Nie chcę być własnością raka

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 28 316 osób
512 380 zł (82,44%)
Brakuje jeszcze 109 109 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Terapia immunologiczna w Niemczech

Magdalena Swat , 39 lat

Radom, mazowieckie

Rak trzustki

Rozpoczęcie: 25 Grudnia 2014
Zakończenie: 28 Sierpnia 2019

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

30 Kwietnia 2019, 10:24
Leczenie trwa i dzięki Wam Magda wciąż wygrywa i żyje!

Straciłam 4 narządy, każda kolejna strata oznacza śmierć...

Wciąż brakuje środków, by wygrać tę straszną walkę...

Dzięki pomocy i wsparciu wielu przychylnych mi osób udało się odbyć kolejny wyjazd do Niemiec 8-10 kwietnia.

Bardzo Wam dziękuję! Podczas tego wyjazdu profesor wysłał moją krew do Berlina, by zobaczyć szczegółowo cały mój układ immunologiczny. Oddałam też krew na kolejną szczepionkę i otrzymałam wirusy oraz zometę, która zabezpiecza mnie przed przerzutami do kości.

Magdalena Swat

Brakuje jeszcze ponad 100 tys. zł, by doprowadzić moje leczenie do końca, by wygrać...

Jedyne nieprawidłowości, które wyszły to sporo przekroczona norma leukocytów, która często świadczy o zaawansowanej chorobie rozrostowej. Profesor jednak uspakaja mnie, gdyż badania muszę powtórzyć. Otrzymałam też recepty na leki dożylne, głównie Kurkuminę, które mam podawane w warunkach domowych.

Kochani, całe to leczenie jest możliwe dzięki Waszej pomocy, pomimo pewnych niedomagań  bardzo cieszę się życiem i każdym dniem i chciałabym cieszyć się nadal...

Magda

Pokaż wszystkie aktualizacje

27 Listopada 2018, 11:59
Straciłam 4 narządy , każda kolejna strata oznacza śmierć...

Po rozmowie z profesorem wiem, że nadal jest dla mnie nadzieja i leki, dzięki którym mogę żyć. Jednak nie mogę przerywać leczenia w postaci szczepionek immunologicznych, wlewów dożylnych i wirusów onkolitycznych, które trzymają chorobę w ryzach. Jeśli stracimy kontrolę i choroba zajmie moje płuca, operacja nie wchodzi w grę, gdyż za wiele mam już usunięte. Wtedy jedyną szansą będzie podanie 3- składnikowego leku dożylnie o niewyobrażalnej kwocie 12 tys. euro za jedno podanie.

Magdalena Swat


Taka terapia musi być stosowana w odstępach miesięcznych. Najczarniejszy scenariusz to czekać na powolną śmierć, kiedy lek jest w zasięgu ręki. Nie opuszczajcie mnie, razem osiągnęliśmy tak wiele.

16 Lipca 2018, 09:34
Proszę, pomóżcie mi wygrać!

Dzięki darczyńcom i pomocy fundacyjnej udało mi się odbyć wyjazd do Niemiec na terapię eksperymentalną 19 kwietnia oraz kolejny 11-15 czerwca. 11 czerwca zaraz po przyjeździe do kliniki zostały zbadane m.in. próby wątrobowe, oraz marker nowotworowy...

Nie były to słowa jakie chciałam usłyszeć – marker nowotworowy dwa razy przekroczył granicę i rośnie a próby wątrobowe sa zawyżone. Doktor stwierdził że w moim organiźmie są aktywne komórki nowotworowe, które w każdej chwili  mogą utworzyć guz, dlatego w trakcie terapii zostałam poddana sztucznej gorączce w której organizm sam się broni i zwalcza nowotwór. 40 stopni gorączki przez 48 godzin wywróciło mój organizm kompletnie, jednak gotowa jestem przejść dużo więcej aby żyć i wygrać!

Magdalena Swat

Aby nowotwór nie wymknął się spod kontroli mam zlecone leczenie domowe gdzie będę przyjmować dwa razy w tygodniu kroplówki z kurkuminy, które są niezwykle skuteczne ale też bardzo kosztowne. Walka z rakiem trzustki jest wyczerpująca i czasochłonna, jedyne czego się bardzo boję to, że za chwilę zabraknie pieniędzy, które są w tej walce najskuteczniejszą bronią. Nie chce poddawać się teraz, kiedy tak dużo przeszłam i wciąż żyję!

28 Lutego 2018, 11:50
A już miało być tak dobrze...

Dwa razy już przygotowywałam się do wyjazdu do Niemiec, pierwszy z terminów nie doszedł, niestety, do skutku z powodu grypy. Bardzo cieszyłam się z drugiego terminu, ponieważ udało mi się zarezerwować wizytę lekarską z dyrektorem kliniki na pierwszą połowę marca.

Niestety, od soboty mam nawrót choroby, silne bóle pleców, kaszel i gorączke. Otrzymałam paczkę z Niemiec z 3 rodzajami kroplówek oraz zastrzyki domięśniowe, od jutra Pani pielęgniarka codziennie będzie podłączać leki. Niestety, nie ominie mnie też antybiotyk.
Bardzo martwię się o zbiórkęna moje dalsze leczenie...

22 Stycznia 2018, 13:29
Przedłużamy zbiórkę

Wiadomość od Pani Magdy: Powinnam w styczniu udać się do kliniki do Niemiec na leczenie eksperymentalne, jednak po ostatniej operacji ciągle łapię zapalenia, dlatego kazali mi odczekać (przed szczepionką przez miesiąc nie można brać antybiotyku i żadnych leków na przeziebienie). W zwiazku z tym mój wyjazd na leczenie planowany jest na luty.

23 Listopada 2017, 07:59
Jestem po operacji

Niestety, nie czułam się najlepiej z powodu częstych infekcji, grypy i zapalenia. Nie mam śledziony, która odpowiada za odporność i czuję to na kazdym kroku. Czas bardzo mnie naglił, dlatego zdecydowałam sie na operację w prywatnym szpitalu w Katowicach. Wspomnienia nie najlepsze, ból potworny, w tej chwili duże problemy z jelitami. Bardzo jednak się cieszę, że dzięki zbiorce mogę mieć prywatną panią pielegniarkę, która podaje mi kroplówki wzmacniające, będę chciała również skorzystać z pomocy dietetyka i psychologa. Obecnie kroplówki biorę w domu, ale leczenie jest kontynuowane i mam zaplanowane kolejne wyjazdy na terapię immunologiczną. Nie wyobrażam sobie dalszej walki bez Państwa pomocy.

Dziekuje za wszystko,
Magdalena Swat

18 Sierpnia 2017, 14:38
Nawet w najgorszych snach nie spodziewałam się tego...

Byłam diagnozowana w kierunku zmian na wątrobie, które okazały sie łagodnym naczyniakiem. Tymczasem w moim brzuchu po operacji wykonanej w 2017 roku w klinice w Katowicach zaczął rosnąć guz. Jeszcze w marcu 2017 na kontroli chirurgicznej wszystko było w porządku, dziś po badaniu usg, rezonansie magnetycznym, konsultacji radiologicznej, ginekologicznej oraz onkologicznej jest najgorsza i najstraszliwsza diagnoza. Guz przestrzeni zaotrzewnowej - 14 cm wielkości, prawdziwy potwór, który siega od organów kobiecych po kregosłup - oceniony przez radiologa, ginekologa i onkologa na podstawie badania radiologicznego jako mięsak!


W moim organizmie jest drugi nowotwór, który cały czas rośnie i pojawił sie w ciągu 3 miesięcy! Według konsultujących mnie specjalistów potrzebna jest szybka operacja w Niemczech, gdyż tego rodzaju guz wnika w tkankę i wrasta w kośćm, co powoduje operacje niezwykle trudną do wykonania - Guz styka sie z kręgosłupem i źle wykonana operacja zagraża mi wózkiem inwalidzkim! W tej chwili czekam na odpowiedzi z klinik w Niemczech, jestesmy w trakcie załatwiania operacji.

Proszę, nie zostawiajcie mnie z tym wszystkim samej :(((

09 Maja 2017, 16:02
2,5 roku dzięki Wam walczę, a mogło mnie już nie być...
Dzisiaj dr J. Vorreiter podsumował moje dotychczasowe leczenie. 2,5 roku leczenia w Niemczech przynosi oczekiwany rezultat - zapobiega wznowie oraz tworzeniu nowych ognisk nowotworowych. Obecnie największy niepokój budzą moje bóle brzucha i w okolicy szyi, a także powiększone węzły chłonne. Dlatego doktor chce włączyć dodatkowe leczenie, tj. podanie wirusów onkolitycznych, dodatkowych szczepionek komórek dendrytycznych, GcMAF-Immunoterapii oraz nowych leków. Zastosowane leczenie jest bardzo intensywne, co przekłada się na koszty. Prognozowany koszt leczenie wzrośnie rocznie o 20 tysięcy euro. Dziękuję wszystkim za to, że mogę się leczyć, że mogę żyć, jednak te koszty są dla mnie ogromnym zmartwieniem. Nie chcę przerywać leczenia, boję się przerzutów. Byliście ze mną przez te lata, każdy darczyńca jest dla mnie ogromnym wsparciem - poza darowiznami na leczenie otrzymuję mnóstwo dobrych słów, co też ma uzdrawiającą moc. Dlatego proszę o dalszą pomoc, żeby nigdy nie nadszedł dzień, kiedy ta ostatnia deska ratunku zostanie mi zabrana.
09 Maja 2017, 15:59
Jestem po operacji!
Po operacji i usunięciu większości trzustki wraz ze śledzioną przebywam pod kontrolą wielu poradni. Między innymi po operacji wystąpiła u mnie cukrzyca i muszę stale kontrolować cukier, jak również kupować paski. Leczenie, na jakie zostałam skierowana z Warszawy, ma miejsce w Niemczech. Do tej pory przyniosło efekty w postaci stabilizacji choroby, jednak jeśli zostanie zaprzestane, jest bardzo duże ryzyko przerzutów do wątroby oraz inne organy. Sama nie jestem w stanie opłacić dalszego leczenia, rodzina też już nie jest w stanie mi pomóc, ponieważ pomaga mi w spłacie kredytów, które zaciągnęliśmy na dotychczasowe leczenie. Jedyna nadzieja w ludziach.

Każdy chce pokonać raka. Leczenie onkologiczne podszyte jest brutalną statystyką. To nieracjonalne, ale kiedy ci oznajmiają, że masz 20% szans na przeżycie 6 miesięcy, włącza się matematyka i uświadamiasz sobie, że to jak jeden do pięciu. Aby żyć, muszę przeżyć czworo z 5-ciu obecnych w mojej szpitalnej komnacie…

Mam na imię Magda, mam 34 lata. Półtora roku temu nawiązałam trudną znajomość z rakiem trzustki. O profilaktyce, która ratuje życie, słyszymy wszędzie. W telewizji, prasie, na bilbordach. Jednych to przekonuje, inni nie zwracają uwagi, „bo ich ten problem nie dotyczy”. Od lat starałam się każdego roku pojawiać się na okresowych badaniach. Wpisane w kalendarzu stawały się cząstką zaplanowanego dnia. Nie przygotowywałam się do nich specjalnie, ani nie oczekiwałam spektakularnych wywodów na temat mojego stanu zdrowia. Od lat wszystkie wyniki były w normie, a lekarze takich właśnie pacjentów sobie życzyli. Do czasu, kiedy w sierpniu 2013 roku badanie USG jamy brzusznej zaczęło się dziwnie wydłużać. „Coś mi się tu nie podoba. Należy wykonać specjalistyczne badania” – odrzekł lekarz. Nie bardzo rozumiałam, co lekarz miał na myśli, jednak posłusznie udałam się na kolejne badania. Nie spodziewałam się, że niewiele znacząca profilaktyczna wizyta rozpoczęła rozdział walki z najbardziej nieokrzesanym przeciwnikiem.
 

Magdalena Swat


"Załamałam się, ale na moment". - wspomina Magda. Profilaktyczne badania w pewnym sensie uratowały mi życie. Życie zapoczątkowane lawiną dotąd nieznanych dla mnie wydarzeń. Badanie za badaniem, konsultacje i kolejne oddziały szpitalne. Natychmiastowa operacja chirurgiczna. 14-centymetrowy guz zlokalizowany w trzustce został usunięty. Chemia i wszystkie nieprzyjemności z nią związane. Dla dorosłego, w pełni świadomego człowieka, nie to jest najgorsze. Jeśli ma pomóc – zaciśnie zęby i przetrwa, ale co dalej. Leczenie zakończone, jednak szpitala nie opuściłam z rozpoznaniem „Brak komórek nowotworowych – zdrowa”, a z najboleśniejszą wiadomością „Pozostało Pani 6 miesięcy”. Z osoby zawsze skromnej i cichej, której nie sposób odnaleźć w tłumie, zamiast załamać się najgorszą wiadomością, jaką może otrzymać pacjent onkologiczny, zaczęłam głośno błagać o ratunek. Nie chciałam stać się własnością choroby, która robi z moim ciałem co chce. Nie chciałam być kukiełką sterowaną przez komórki nowotworowe, które w każdej chwili mogą zakończyć moje życie.



Odnalazłam klinikę u naszych zachodnich sąsiadów, pod której opieką jestem prawie od samego początku leczenia. Terapia regulująca układ immunologiczny, która ma uchronić mój organizm przed wznową i przerzutami do innych organów. Rak trzustki najpierw odbiera fragment trzustki, żeby sobie spróbować człowieka, a jak mu posmakuje, odbiera całą resztę. By zepsuć mu smak mojego ciała, jedynym sposobem było podanie specjalistycznych zastrzyków jednocześnie ze szczepionkami. Na 3 dawki udało nam się wspólnymi siłami uzbierać środki. By smak zepsuć, bezpowrotnie konieczne jest podanie całej serii 6 szczepień. Niestety, dalsze leczenie ze względu na brak środków finansowych zostało wstrzymane.
 

Magdalena Swat

Zapytasz: „Jak to jest umierać, a jednak nie umrzeć?”. Nie dopuszczam do tego, by stać się własnością choroby. Nie mówię: jestem Magda i mam raka. Wróciłam na studia, by robić to, co najbardziej kocham. Cieszę się każdym dniem i walczę o zebranie środków, dzięki którym uwolnię się ze szponów choroby. Ona nie boli, ale podstępnie atakuję. Snuję podstępną intrygę, dzięki której wyrwę się z objęć raka. W tej nierównej walce pomóc możesz i Ty. Zrób profilaktyczne badania, uchroń się przed chorobą i pomóż mi wykupić się z własności choroby.

 Magda

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 28 316 osób
512 380 zł (82,44%)
Brakuje jeszcze 109 109 zł
Wesprzyj Wesprzyj