
Ratujemy serduszko Mai❣️
Cel zbiórki: Badania, rehabilitacja, leczenie, transport
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Badania, rehabilitacja, leczenie, transport
Aktualizacje
Maja jest po pierwszej operacji serca! Nowe wieści
Mama Mai pisze:
Dokładnie 14 maja tego roku przed godziną 9.00 rano wyruszyliśmy po jedyną szansę na życie dla naszej córeczki – wylecieliśmy po życie lub śmierć. Z nadzieją oczywiście na to pierwsze. Innej możliwości dla nas nie było!
Maja przeszła szczegółowe badania oraz zabieg cewnikowania serca. Lekarze dokładnie określili wadę i szczegółowo przygotowali plan operacji, a także plany awaryjne, gdyby coś poszło nie tak. Musieli być gotowi na każdą ewentualność.Stan serca Mai był krytyczny... Skrajnie zwężone naczynka i brak głównych tętnic, krew ledwo przedostawała się z płuc do serca, saturacja 72%! Trafiliśmy do USA w ostatniej chwili!

Na 24 maja zaplanowano operację. Rano mieliśmy rozmowę z głównym prowadzącym kardiochirurgiem oraz z anastazjologami. Przygotowywali nas na wszystko: każda ruch mógł się skończyć powodzeniem lub porażką.
Wycałowaliśmy nasze dziecko, utuliliśmy i oddaliśmy w ręce najlepszych specjalistów na świecie. Wiedzieliśmy, że możemy już nie zobaczyć Majeczki, ale staraliśmy się odgonić złe myśli.Operacja trwała 23 godziny... Dla nas wypełnione strachem, pomieszanym z nadzieją. Czekaliśmy z duszą na ramieniu na jakiekolwiek wieści z sali operacyjnej...
Nad ranem 25 maja zawołali nas, byśmy mogli zobaczyć swoje dziecko. Była taka piękna, rumiana! Operacja się udała! Pozostawało czekać, czy Maja sobie poradzi. Czy jej płuca nie zaleją się krwią, czy serce nadąży.

Dziś już wiemy, że się udało! To, co zrobili lekarze, my nazywamy cudem. Wyrwali nasze dziecko ze szpon śmierci!
Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć, jaką precyzyjną pracę musieli wykonać podczas jednej tylko operacji, żeby wszystko się udało: musieli powiększać naczynka szerokości włosów, musieli zrekonstruować tętnicę prowadzącą od serca, musieli zreperować serduszko, które miało w sobie więcej ubytków i dziurek, niż ser szwajcarski...
Ale udało się! Nasze dziecko żyje!Maja nadal potrzebuje wsparcia specjalistów i kontroli raz do roku w Stanford. Lekarze muszą mieć po kontrolą jej serce i sprawdzać, czy wymienione elementy w serduszku się nie zużywają. Niestety Maja jest maleńka, a te wszystkie wstawki sztuczne. Będzie wymagała za jakiś czas jeszcze korekty serca.
Zbiórka jest wciąż otwarta, a my zbieramy środki na tę ostatnią operację, której kosztorys poznamy wkrótce.
Wiemy, że dla wielu z Was Maja stała się kimś ważnym. W końcu to także Wy uratowaliście jej życie! Wierzymy, że będziecie z nami i pomożecie dokończyć dzieło, które stworzyliście razem z cudownymi lekarzami ze Stanford.
25 maja nasza córeczka urodziła się na nowo, dostała drugie życie. Prosimy, pomóżcie nam o nie walczyć, by mogła żyć długo i szczęśliwie! Za wszystko jesteśmy Wam ogromnie, z całym naszych serc, wdzięczni!
Jest decyzja o refundacji! Maja przejdzie operację w USA!
To wiadomość, na którą wszyscy czekaliśmy, choć właściwie mało kto się jej spodziewał. Tymczasem przyszła pozytywna decyzja dotycząca refundacji operacji serca Mai!
Dziękujemy Wam wszystkim, którzy wspierali Maję w jej walce o życie. Ta wciąż trwa. Choć operacja zostanie zrefundowana, to zebrane środki pozwolą ta opłacenie przelotu medycznego, pobytu oraz koszty dodatkowych zabiegów.
To pierwsza, ale nie ostatnia operacja Mai w USA. Niewykorzystane środki ze zbiórki zabezpieczą kolejne etapy leczenia. Zbiórka pozostaje otwarta.

"Gdy emocje opadną...
Przekroczony kolejny próg, ale przed nami jeszcze ich tak wiele. Upragnione Stanford jest na wyciągnięciu ręki!
Szczęście i nadzieja miesza się z paraliżującym strachem. Jak będzie, gdy znów otworzą klatkę i serduszko Majeczki? Co będzie dalej?
Dziękuję ludziom, którzy szczerym czystym serduszkiem witają codziennie Majeczkę i wspierają nas, rodziców. Wszystkim tym, którzy szanują nasze decyzje.
Dziękuję ludziom, którym nie przyszło nawet do głowy powiedzieć nam: ,,czy nie lepiej, żeby umarła?". Bo i to słyszeliśmy...
Dziękuję za ogrom wiadomości, które podnosiły na duchu! Dziękuję wszystkim lekarzom i pielęgniarkom, którzy razem z nami walczyli i walczą o naszą Majeczkę! Dziękujemy fundacjom i koordynatorom zaangażowanym w zbiórkę!Dziękuję ludziom, którzy zapoczątkowali i stworzyli Majeczkową rodzinę. Dziękuję tym, którzy wystawili przedmioty na licytację. Dziękuję ludziom, którzy zmarzli dla Mai, zbierając do puszek i tym którzy wpłacili swój ostatni grosz na zbiórkę
Dziękuję właścicielom sklepów i firm za zbiórki do puszek.
Dziękuję ludziom, którzy dopiero dołączyli i którzy byli od początku.
Dziękuję rodzinie, przyjaciołom i anonimowym darczyńcom.
Dziękuję każdemu, kto podał nam pomocną dłoń.
Dziękujemy Tobie!"
MamaStan Mai nagle się pogorszył❗️ Trafiła do szpitala❗️ Nie mamy już czasu, ona umiera❗️
Nie wiem, od czego zacząć, jak to ubrać w słowa. Sądziliśmy, że mamy jeszcze kilka miesięcy… Wiedzieliśmy, że stan Mai będzie się pogarszał, ale mieliśmy nadzieję, że będzie to stopniowe i zdążymy do operacji. Niestety. Nastąpił wybuch, którego tak się baliśmy! Teraz nasza córeczka umiera. W USA powinniśmy być nawet dziś! Ale nie mamy pieniędzy, by opłacić operację, która jest jedyną nadzieją naszego dziecka… Błagamy o ratunek!

W zeszły czwartek pojechaliśmy na badania. Zaczęło dziać się coś złego – Majeczce zaczęły spadać saturacje! W krytycznym momencie sięgnęły zaledwie 57! Wynik rezonansu magnetycznego nas zszokował – w serduszku zaczęło zamykać się to, co jest potrzebne, by przeprowadzić operację w USA! Dodatkowo zaczęły zanikać żyłki dotleniające córeczkę!
Stan Mai pogarszał się z minuty na minutę! Doszło do nagłych wstrząsów i wysokiej gorączki. Okazuje się, że to już objawy krytycznego niedotlenienia!
Nasi polscy lekarze skontaktowali się ze Stanford i podjęli ścisłą współpracę. Zapadła decyzja o przeprowadzeniu cewnikowania serca z balonikowaniem. Lekarze z USA zdecydowali o niewstawianiu stentu, bo on niszczy żyłki. A tych Maja ma coraz mniej!
Przed zabiegiem przyszedł do mnie lekarz i powiedział: “W dzisiejszych czasach cewnikowanie serca nie jest już niebezpieczne. Ale nie dla Mai. Dla niej to podwójne ryzyko. