Zbiórka zakończona
Łukasz Wysocki - zdjęcie główne

Moja córeczka może dorastać bez taty❗️Pomóż mi w walce z nowotworem❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zagraniczna diagnostyka

Organizator zbiórki:
Łukasz Wysocki, 33 lata
Tuchomie, pomorskie
Stan po wznowie nowotworu wątroby, nawracające zapalenie dróg żółciowych, żyła wrotna niedrożna, zwłókniała pozakrzepowo
Rozpoczęcie: 16 lipca 2024
Zakończenie: 14 października 2024
107 169 zł(100,74%)
Wsparło 2638 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0608091 Łukasz

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zagraniczna diagnostyka

Organizator zbiórki:
Łukasz Wysocki, 33 lata
Tuchomie, pomorskie
Stan po wznowie nowotworu wątroby, nawracające zapalenie dróg żółciowych, żyła wrotna niedrożna, zwłókniała pozakrzepowo
Rozpoczęcie: 16 lipca 2024
Zakończenie: 14 października 2024

Rezultat zbiórki

Drodzy Darczyńcy, dzięki Waszemu ogromnemu wsparciu mogę kontynuować leczenie i dalej walczyć o zdrowie!

W najtrudniejszym momencie mojego życia zdjęliście ze mnie ogromny ciężar stresu i strachu, że nie wystarczy mi pieniędzy na leczenie. 

Jestem niezmiernie wdzięczny za dobro, jakie okazaliście mi i mojej rodzinie w tak ciężkim czasie. Trudno opisać to słowami. Bóg zapłać za Waszą pomoc!

Łukasz

Aktualizacje

  • POMOCY❗️Mogę UMRZEĆ każdego dnia❗️

    Kochani! Sytuacja jest DRAMATYCZNA. Lekarze zabezpieczyli tętniaka, by nie doszło do jego ponownego pęknięcia w najbliższej przyszłości. Niestety, mimo to, dzień w dzień walczę ze śmiercią, gdyż zabezpieczenie może nie wystarczyć.

    Choć brzmi to tragicznie, przyzwyczaiłem się do życia w ciągłym stresie o swoje życie. Tętniak może pęknąć w każdej chwili. Nic nie zależy ode mnie. To jak stawianie kroków na polu pełnym min, które mogą niepostrzeżenie wybuchnąć i pozbawić mnie życia!

    Łukasz Wysocki

    Na co dzień chodzę z drenem. Moja kochana żona stale musi wymieniać mi opatrunki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój organizm może odrzucić dren nawet po WIELU miesiącach! Nie chcę myśleć, co się wtedy stanie…

    Polscy lekarze nadal są zdania, że przeszczep wątroby się nie powiedzie. Nie ma jednak innej drogi, by uwolnić mnie od cierpienia. Niebawem zacznę rozsyłać swoją dokumentację do zagranicznych placówek. Tylko tam może czekać na mnie ratunek.

    Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam. Chcę żyć i patrzeć, jak moja malutka córeczka dorasta. Pomocy!

    Łukasz

Opis zbiórki

Nie pamiętam, jak to jest być zdrowym człowiekiem. Każdego dnia myślę o tym, jak poradzi sobie moja rodzina, gdy mnie zabraknie. Mój stan jest bardzo zły. Nowotwór odebrał mi wszystko.

Odkąd skończyłem dziewięć lat walczę z rakiem wątroby. Lekarze dali mi wtedy 1% szans na przeżycie. Przeszedłem ciężką operację, polegającą na wycięciu fragmentów wątroby oraz bardzo wyczerpującą chemioterapię.

Kiedy usłyszałem wiadomość o dobrych rokowaniach, znów byłem szczęśliwym chłopcem. W głowie pojawiły się nowe cele, plany i marzenia. Niestety, radość trwała tylko krótką chwilę. 2005 rok przyniósł wznowę na wątrobie i koszmar wrócił.

Następna resekcja oraz chemioterapia była jeszcze gorsza. Powstałe powikłania znacznie wpłynęły na jakość mojego życia. Otwarty kanał żółciowy spowodował, że musiałem chodzić z przyklejonym do brzucha workiem stomijnym. Bardzo mi to przeszkadzało. Nie mogłem nadążyć za rówieśnikami. Chciałem grać w piłkę, jeździć na rowerze, biegać… Dziś mogę powiedzieć, że nowotwór zniszczył moje dzieciństwo.

Łukasz Wysocki

Decyzja o kolejnych operacjach, mających szansę poprawić mój stan, okazała się błędna. Powstałe zrosty uniemożliwiły odpłynięcie żółci. Stan ten trwa do dziś. Nawracające zapalenia dróg żółciowych są prawdziwym koszmarem. Lekarze rozkładają ręce. W tak zaawansowanym stadium choroby przeszczep wątroby jest wykluczony…

Przeszedłem już niezliczoną ilość zabiegów, które miały poprawić mój stan. Pokładałem w nich wielką nadzieję, jednak ich skuteczność była znikoma. Przez ostatni czas musiałem chodzić z drenażem w brzuchu. Niestety, mój organizm go nie zaakceptował i zaczął traktować go jak ciało obce. Na domiar złego, ostatnio przydarzyła się kolejna tragedia…

Łukasz Wysocki

W okolicach drenu powstał tętniak. Zajmował on miejsce, w którym znajduje się jedyna droga, przez którą krew dociera do wątroby. Na moje nieszczęście tętniak pękł, a lekarze przeprowadzili na mnie zabieg ostatniej szansy. Kolejny raz usłyszałem, że mogę umrzeć. Operacja się powiodła, jednak jeszcze nie wiem, jak potoczy się mój los…

Wiem za to, że mam dla kogo żyć. Gdyby nie wspaniała żona i śliczna córeczka, która skończyła w tym roku cztery latka, już dawno bym się poddał…

Podczas trwania choroby byłem zdania, że nigdy nie skorzystam z pomocy innych ludzi. Nie dlatego, że byłem zbyt dumny... Po prostu uważałem, że są na świecie osoby, które potrzebują pomocy bardziej. Niestety, jeśli teraz nie poproszę Was o wsparcie, moja córeczka może dorastać bez taty. Jeżeli zechcecie wspomóc mnie w procesie leczenia, rehabilitacji oraz dalszej diagnostyki, będę Wam niezwykle wdzięczny.

Łukasz

Łukasz Wysocki

➡️ Wywiad w ibytow.pl: Miał 1% SZANS na przeżycie. Łukasz dzielnie WALCZY o życie (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł

    Dużo zdrowia i powodzenia

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

    Trzymamy za Ciebie kciuki Lukasz

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł

    Niech dzieją sie cuda Boże

Ta zbiórka jest zakończona, ale Łukasz Wysocki wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj