdrowotnych. Potem dostał urosepsy, w ciężkim stanie wrócił do szpitala, który stał się jego domem na kolejne długie tygodnie… Nie mogłam uwierzyć, że to znowu się dzieje, że znów będzie trzeba walczyć o zdrowia mojego dziecka! 

Romek to taki dobry duch, którego wiele osób lubi. Jest bardzo koleżeński. Ja starałam mu się przez całe życie wpoić szacunek do ludzi i to mi się udało. Jestem z niego naprawdę dumna! 

Mój syn jest pod stałą opieką lekarzy specjalistów i fizjoterapeutów. Codziennie ćwiczy, a jego praca przynosi widoczne efekty. Wiem, że jest zmęczony, czasem zniechęcony, ale codziennie rozmawiam z nim, tłumaczę, że to ma sens, że nie można przestać, nie można się poddawać. Wtedy on znajduje gdzieś w sobie tę siłę. Romek nie może przestać się rehabilitować – kilka dni przerwy powoduje duże regres i trzeba wiele rzeczy zaczynać od nowa… 

Nie wszystko refunduje NFZ, dlatego zwracamy się o pomoc w sfinansowaniu turnusu rehabilitacyjnego, który jest nadzieją na poprawienie stanu zdrowia i w miarę samodzielnego funkcjonowania. Ja nie mam marzeń, ja tylko chcę, by on sobie poradził...

Dorota, mama

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 26 osób
606,06 zł (0,45%)
Brakuje jeszcze 132 372,94 zł
Wesprzyj Wesprzyj