Chwila sprawiła, że świat się zatrzymał. Dramatyczna walka mamy o powrót syna

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
9 877,30 zł
Wsparło 256 osób
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Turnus rehabilitacyjny, specjalistyczna rehabilitacja

Łukasz Rybiałek, 30 lat

Wleń, dolnośląskie

Śpiączka na skutek wypadku

Rozpoczęcie: 26 Lutego 2020
Zakończenie: 1 Grudnia 2020

24 Listopada 2020, 10:41
Jestem zrozpaczona❗️Bez pomocy nie mam szans ratować Łukasza

Łukasz wrócił do domu, ale to nie nasz wybór. To konieczność, bo zabrakło środków na dalszy pobyt. Każdy dzień zdaje się teraz być walką o lepszą przyszłość. Niestety, mimo ogromnego zaangażowania i ciężkiej pracy, nasze szanse są niewielkie… 

Łukasz wymaga całodobowej opieki. W ciągu tygodnia raz odwiedza nas lekarz, wizyty pielęgniarki odbywają się regularnie, podobnie jak rehabilitacja. Niestety, to za mało! Wszystko, o co walczyliśmy od samego początku może zwyczajnie zniknąć. 

Łukasz Rybiałek

Z dnia na dzień sytuacja jest coraz gorsza. Przytłacza mnie bezradność… Patrzę na mojego syna i widzę człowieka, który traci silę do walki. Świadomość, że sama mu nie pomogę jest dla mnie porażająca! Każdy miesiąc w domu pod respiratorem to mniejsza szansa na wybudzenie Łukasza ze śpiączki. Sytuacja jest bardzo poważna…

Kochani, jestem zrozpaczona! Błagam o pomoc! Proszę, dajcie nam iskierkę nadziei… O niczym innym nie marzę - chcę odzyskać mojego syna, tak bardzo chciałabym go jeszcze usłyszeć, spojrzeć na jego uśmiech, poczuć uścisk jego silnej dłoni. 

Każda złotówka jest dla nas na wagę życia. To tak, jakbyś podarował nam najlepszy prezent - nowe życie.

Ten telefon zmienił wszystko. Początkowo powiedziano nam, że Łukasz nie żyje. Kilka chwil później dowiedziałam się, że jest reanimowany. To ocaliło jego życie, ale w tym momencie świat się zatrzymał, a wkrótce potem całkowicie zmienił bieg. 

Mój syn zawsze wydawał się niezwykle silny, zorganizowany, miał plany i marzenia, do których realizacji uparcie dążył. Niestety, choroba pokrzyżowała mu wszystkie zamierzenia. Spowodowała, że o każdą umiejętność będzie musiał walczyć. Przed nim nauka życia na nowo, jednak ta musi rozpocząć się od pierwszego kroku. Wybudzenia ze śpiączki, która zamknęła go na OIOMie i już od wielu miesięcy nie pozwala mu zdecydowanie ruszyć do przodu. 

Kilka dni przed świętami odebrałam telefon od brata Łukasza. Powiedział, że za kilka minut wyruszamy w drogę, bo stało się coś tragicznego. Kiedy dowiedziałam się, że chodzi o Łukasza byłam przerażona. Na początku powiedziano, że nie żyje, ale chwilę później zapewniono, że trwa reanimacja. To ona przywróciła mu oddech. Mieliśmy szczęście, że pomoc pojawiła się tak szybko. To wydarzenie na zawsze pozostawiło bolesne konsekwencje. Mijają miesiące, a nam wciąż nie udało się przywrócić Łukaszowi świadomości. Rozmiar obrażeń był bardzo duży, a kiedy jeszcze odwiedziny były możliwe widzieliśmy pierwsze przebłyski, próby nawiązania kontaktu. Teraz możemy widywać się tylko przez ekran telefonu, który podają Łukaszowi pielęgniarki. Wtedy mogę do niego mówić. Tylko i aż tyle. 

Łukasz Rybiałek

Niestety, koronawirus spowodował, że pacjenci szczególnie narażeni zostali przeniesieni na OIOM, a tam niemożliwe jest prowadzenie rehabilitacji. Każdy taki dzień to ogromna strata, zarówno dla ciała, jak i umysłu. W tym momencie Łukasz powinien być stymulowany odpowiednimi ćwiczeniami, które będą mu w stanie przypomnieć, jak działa ludzkie ciało, jak opanować podstawowe czynności. Trudno będzie odzyskać to, co stracone, ale nie mamy zamiaru się poddać. Chcemy dać Łukaszowi szansę na pokonanie tego, co blokuje mu drogę do powrotu. Mamy tylko jedną możliwość: intensywną rehabilitację pod okiem najlepszych specjalistów, którzy mają doświadczenie w pomocy osobom po ciężkich wypadkach. Po wypisaniu ze szpitala Łukasz jak najszybciej powinien zostać przewieziony do ośrodka, który przygotuje odpowiedni plan leczenia dostosowany do jego potrzeb. Jest tylko jeden, do którego możemy się udać, niestety, już wiemy, że nie będziemy mogli zapewnić tego, co najważniejsze. Na drodze stają środki. Otrzymaliśmy wstępne informacje, że miesięczna opieka może kosztować kilkanaście tysięcy złotych. Wciąż czekamy na informacje, ale już szukamy pomocy!

Kiedy otrzymamy informację ze szpitala, że Łukasz może zostać wypisany, powinniśmy być gotowi na transport do ośrodka. Musimy mieć też zabezpieczenie na kolejnych kilka miesięcy, by mógł w pełni korzystać z rehabilitacji i pomocy. W tej sytuacji potrzebujemy Was, ludzi o dobrych sercach, którzy udzielą nam wsparcia w tym trudnym czasie. Wydaje się, że najgorsze już za nami, że wciąż mamy szansę na pokonanie złego losu. Bez Was stracimy nadzieję na to, że Łukasz stanie na nogi. A to, że jest taka możliwość nie opuściła nas nawet na chwilę. 

Kilka miesięcy temu nasze życie stanęło na głowie, wszystko stanęło pod znakiem zapytania, a cała energia skupiła się na szukaniu pomocy i ratunku. Łukasz miał siłę, którą jeszcze nam pokaże. Mój syn potrzebuje drugiej szansy. To Ty możesz mu ją podarować. Pomożesz mi?

Pomogli

Ładuję...

Potrzebujący zweryfikowany przez Fundację Siepomaga
9 877,30 zł
Wsparło 256 osób
Wesprzyj Wesprzyj