Dla moich córek muszę wygrać z chorobą!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 759 osób
22 364 zł (17,21%)
Zbiórka na cel
roczne leczenie i rehabilitacja

Łukasz Bielerzewski, 38 lat

Koziegłowy, wielkopolskie

Borelioza

Rozpoczęcie: 24 Października 2018
Zakończenie: 24 Sierpnia 2019

Poprzednie zbiórki

100 711 zł (101,04%)
Roczne leczenie i rehabilitacja, by pomóc Łukaszowi odzyskać zdrowie

3 374

07.11.2017 - 03.04.2018

Roczne leczenie i rehabilitacja, by pomóc Łukaszowi odzyskać zdrowie

3 374

100 711 zł

07.11.2017 - 03.04.2018

Kolejny rok walki za mną. Walki ciężkiej, z silnym przeciwnikiem... Borelioza zabrała mi prawie wszystko, jednak dzięki niej poznałem, czy jest bezinteresowne dobro - dobro, którego doświadczyłem od Ciebie i innych wspaniałych osób! Mogę dalej walczyć i wierzyć, że w końcu wygram, wstanę z wózka i będę zdrowy - dla moich córek. Jednak by tak się stało, nie mogę przerwać rehabilitacji. To moja jedyna droga do zwycięstwa nad chorobą… Ponownie proszę Cię o pomoc. Obiecuję, że nigdy się nie poddam!

Dzięki Waszej pomocy mogłem zrealizować wiele rzeczy, które pozwalają mi dochodzić do zdrowia. Mogę korzystać z profesjonalnej domowej rehabilitacji i opieki. Mogłem również pojechać na miesięczny obóz rehabilitacyjny, na którym miałem możliwość korzystać z różnych zajęć rozwojowych. Osiągam moje małe sukcesy: poruszam stopami i palcami u nóg, polepszyła mi się ruchomość rąk. Każdego dnia, dzięki rehabilitacji, zbliżam się do wstania, a później do chodzenia.

Łukasz Bielerzewski

Życie z niepełnosprawnością jest kosztowne, pieniądze szybko topnieją… Czeka mnie zakup nowego wózka, który będzie robiony na wymiar. Mam 196 cm wzrostu, więc koszty będą wyższe. Potrzebuję też podnośnika z pionizatorem, by wzmacniać mięśnie - co godzina muszę być pionizowany. No i rehabilitacja, rehabilitacja, rehabilitacja… Dlatego właśnie jestem tu i kolejny raz proszę Cię o pomoc, bo bez tego będzie mi bardzo ciężko. Ja nie chcę się poddać, chcę walczyć, bo mam dla kogo…

A to moja historia:

Gdy zaatakowała, byłem bliski załamania, poddania się... Nie mogłem już nawet jeść samodzielnie, choroba wygrywała. Ale nie poddałem się. Postanowiłem walczyć i dziś… żyję. Moja choroba to jedna z najgorszych możliwych. Zabrała mi prawie wszystko, ale każdego dnia staram się, by nie zwyciężyła.

O tej chorobie wiele się słyszy, jednak większość z nas lekceważy zagrożenie. Jeszcze niedawno lekarze w ogóle jej nie diagnozowali… Borelioza - bo o niej mowa - zniszczyła mi życie. Zaczęło się banalnie. W wakacje, między podstawówką a liceum, ugryzł mnie kleszcz. Na początku liceum, kiedy miałem 16 lat, pojawiły się pierwsze symptomy boreliozy. Wtedy nie miałem pojęcia, że duża czerwona plama na udzie to objaw tej choroby. Drętwienie prawej nogi, które pojawiało się czasem w nocy, niepokoiło mnie, ale nie wywoływało alarmu - żyłem aktywnym życiem i z niewiedzy pominąłem problemy. Później oznak było więcej.

Łukasz Bielerzewski

Normalne funkcjonowanie uniemożliwiały mi problemy ze wzrokiem. Pojawiały się okresowe bóle głowy. Wszystkie symptomy pojawiały się i znikały, ale od tego czasu miałem już nigdy nie funkcjonować jak zdrowa osoba. Pogorszenie przyszło nagle: wychodziłem z kościoła, czułem się fatalnie. W pewnym momencie upadłem i straciłem przytomność. Wtedy już wiedzieliśmy z rodziną, że coś jest nie tak. Niekończące się wizyty u lekarzy, badania, które nic nie wykazywały, nawet obserwacja w szpitalu niewiele dała. Powiedzieli mi, że to tylko migrena, przepisali tabletki.

Ale te nie pomagały, a żaden lekarz nie był w stanie mi pomóc. Mijał czas, a mi było coraz gorzej. Nagłe bóle głowy odbierały mi świadomość. W końcu udało mi się dostać na rezonans magnetyczny. Dostałem wynik, jednak niewiele mi powiedział: „MR wykazał zmiany demilizacyjne w przebiegu SM”. Dopiero potem przeczytałem w internecie, że prawdopodobnie mam stwardnienie rozsiane, a to oznaczało jedno - wyrok powolnej śmierci. Byłem w szoku, mój świat w jednej chwili zmienił się w gruzowisko. Nie umiałem powstrzymać łez…

Trafiłem do szpitala, a tam podali mi pierwsze w życiu sterydy. Poczułem się po nich lepiej i stwierdziłem, że ta choroba to nie koniec świata, że jeszcze mogę korzystać z życia… Udało mi się skończyć studia, pracować, założyć rodzinę, otworzyć własną firmę. Jednak było ciężko… Wielokrotnie musiałem przerywać pracę, bo traciłem wzrok. Nawracające bóle głowy dosłownie zwalały mnie z nóg. Powtarzałem kurację sterydami, które jednak niewiele już pomagały. Dzisiaj wiem, że wszystkie moje dolegliwości były objawem boreliozy, paskudnej choroby, która kawałek po kawałku odbierała mi życie…

Łukasz Bielerzewski

Niestety, wcześniejsza błędna diagnoza skutkowała nieprawidłowym leczeniem: łącznie przyjąłem 32,5 litra sterydów oraz wiele tabletek. Na darmo... W moim przypadku niezdiagnozowana borelioza pogłębiała się przez złe leczenie. Cztery lata temu usiadłem na wózek inwalidzki, na którym poruszam się do dzisiaj…

Borelioza odebrała mi tak wiele… Kiedyś byłem aktywnym chłopakiem, duszą towarzystwa, miałem wielu przyjaciół. Choroba ukradła mi zdrowie, zniszczyła życie zawodowe i prywatne. Tylko dzięki moim córeczkom każdego dnia wstaję i walczę. Nie mogę się poddać… Dlatego dzisiaj proszę Cię o pomoc, bym nie ustawał w walce o siebie, o normalne życie i zdrowie - dla moich dzieci, które bardzo potrzebują taty.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 759 osób
22 364 zł (17,21%)