
Mama trójki dzieci walczy z RAKIEM w IV stadium❗️Uratuj życie Magdy❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Ania i Mateuszzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Magda. W lipcu 2026 roku usłyszałam słowa, które odebrały mi grunt pod nogami: RAK jajnika surowiczy HG FIGO IV z podejrzeniem przerzutów do węzłów chłonnych nadprzeponowych. Mam 43 lata, kochającego męża Dariusza i trójkę dzieci, z czego najmłodszy – Bartuś, zmaga się z autyzmem. Diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, ale obiecałam sobie, że się nie załamię. Zrobię absolutnie WSZYSTKO, by pokonać nowotwór.
Jeszcze niedawno wiodłam normalne życie. Od zawsze moją pasją było gotowanie, dlatego od kilku lat prowadzimy restaurację w Grzybowie, a w tym roku otworzyliśmy z mężem restaurację w Mielnie. To nasza praca, ale również nasze miejsce na ziemi. Włożyłam całe serce w rozwój naszych restauracji, byłam bardzo szczęśliwa... Nie podejrzewałam, że w tym samym czasie okrutna choroba siała spustoszenie w moim ciele!
14 lipca 2026 roku zgłosiłam się do szpitala w Kołobrzegu z powodu silnego bólu nadbrzusza, nudności i powiększenia się obwodu brzucha. Zawsze byłam okazem zdrowia, nie myślałam, że to coś poważnego! Niestety lekarz od razu powiedział, że to najprawdopodobniej nowotwór jajnika i skierował mnie do ośrodka onkologicznego PUM w Szczecinie. Do tamtej pory żyłam szybko i intensywnie. Ale tego dnia musiałam się zatrzymać, a mój świat się zawalił.

Wszystko we mnie krzyczało: „To nie może być prawda! Mam dzieci! Mam rodzinę! Mam jeszcze tyle do zrobienia!". Zamiast swobodnie planować przyszłość, musiałam wejść w tryb walki. Rozpoczęłam chemioterapię, o której wcześniej słyszałam jedynie z opowieści. Nigdy nie sądziłam, że na własnej skórze przekonam się, jaki to koszmar...
Obecnie przechodzę leczenie w Poznaniu, czyli około 4 godziny jazdy samochodem od naszego domu. Regularne dojazdy do szpitala, zakwaterowanie i konsultacje ze specjalistami generują olbrzymie koszty, na które nie byliśmy gotowi. Nasza codzienność dosłownie została wywrócona do góry nogami.
Skutki chemioterapii są naprawdę ciężkie. Straciłam smak i nie mogę gotować, a co za tym idzie – nie mogę pracować. Mąż musiał przejąć większość obowiązków. Po każdym podaniu chemii bardzo długo dochodzę do siebie, a gdy wreszcie mój stan się stabilizuje – jadę na kolejną dawkę chemii. I tak w kółko. W dodatku dwa tygodnie temu wypadły mi wszystkie włosy... Jestem kobietą, to dla mnie potworny cios.

Żyję w ciągłym strachu. Od jednego cyklu chemii, do drugiego. Miałam podawane także zastrzyki pobudzające szpik do pracy. Ciężko znoszę leczenie i jestem naprawdę bardzo osłabiona. Chemia wpływa przecież nie tylko na komórki nowotworowe, ale także na te zdrowe... Najważniejsze jest jednak to, że chemioterapia działa!
Czekam, aż lekarze dadzą „zielone światło” na operację cytoredukcyjną, w trakcie której usuną mi narządy rodne i zajęte przez przerzuty miejsca w otrzewnej. Następnie czeka mnie dalsza wyniszczająca chemioterapia. Mimo, że bardzo się boję, wiem, że ten plan da mi realną szansę na życie.
Piszę to wszystko z ogromną nadzieją, że znajdą się osoby, które będą chciały mnie wesprzeć. Potrzebuję środków na leczenie, dojazdy do szpitala, badania i wizyty u specjalistów. Każda złotówka i każde udostępnienie pomogą mi walczyć. Wiem, że nie jestem jedyna, która prosi o pomoc. Ale jeśli mam szansę wygrać z rakiem, to zrobię wszystko, co w mojej mocy. Dla męża. Dla dzieci. Z całego serca proszę Cię – pomóż mi.
Magda
- Romantyczna kolacja Ikar250 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla Magdy - Razem przeciw rakowi
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Łukasz200 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla Magdy - Razem przeciw rakowi