Zbiórka zakończona
Magdalena Śledziak - zdjęcie główne

Piekło bólu i choroby, która dotyka tylko kobiety... Operacja jedyną nadzieją Magdy!

Cel zbiórki: Operacja laparoskopowego usunięcia ognisk endometriozy

Zgłaszający zbiórkę:
Magdalena Śledziak, 45 lat
Warszawa, mazowieckie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 25 czerwca 2020
Zakończenie: 22 października 2020
17 635 zł(51,8%)
Wsparło 115 osób

Cel zbiórki: Operacja laparoskopowego usunięcia ognisk endometriozy

Zgłaszający zbiórkę:
Magdalena Śledziak, 45 lat
Warszawa, mazowieckie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 25 czerwca 2020
Zakończenie: 22 października 2020

Opis zbiórki

Chciałam poprosić Was o pomoc w uzbieraniu pieniędzy na operację endometriozy. Jestem pod ścianą. Zbiórka to moja jedyna szansa... Jestem chora na endometriozę. To choroba często bagatelizowana, jednak może prowadzić do tragicznych skutków… Proszę, poznaj moją historię. Jeśli zdecydujesz się mi pomóc, będę wdzięczna do końca mojego życia!

Od ok. 20 lat choruje na endometriozę. Prawdopodobnie już od pierwszej miesiączki. Endometrioza to choroba kobiet. Polega na tym, że wyściółka macicy przemieszcza się w inne rejony miednicy, atakując sąsiednie narządy. Ta tkanka powoduje zapalne ogniska, zrosty, torbiele. Podstępnie doprowadza do upośledzenia funkcjonowania narządów, prowadzi do niepłodności.

Zanim mnie zdiagnozowano, odwiedziłam bardzo wielu lekarzy. Moja choroba objawia się przewlekłymi bólami w miednicy z promieniowaniem do nóg, pośladków, pleców, osłabieniem, biegunkami z zaparciami na przemian, mdłościami, wymiotami. Po raz pierwszy diagnozę postawiono kiedy miałam 29 lat i wtedy przeszłam pierwszą laparoskopię na NFZ. Po 3 miesiącach nastąpił nawrót dolegliwości...

Magdalena Śledziak

Potem przeszłam rok w rok kolejne dwie operacje na NFZ. Bez efektu. Było tylko gorzej. W międzyczasie próbowałam leczyć się medycyną tybetańską oraz akupunkturą. Efekt na krótko... Ból wracał. Po 3 zabiegach przez 5 lat leczyłam się silnym sterydem, ryzykując uszkodzenie wątroby. Na wizytach kontrolnych podpisywałam dokumenty, że jestem świadoma jego skutków ubocznych, nawet nowotworu...

Mimo tak ciężkiego leczenia choroba wróciła. Znów trafiłam do szpitala. Zwiększono dawkę sterydu, nafaszerowano mnie środkami przeciwbólowymi i wysłano do domu. Wątroba nie wytrzymała… Wprowadzono mnie w stan sztucznej menopauzy. Objawy uboczne to jakiś koszmar. Ból stawów, mięśni, pocenie oraz depresja. Niestety endometrioza się rozszalała. Znowu pojawiły się bóle. Znów szpital i kolejna operacja. Miałam nadzieję, że to mi pomoże.

Niestety. Lekarze nic nie zrobili. Zajrzeli, usunęli jedno małe ognisko endometriozy z prawego jajnika, wypisali do domu z takim samym bólem. Świat mi się zawalił. Załamałam się. Ryczałam z poczucia beznadziejności. Odechciało mi się żyć. Nie pierwszy raz zresztą... Poczułam, że odebrano mi ostatnią nadzieję. Co ja mam dalej robić? Jak żyć z takim bólem? Jak mam zmienić pracę, jak mam cokolwiek zmienić w swoim życiu w takim stanie? 

Po tym wszystkim poszłam jeszcze w Warszawie na dwie wizyty do dwóch różnych specjalistów od endometriozy. Zapłaciłam grube pieniądze za wizyty i badania i w zasadzie zostałam pozostawiona sama sobie. Żaden z lekarzy nie zaproponował mi nic poza propozycją, że może trzeba mnie leczyć inaczej, jakimiś innymi sterydami no ale najpierw badania immunologiczne. Oczywiście w Polsce nie ma specjalistów. Poddałam się. Tyle lat przeszłam przez te pseudo leczenie i dalej tak mam funkcjonować? A w zasadzie wegetować? Znowu załamanie. 

Magdalena Śledziak

Walczę. Ból mi towarzyszy cały czas. Jakoś funkcjonuję, ale mój stan się pogarsza. Pojawia się światełko w tunelu - nowe metody leczenia i operacji we Wrocławiu, jednak prywatnie. Cały czas się kształcą, że mają sztab wykwalifikowanych ludzi. Widzę nadzieję dla siebie, w końcu! 

W marcu 2020 odbywam wizytę w klinice i zostaję zakwalifikowana do zabiegu laparoskopii usunięcia zmian endometriozy. Podczas laparoskopii lekarz chce usunąć wszystkie zmiany wraz z macicą i ewentualnie z jajnikami. Zabieg mam zaplanowany na 10 listopada 2020. 

Nadal boli. Muszę wytrzymać. Choroba i przyjmowane leki hormonalne doprowadziły mnie do depresji, doprowadziły mnie do skraju wytrzymałości, prawie rozpadł się mój wieloletni związek. Moje życie towarzyskie praktycznie nie istnieje. Kocham góry. Kocham górskie wędrówki. Przez chorobę musiałam z nich zrezygnować. Musiałam zrezygnować z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. W takim stanie się nie da... Nie chcę już tak dłużej żyć. Ciągle się martwić, bać i cierpieć. Przewlekły ból nie wzmacnia człowieka, a odbiera mu godność. Dla mnie to nie życie... 

Operacja, której chcę się poddać, kosztuje 40 tysięcy złotych. Niestety nie stać mnie na taki wydatek. Nie miałam z czego odłożyć takiej kwoty. Dlatego zdecydowałam się założyć zbiórkę, by poprosić Was o wsparcie finansowe. Nie jest to dla mnie łatwe. W Was ostatnia nadzieja… Proszę, pomóż mi.

Magda

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj