Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Zniszczyli mu życie, by ukraść kilkadziesiąt złotych... Pobity Łukasz potrzebuje pomocy!

Łukasz Dudek

Zniszczyli mu życie, by ukraść kilkadziesiąt złotych... Pobity Łukasz potrzebuje pomocy!

19 000,00 zł ( 34,11% )
Brakuje: 36 693,00 zł
Wsparło 409 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0029660
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0029660 Łukasz
Cel zbiórki:

Specjalistyczny fotel i podnośnik samochodowy

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Łukasz Dudek, 38 lat
Toruń, kujawsko-pomorskie
Niedowład czterokończynowy w wyniku urazu głowy, spowodowany pobiciem
Rozpoczęcie: 9 Września 2021
Zakończenie: 9 Marca 2022

Poprzednie zbiórki:

Łukasz Dudek
32 022,00 zł ( 100% )
Wsparły 1004 osoby
01.06.2017 - 31.10.2017

Rehabilitacja i leczenie, umożliwiające odzyskanie sprawności

32 022,00 zł ( 100% )

Rehabilitacja i leczenie, umożliwiające odzyskanie sprawności

Opis zbiórki

Mój syn był młody, zdrowy, miał plany i marzenia. Ktoś w jednej chwili mu to odebrał... Ukradł Łukaszowi kilkadziesiąt złotych i życie, które zmienił w wegetację. Łukasz niczemu nie zawinił, a odbywa karę gorszą, niż wszyscy przestępcy świata...

Od pobicia minęło 22 lata. Przez cały ten czas zajmuję się synem, czemu poświęciłam się bez reszty. Niestety, moje zdrowie zawodzi. Kręgosłup odmówił posłuszeństwa, nie mam jak jeździć z synem do lekarzy czy na rehabilitację, bo już ciężko mi go nosić... Marzę o specjalnym fotelu i podnośniku samochodowym, który ułatwi nam życie. Bardzo proszę o pomoc...

Z tragicznymi skutkami skatowania będziemy zmagać się do końca naszych dni – moich lub Łukasza. Taka historia może zdarzyć się każdemu, ale nigdy nie sądziłam, że to spotka akurat mojego syna. Przecież to był taki radosny, pogodny i grzeczny chłopak… Dobrze się uczył, już od przedszkola uwielbiał taniec. To zapoczątkowało jego wielką, życiową pasję, którą był breakdance i taniec nowoczesny. Gdy wspominam tamte czasy, moja twarz staje się mokra od łez. Patrzę teraz na Łukasza, na jego prawie zupełnie bezwładne ciało i boli mnie, że już nigdy nie będzie tak, jak kiedyś. Dzisiaj chciałabym, żeby mógł samodzielnie przejść choć kilka kroków. Nie zatańczy już raczej nigdy…

Łukasz Dudek

Łukasz jako nastolatek miał głowę pełną marzeń. Miał także mnóstwo planów na przyszłość. Nie byliśmy bogaci, więc kiedy synek wymarzył sobie nowe, piękne adidasy, musiał zaoszczędzić na nie sam. Jak coś postanowił, musiało się udać - i tak małymi kroczkami gromadził niezbędną sumę. Wiedział, że nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza, więc nigdy nie poprosił o pieniądze. Skrzętnie zbierał je samodzielnie, rezygnując z różnych rozrywek. Nie chodził do kina, do kafejek, nie włóczył się z kolegami z osiedla. W końcu, po wielu tygodniach oszczędzania, udało się. Był z siebie dumny - to miał być jego pierwszy duży, samodzielny zakup! Tak się cieszył z tych butów, że powiedział kolegom o tym, że zamierza je kupić. Okazało się to jego największym błędem w życiu…

Gdybym tylko wiedziała, że to się tak skończy, kupiłabym mu te wymarzone buty... Tak się cieszyłam, że mam rozważnego i odpowiedzialnego syna… Nie mogłam przecież przewidzieć, że zostanie napadnięty i pobity przez własnych kolegów ze szkoły. I to za co? Za głupie kilkadziesiąt złotych!? Ktoś postanowił szybko wzbogacić się kosztem mojego syna. Zebrał kilka osób, by siłą odebrać pieniądze. Łukasz został dotkliwie pobity. Tak mocno, że niewiele brakowało, by umarł.

W wyniku pobicia wystąpiło długotrwałe niedotlenienie mózgu. W jednej chwili szczęśliwy, pełen życia chłopak stał się mizerną, bezbronną istotą zdaną na pomoc innych. Świat ukarał go za pracowitość i radość życia. 

Łukasz Dudek


Niedługo po wypadku światło dzienne ujrzało wiele innych, przerażających faktów. Znalazłam karteczki - zwolnienia syna z zajęć z powodu złego stanu zdrowia. Ukrywał to przede mną, wstydził się. Dlaczego? Podejrzewam, że był dręczony w szkole, nawet bity. Potwierdził to nasz lekarz rodzinny, do którego Łukasz chodził z różnymi problemami: bólem głowy, brzucha... Czy to ci sami badnyci, którzy go dręczyli w szkole, ukradli mu pieniądze i pobili, omal nie pozbawiając życia? Nie mam na to odpowiedzi. Z tamtego tragicznego dnia pamiętam tylko dźwięk respiratora, nic więcej.

Lekarze nie dawali Łukaszowi szans na przeżycie. Był już ksiądz, podpisałam zgodę na pobranie organów do przeszczepu - wiem, że syn by tego chciał. Całe życie pomagał innym, różnił się od swoich rówieśników - miał jasno wyznaczone cele i wartości, którymi się kierował. 

W końcu odłączyli syna od respiratora, a on zaczął oddychać samodzielnie! Chociaż miał nie żyć, jest dzisiaj ze mną. Chociaż miał być "roślinką", rozumie, co do niego mówię, jest tylko zamknięty w niesprawnym ciele...

Łukasz Dudek

Dzisiaj Łukasz ma 38 lat. Może miałby już rodzinę, swoje dzieci, które mogłabym rozpieszczać... To jednak nigdy się nie wydarzy. Mój syn nigdy nie wyzdrowieje... Pozostaje mi walczyć o jego jak najlepszy los, by zaznał w tym życiu choć trochę szczęścia.

Nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Karmię go, ubieram, myję i pielęgnuję każdego dnia. Gdy kiedyś mnie zabraknie, nie wiem, co się z nim stanie. Boję się, że braknie mi sił, a Łukasz zostanie na tym świecie sam, zdany na łaskę obcych ludzi...

Muszę radzić sobie sama, a jest naprawdę ciężko. Tata Łukasza odszedł od nas zaledwie rok po tamtej tragedii... Kiedyś byliśmy takim udanym małżeństwem, ale potem lekarz powiedział, że Łukasz na zawsze pozostanie niepełnosprawny. To wtedy dostałam papiery rozwodowe... 

Łukasz Dudek

Gdy pierwszy raz, po wielu latach od tragedii, odważyłam się poprosić o pomoc, byłam w szoku, że tak wiele osób otworzyło swoje serca. Gdy pasek zbiórki się zazielenił, ja płakałam ze szczęścia. Dzięki temu mogłam być spokojna o rehabilitację Łukasza.

Dziś jednak znów staję pod ścianą. Łukasz jest coraz cięższy, a ja jestem coraz starsza i coraz słabsza. W tym roku skończyłam 70 lat i, mimo że opiekuję się synem samodzielnie, potrzebuję coraz więcej wsparcia zarówno specjalistów, jak i specjalistycznego sprzętu. 

Aby dalsza opieka nad synem była możliwa, bym mogła go zawozić na rehabilitację, do lekarzy, na spacery, potrzebuję sprzętu, który pomoże mi przy wkładaniu syna do samochodu. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie finansowe na zakup siedzenia samochodowego obrotowego, którego koszt wynosi około 50 tys. zł i znacznie ułatwiłby mi możliwość przewożenia syna samochodem. Ten sprzęt to ratunek dla mnie i mojego niepełnosprawnego syna. Będę wdzięczna za wszelką pomoc.

Czesława Dudek

Mama Łukasza

19 000,00 zł ( 34,11% )
Brakuje: 36 693,00 zł
Wsparło 409 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0029660
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0029660 Łukasz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki