Łukasz Walaszek - zdjęcie główne

PILNE❗️Guz mózgu jest jak wyrok śmierci – pomóż Łukaszowi wygrać z glejakiem i ŻYĆ!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, transport medyczny

Organizator zbiórki:
Łukasz Walaszek, 39 lat
Ryki, lubelskie
Nowotwór złośliwy mózgu - glejak IV stopnia, stan po operacji
Rozpoczęcie: 24 lutego 2022
Zakończenie: 24 września 2026
20 452 zł
WesprzyjWsparło 265 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0183657
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0183657 Łukasz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Łukaszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, transport medyczny

Organizator zbiórki:
Łukasz Walaszek, 39 lat
Ryki, lubelskie
Nowotwór złośliwy mózgu - glejak IV stopnia, stan po operacji
Rozpoczęcie: 24 lutego 2022
Zakończenie: 24 września 2026

Aktualizacje

  • Złośliwy nowotwór każdego dnia zabiera mi życie. Nie wiem, czy jest jeszcze dla mnie jakiś ratunek... Proszę, pomóż mi!

    Drodzy, nie mam dla Was dobrych wieści. Glejak IV stopnia w najgorszym stadium zaawansowania nie daje za wygraną. Choroba nie odpuszcza, a ja z dnia na dzień coraz bardziej boję się najgorszego. 

    Moje zdrowie się nie poprawia, a wyniki ostatniego rezonansu nie dają złudnej nadziei. Moja codzienność to ciągle badania, konsultacje u różnych specjalistów, leki i rehabilitacja oraz poszukiwanie siły do kolejnego dnia walki. 

    Bez rehabilitacji i wsparcia mojej mamy oraz rodziny nie byłbym w stanie funkcjonować. Moja cała lewa strona ciała jest sparaliżowana. Nie jestem w stanie wykonać nawet jednego samodzielnego kroku, potrzebuję wsparcia w każdej czynności. 

    Łukasz Walaszek

    Jestem młodym człowiekiem i choć walczę ze śmiertelną chorobą, marzę o tym, by móc normalnie żyć i funkcjonować. Niestety, bez odpowiedniego leczenia, rehabilitacji i specjalistycznego sprzętu to nie jest możliwe.

    Dotychczas zebrane pieniądze zostały wykorzystane na mój transport medyczny z Holandii do Polski oraz ortezy, prywatne wizyty u specjalistów i prywatne rehabilitacje, a także sprzęt do rehabilitacji, m.in. rower stacjonarny oraz łóżko rehabilitacyjne.

    Niestety, nowe koszty pojawiają się z dnia na dzień i są ogromne. Leki, prywatne wizyty oraz rehabilitacje kosztują krocie, ale nie mam innego wyjścia – tylko to pomaga mi jakoś funkcjonować. Gdybym przestał się rehabilitować, to straciłbym wszystko, o co do tej pory walczę każdego dnia.

    Łukasz Walaszek

    Na chwilę obecną bardzo chciałabym zakupić bieżnię rehabilitacyjną, aby ćwiczenia były intensywniejsze, a tym samym dawały większy rezultat i szanse na poruszanie się bez obciążania mojej mamy. 

    Walka ze złośliwym nowotworem staje się jeszcze trudniejsza, kiedy wiem, że nie mam na nią pieniędzy. Dlatego dziś, z oczami pełnymi łez, staję przed Tobą i proszę o pomoc. Twój gest to dla mnie szansa na życie, na to, by zostać na tym świecie choć jeden dzień dłużej. 

    Łukasz

Opis zbiórki

Zamiast robić plany na resztę długiego, szczęśliwego życia toczę walkę o to, by w ogóle trwało... Pod koniec 2021 roku na mnie i moją rodzinę spadła druzgocąca diagnoza. Mam złośliwy, agresywny nowotwór mózgu - glejak w IV, najgorszym stopniu zaawansowania... Leczenie, kosztujące 200 tysięcy złotych, jest moją jedyną szansą na życie. Inaczej ten nowotwór to wyrok śmierci...

