
Tata dwójki dzieci walczy o życie❗️Ratuj Łukasza❗️
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, badania
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, badania
Opis zbiórki
Nigdy nie przypuszczałem, że zwykłe mrowienie w ręce i nodze zakończy się diagnozą złośliwego nowotworu! Mam wspaniałą żonę i dwójkę dzieci, które kocham nad życie. Muszę zrobić wszystko, by pokonać chorobę!
W styczniu 2024 moje samopoczucie znacznie się pogorszyło. Czułem dziwne mrowienie w ręce i nodze. Byłem zaniepokojony i szybko udałem się do lekarza, jednak stwierdził on tylko podwyższone ciśnienie krwi. Objawy nie ustępowały, a wręcz zaczęły się nasilać! Nie czekając, udaliśmy się z żoną do szpitala. To tam po raz pierwszy usłyszeliśmy, że wstępna diagnoza to GUZ MÓZGU!

Nie da się na spokojnie przyjąć takiej informacji. Nogi nam się ugięły, czuliśmy się, jak w najgorszym z możliwych koszmarów. To nie był jednak zły sen, tylko nasza rzeczywistość… Lekarze wykonali szereg badań, przeszedłem operację i czekaliśmy z żoną na wynik badania histopatologicznego. Każdy dzień czekania trwał jak wieczność…
W końcu przyszły wyniki a wraz z nimi najgorsza możliwa diagnoza – glejak wielopostaciowy o IV stopniu złośliwości… Mój cały świat się zawalił… Płacz, złość, niedowierzanie – dlaczego nas to spotkało? Trafiłem na onkologię. Radioterapia, chemia. Starałem się być dobrej myśli, mimo że było to niesamowicie trudne.

Trzy miesiące po zakończeniu radioterapii miałem kontrolny rezonans. Mieliśmy nadzieję, że guz został uśpiony. Los szykował jednak dla mnie kolejny cios – WZNOWA, guz nadal rośnie! Przeszedłem kolejną operację, ale guza nie udało się usunąć w całości…
Zaczynamy więc walkę od nowa… Komisja lekarska zdecydowała, by podać mi inną, mocniejszą chemię. Lekarze zalecili mi, by zrobić badania PET z tyrozyną, które jest w stanie wyznaczyć naciek guza poza obszarem uwidocznionym w rezonansie. Ale koszt tego badania znacznie przekracza nasze możliwości finansowe.

Obecnie większość pieniędzy wydaję na rehabilitację – mam niedowład lewej strony ciała oraz zwężenie pola widzenia. Dojazdy, koszty dodatkowych wizyt to spore wydatki. A przez cały czas staramy się zapewnić naszym dzieciom normalne życie…
Niestety, choroba jest nieprzewidywalna. Czas odgrywa tutaj bardzo kluczową rolę. Muszę zrobić wszystko, by być z moją rodziną jak najdłużej. By być tatą dla Weronisi i Maksa. Wierzę, że uda się pokonać chorobę. Proszę Was tylko o symboliczne wsparcie, bo sam nie dam rady.
Łukasz
Wpłaty
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł