
Groźna i rzadka choroba – ATAKSJA MÓŻDŻKOWA, zaatakowała Macieja❗️Potrzebna pomoc❗️
Cel zbiórki: Wykonanie podjazdu, zakup wózka i materaca, rehabilitacja, dojazdy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Wykonanie podjazdu, zakup wózka i materaca, rehabilitacja, dojazdy
Aktualizacje
Ataksja móżdżkowa postępuje❗️Posłuchaj apelu Macieja i wesprzyj!
Kochani Darczyńcy,
chciałbym podzielić się z Wami krótką aktualizacją. Ataksja móżdżkowa to bardzo podstępna choroba, która z dnia na dzień odbiera mi coraz więcej. Jest ciężko, ale nie przestanę walczyć!
Mam ogromne trudności z mową. Wypowiedzenie choćby jednego słowa stanowi ogromne wyzwanie. To bardzo przykre, gdy ludzie mnie nie rozumieją. Do tego dochodzą problemy z poruszaniem się, jedzeniem i wieloma zwykłymi czynnościami, nad którymi zdrowy człowiek nigdy się nie zastanawia.
Dom, w którym mieszkam, nie jest dostosowany do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, że kiedyś będę potrzebował udogodnień takich jak: podjazd, specjalistyczny materac i wózek. Dziś to dla mnie absolutna konieczność...
Do tego dochodzą koszty rehabilitacji, wszelkich dojazdów. Z całego serca proszę Was o wsparcie. Nie chcę być ciężarem dla mojej rodziny, chcę odzyskać choć odrobinę sprawności i namiastkę dawnego życia. Dziękuję, że jesteście.
Maciej
Opis zbiórki
Mam na imię Maciej. Jeszcze kilka lat temu prowadziłem zwyczajne życie. Pracowałem jako kierowca, byłem aktywny i samodzielny. Nigdy nie przypuszczałem, że wszystko może się tak szybko zmienić. Choroba zaatakowała mnie nagle i w błyskawicznym tempie niemal całkowicie odebrała mi sprawność.
Zaczęło się od bólu nogi i utraty czucia. Myślałem, że to przez to, że dużo czasu spędzam w pozycji siedzącej. Udałem się do lekarza z myślą, że pomoże mi szybko z tego wyjść. Niestety, myliłem się. Po serii badań zdiagnozowano u mnie postępującą ataksję móżdżkową. To ciężka, nieuleczalna choroba neurologiczna, która uszkadza móżdżek – część mózgu odpowiedzialną za koordynację ruchów, równowagę oraz mowę.
W praktyce oznacza to, że tracę kontrolę nad własnym ciałem: nie tylko nad chodzeniem, ale także nad rękami, mówieniem, a nawet prostymi czynnościami jak jedzenie czy pisanie. W moim przypadku choroba bardzo postępuje. W tym momencie nogi są niemal całkowicie niesprawne – mogę poruszać tylko palcami. Do tego dochodzi ból, przykurcze mięśni i ogromne zmęczenie organizmu. Żeby usiąść, potrzebuję pomocy, a o wstaniu i chodzeniu nie ma już mowy. Jeszcze pod koniec 2025 roku mogłem chodzić, dziś nie jestem w stanie zrobić nawet jednego kroku sam.
Oprócz tego ogromną trudność sprawia mi komunikowanie się z innymi ludźmi, ponieważ moja mowa jest bardzo niezrozumiała. Gestykulacja także jest utrudniona, ponieważ moje ręce nie chcą mnie słuchać. Nie panuję nad nimi i mam problemy z utrzymaniem przedmiotów.

Najtrudniejsze jest dla mnie to, że całkowicie straciłem niezależność i potrzebuję pomocy niemal we wszystkim. Rano, gdy jestem wypoczęty, funkcjonuję trochę lepiej, ale z każdą godziną jest coraz gorzej. Po południu jestem już bardzo słaby. Mam zakaz prowadzenia samochodu, nie mogę kontynuować pracy. Na rehabilitację i do lekarzy zawozi mnie żona. To ona czuwa nade mną i wspiera w najprostszych czynnościach.
Ataksja móżdżkowa ma podłoże genetyczne, jestem w trakcie badań. Niestety istnieje ryzyko, że moje dorosłe dzieci również mają predyspozycje do tej choroby. To dla mnie, jako ojca, ogromny cios. Tempo jej rozwoju i skutki przerosły moje najgorsze wyobrażenia – a w dodatku jest nieuleczalna. Można jedynie spowolnić jej postęp...
Jedyną szansą na utrzymanie jakiejkolwiek sprawności jest bardzo intensywna, regularna rehabilitacja. Potrzebuję także odpowiedniego wózka inwalidzkiego, który pozwoli mi poruszać się po domu i wyjść na spacer z żon. Dzięki niemu mam szansę znów poczuć się choć trochę normalnie i zmienić otoczenie. Ważny jest dla mnie również zakup specjalistycznego materaca, który ochroni mnie przed odleżynami. Bardzo ważne jest też wykonanie podjazdu przy naszym domu, ponieważ wyjście na zewnątrz jest dla mnie ogromnym problemem, a żona nie jest w stanie mnie dźwigać.
Nigdy nie sądziłem, że znajdę się w takiej sytuacji i że będę musiał prosić o wsparcie poprzez zbiórkę. Przez kilka miesięcy próbowaliśmy radzić sobie sami, ale dziś koszty zaczęły nas już przerastać. Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie i realnie pomaga mi walczyć o to, by choroba nie odebrała mi resztek sprawności i godności. Dziękuję za okazane serce.
Maciej

- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Gala Gie40 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa20 zł