Drodzy znajomi, przyjaciele i Wy - anonimowi Pomagacze, ludzie o wielkich sercach - zwracam się do was z ogromną prośbą o ratunek. Nigdy bym nie przypuszczał, że kiedykolwiek i kogokolwiek będę błagał o pomoc. Nie sądziłem, że w wieku 35 lat będę zmagać się ze śmiertelną chorobą, że znajdę się na tej stronie... W najgorszych koszmarach nie przypuszczałem, że życie szykuje dla mnie taki przerażający scenariusz.

Zawsze starałem się dawać sobie radę sam... Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że byłem wesołym człowiekiem, pełnym energii, chęci do życia i działania. Pracowałem i mieszkałem w Holandii. Z optymizmem patrzyłem w przyszłość.

Dwa lata temu coś się zmieniło. Nagle zacząłem się źle czuć... Na początku wydawało się, że to nic groźnego - przemęczenie, przepracowanie... Niepozorne zawroty głowy, omdlenia... Z dnia na dzień dolegliwości jednak się nasilały... Dostałem udaru. Najadłem się wtedy strachu... Trafiłem do neurologa, przeprowadzone badania nie wykazały czegoś niepokojącego. Wydawało się, że to najgorsze, co może mnie spotkać i że będzie tylko lepiej...

Łukasz Walaszek

Kilka miesięcy temu objawy wróciły ze zdwojoną siłą... Kiedy straciłem przytomność, wezwano pogotowie. Wylądowałem w szpitalu w Holandii, gdzie trafiłem na stół operacyjny. W trakcie operacji pobrano mi kawałek tkanki mózgowej do badań. 48 godzin po operacji w miejscu pobranej tkanki dostałem wylewu... Moje życie było w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Liczyły się minuty... Potrzebna była natychmiastowa operacja, po której wystąpił paraliż całej lewej strony ciała. Byłem załamany, okazało się jednak, że to dopiero początek moich zmartwień...

Po otrzymaniu wyników badań nadeszła rozpacz... Mój świat się zawalił, a wszystko, co było wcześniej, przestało mieć znaczenie. Nowotwór... Glejak IV stopnia. Bardzo złośliwy, śmiertelnie niebezpieczny i trudny do leczenia... W szpitalu przebywałem 3 tygodnie. Po początkowym szoku przyszła nadzieja i determinacja do walki. W Holandii umieścili mnie jednak w hospicjum bez żadnego dalszego planu leczenia. Wraz z rodziną postanowiliśmy o natychmiastowym transporcie do Polski.

Szansę na życie dostałam od szpitala w Lublinie. Tam stosują jedną z najnowocześniejszych metod walki z tym nowotworem, jaki mnie zaatakował - terapią nanotermicznę. Nanocząsteczki hamują odrastanie guza, a nawet powodują jego cofanie. Niestety, nie jest to leczenie refundowane. Jego cena jest dla mnie i mojej rodziny niewyobrażalna... Kosztuje ponad 200 tysięcy złotych! Terapię trzeba przeprowadzić szybko, bo glejak jest jak tykająca bomba... Bez leczenia to po prostu

Błagam Was o pomoc, każda złotówka się liczy. Dla mnie to leczenie to jedyna szansa nie tylko na powrót do zdrowia i normalności, ale i na życie... To szansa, że dla mojej rodziny nie będę tylko wspomnieniem. Nie chcę jeszcze umierać... Błagam o wsparcie, trzymajcie za mnie kciuki i módlcie się za mnie.

Łukasz

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Magda
    Magda
    Udostępnij
    50 zł
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    X zł

    Panie Łukaszu, dużo siły i zdrowia dla Pana i rodziny.

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    5 zł

    Z Panem Bogiem :)

  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    5 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł