Tragedia samotnej matki❗️Jeden synek zmarł, drugiego zabija cierpienie... Ratuj Maciusia!

Maciek Korostow
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Operacja w Schon Klinik i rehabilitacja pooperacyjna

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Maciek Korostow, 13 lat
Warszawa
Porażenie mózgowe, zwichnięcie stawu biodrowego
Rozpoczęcie: 11 Grudnia 2019
Zakończenie: 24 Marca 2020

Opis zbiórki

Krzyk mojego synka słychać na całym oddziale. Jest przepełniony cierpieniem, straszny, nieludzki. Maciek już nie płacze z bólu, on z bólu umiera. Wielu nie może tego znieść… Ucieka. Ja nie ucieknę nigdy! Siedzę przy szpitalnym łóżeczku, ściskam mocno rączkę synka. I błagam o Twoją pomoc. Jestem matką i zrobię wszystko, by zabrać jego ból!

Maciek Korostow

Drugą dłonią powinnam trzymać inną małą rączkę. Przy moim boku powinien drugi chłopczyk, taki sam jak Maciuś. W pokoju – i moim sercu - jest tylko pustka. Maksio, brat bliźniak Maćka, jest w niebie. Umarł kilka lat temu. Śmierć dziecka to najgorsze, co kiedykolwiek może przytrafić się człowiekowi. Jeśli Maciek też umrze, jestem pewna, że umrę wraz z nim. Nie przeżyję kolejnej straty.

Miało być inaczej. Pięknie… Byłam szczęśliwą żoną i przyszłą mamą, spodziewająca się bliźniąt. Maciek i Maksym urodzili się w 29 tygodniu ciąży. Wcześnie. Za wcześnie… Wtedy wszystko się zmieniło. Lekarze nie wiedzieli, czy moi chłopcy przeżyją. Wtedy pierwszy raz poznałam, czym jest strach, strach o życie dziecka… Moje dni mijały w szpitalnych ścianach, między jednym a drugim inkubatorem, bo synkowie walczyli o każdy oddech. Kiedy wydawało się, że wychodzimy na prostą, że będzie już tylko lepiej, u Maksyma doszło do gwałtownego załamania stanu zdrowia. Wierzyłam, że udało się przegnać śmierć, tymczasem ona czaiła się, by zaatakować w najmniej spodziewanym momencie.

Maciek Korostow

Maksiu zmarł. Mój świat się wtedy skończył. Tylko Maciek i Zosia, młodsza córeczka, podtrzymywali mnie przy życiu. Powoli zaczynałam się oswajać z rzeczywistością, żyć mimo bólu. Wtedy nasza rodzina się rozpadła. Mąż nas zostawił, nie interesuje się dziećmi, jego jedyny wkład w ich wychowanie to alimenty. Zostałam zupełnie sama z dwójką maluchów, w tym jednym ciężko chorym.

Nie miałam chwil słabości. Nie mogłam ich mieć, bo wiedziałam, że Maciek ma tylko mnie. U synka zdiagnozowano Dziecięce Porażenie Mózgowe. Był źle leczony, przez błąd lekarza doszło do zwichnięcia stawu biodrowego. Synek nie chodzi, a zwichnięte biodro sprawia mu ogromny ból! Operacja miała to zmienić… Nie udała się! Mówiłam Maćkowi, że będzie lepiej, a nie jest! Tyle jego łez, bólu, cierpienia poszło na darmo…

Maciek Korostow

Jesteśmy w szpitalu ortopedycznym w Niemczech, do którego wyjechaliśmy dzięki ludziom dobrej woli. Tutaj lekarze pomóc Maćkowi, naprawić to, co zepsuli inni! Maćka czeka druga skomplikowana operacja stawu. Jestem w rozpaczy! Nie mam pieniędzy na teraźniejszą rehabilitację, a już dostaliśmy kosztorys na druga operację i rehabilitację, niezbędną do wyzdrowienia! Prawie 200 000 złotych! I to jeszcze nie koniec naszego pobytu w szpitalu...

Chcę, aby Maciek miał szczęśliwe dzieciństwo, a to nieludzkie cierpienie zniknęło! Aby w jego oczach w końcu pojawiła się radość… Synek marzy, by chodzić do szkoły, grać w piłkę nożną, biegać i bawić się jak inne dzieci… Zapomnieć o szpitalu, w którym wyje z bólu!

Maciek Korostow

Gdy patrzę na bol Maćka, pęka mi serce… A raczej to, co jeszcze z niego zostało. Część mnie umarła bezpowrotnie wraz ze śmiercią Maksia. Nie zdołałam go uratować… O Maćka wciąż mogę walczyć i zamierzam to robić do ostatniego oddechu. Ratuję synka, jak mogę, ale nie stać mnie nawet na pokrycie rachunków… Dlatego błagam – pomóż mi.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki