
Nie mogę się poddać. Muszę walczyć dla mojego synka, ale RAK NIE ODPUSZCZA ❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, zakup leków
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, zakup leków
Aktualizacje
Rozpaczliwa walka o życie trwa! Ratuj Ludmiłę!
Za mną już ponad 50 cykli chemioterapii, operacje na kręgosłupie i piersiach, pięć biopsji i radioterapia. Niestety, choroba nie ustępuje. Ostatnie badania przyniosły mi ogromny cios – postępują przerzuty w wątrobie, kościach, kręgosłupie i czaszce. Jakby tego było mało, musiałam zmierzyć się z kolejnym ciosem...
Zaczęło się od bólu zęba, po wizycie u dentysty spuchło mi oko. Zrobiłam MRI, które wykazało przerzuty do mózgu i móżdżka. W tym momencie bardziej niż kiedykolwiek, odczułam, jak rozpaczliwie pragnę żyć. Mam wsparcie zespołu lekarzy, którzy nie pozwalają mi się poddać i robią wszystko, aby zachować moje życie.
Prawie natychmiast przeszłam trzy cykle radioterapii na pięciu przerzutach w mózgu. Mój organizm jest wyczerpany, skutki uboczne stają się coraz bardziej uciążliwe, ale wiara w skuteczność leczenia dodaje mi sił.

Wiem, że moje rokowania nie są dobre, ale jak mogę przestać walczyć? Jak mogę zostawić mojego 10-letniego synka samego na tym świecie? Tyle jeszcze muszę dla niego zrobić...
Jestem gotowa wytrzymać każdy ból i każdą mękę, aby być przy mojej rodzinie. Jednak koszty leczenia, badań, analiz i pilnych prywatnych wizyt u lekarzy są ogromne – to kilka tysięcy złotych miesięcznie. W mojej sytuacji każdy dzień opóźnienia może być decydujący.
Jestem niezwykle wdzięczna za wsparcie, które dotychczas od Was otrzymałam. Dzięki Wam nadal walczę. Proszę, okażcie mi wsparcie i tym razem. To może znacząco zwiększyć moje szanse na życie i możliwość wychowania mojego synka.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc.
Ludmiła
Krytycznie pilne! Kolejne przerzuty!
Kochani! Jestem Wam ogromnie wdzięczna za okazane mi wsparcie. Tak bardzo chciałabym napisać, że mam dobre wieści. Niestety, ciągle pojawiają się nowe wyzwania, z którymi coraz ciężej jest mi sobie poradzić...
Skończył się mój 3. cykl leczenia wg. nowego protokołu. Na ostatnim MRI znów zauważono szybki postęp choroby: przerzuty w głowie się zwiększyły, a dodatkowo zaatakowana została dolna szczęka, szkielet i wszystkie kręgi kręgosłupa. Podobnie wygląda sprawa z wątrobą.
Ale nie zamierzam się poddać, chwytam się każdej szansy i wierzę, że jakieś rozwiązanie się znajdzie. Niestety, bez pomocy finansowej nie będę miała możliwości kontynuować mojego leczenia.
Moje szanse z każdym dniem są coraz mniejsze. Jednak nie tracę nadziei i jestem gotowa walczyć do końca. Mój syn musi mieć mamę. On tak bardzo mnie potrzebuje! Jest to moja główna i najważniejsza motywacja.Wierzę, że dzięki pomocy ludzi o wielkich sercach uda mi się zyskać czas. Uda mi się pokonać chorobę... Proszę, wspierajcie mnie dalej. Bez Was nie dam rady!
Ludmiła
Walka cały czas trwa, a środków zaczyna brakować...
Dziękuję za pomoc wszystkim wpłacającym oraz zespołowi Fundacji Siepomaga! Dajecie mi nadzieję i dodajecie otuchy! U mnie jak zawsze: o spokoju mogę tylko marzyć...
Została zrobiona mi biopsja, żeby zbadać, czy immunoterapia będzie w moim przypadku skuteczna. Okazało się, że pobrano za mało materiału... Byłam zmuszona ponownie przejść biopsję wątroby i znów czekać.

Od miesiąca byłam bez jakiegokolwiek leczenia, a choroba szybko postępuje... Mój lekarz podjął więc decyzję o rozpoczęciu chemioterapii. Gdy badania wskażą, która forma leczenia jest dla mnie odpowiednia, rozpocznę immunoterapię lub terapię celowaną.
Koszt preparatów to ponad 10 tysięcy złotych za 21 dni! Do tego dochodzą badania i pozostałe leki!
Mam poczucie, że znów jestem na początku drogi, ale mam też nadzieję, że nie zabraknie mi sił w walce z rakiem. Jednak bez Waszego wsparcia nie będę mogła kontynuować tak drogiego leczenia!
Wierzę, że Wasze otwarte serca podarują mi największy prezent: jeszcze wiele lat życia obok z rodziną i ludźmi, którzy razem ze mną przechodzą tę trudną drogę.Ludmiła
Opis zbiórki
Znów zwracam się do Was, ludzi o wielkim sercu. Tylko dzięki Waszemu wsparciu i pomocy wykwalifikowanych lekarzy, byłam w stanie przejść przez tak trudne leczenie chemioterapią.
Walczę dalej, proszę, nie opuszczajcie mnie! Wasze wsparcie jest dla mnie na wagę złota!
Oto moja historia:
Wojna i walka z rakiem to bardzo podobne dramaty. W każdej z nich przeciwnik jest bezwzględny – odbiera życie niewinnych ludzi i niszczy szczęśliwą codzienność. Dotychczas wiodłam spokojnie życie. Miałam satysfakcjonującą pracę i spełniałam się jako mama wspaniałego chłopca. Niestety, wszystko zmieniło się w marcu 2019 roku. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam diagnozę, która brzmiała jak wyrok – rak piersi III stopnia.
Obecnie mierzę się z dwiema wojnami naraz – jedna to ta o swoje życie, a drugą o Ukrainę i wszystkich bliskich.... Tak strasznie się boję. Codziennie modlę się o ratunek i proszę Boga, aby to cierpienie w końcu się skończyło. Zniosłam już bardzo wiele: utratę nadziei, nawroty choroby, słowa lekarzy, którzy nie pozostawiali złudzeń i próbowali mnie przygotować na bardzo wymagającą, trudną, długą walkę. Zdarzały się momenty, kiedy opadały mi ręce i wydawało się, że za chwilę powiem: "STOP. Już naprawdę nie mogę więcej..."

Moje życie zmieniło się w koszmar: operację, kroplówki, zastrzyki, garście tabletek. Nie miałam ani jednego dnia bez bólu. Ciało po prostu przestało być moim. Ale budzę się rano, patrzę w uśmiechnięte oczy syna, słyszę: "Dzień dobry Mamusiu..." i już wydaje się, że nie jest tak źle. Nie mam prawa się poddać, dać chorobie zwyciężyć. Idę do przodu, próbując zostawić wszystkie złe rzeczy za sobą.
Po chemioterapii podjęłam się leczenia przy pomocy bardzo drogich leków. Dzięki nim zaczęłam żyć, znów miałam siłę i energię, doceniałam każdy dzień spędzony z synem. Ale choroba jest podła. Wyniki rezonansu magnetycznego znów wywołały we mnie rozpacz. Choroba postępuje. Mam przerzuty na wątrobę i kości.
Jeden z najlepszych hepatologów powiedział: "Zaleciłbym transplantację wątroby – ale przeszkodą są przerzuty na inne organy..." . Dlatego jedyna opcja, która mi pozostaje, to powstrzymywanie choroby jak najdłużej za pomocą chemioterapii i terapii celowanej. Ta walka staje się coraz cięższa, leczenie jest niezwykle kosztowne. Ale to nie może mnie złamać, jestem gotowa walczyć dalej. Wierzę, że wystarczy mi siły, by to wszystko znieść i móc spędzić z synem jak najwięcej czasu. On jest moim życiem, największą siłą i słabością. Wiem, że muszę dla niego walczyć.
Potrzebuję pomocy! Już znam Wasze ogromne serca, wiem, że są w stanie zdziałać cuda. Proszę, nie zamykajcie ich. Jesteście moją nadzieją…
Ludmiła
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Ewa200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł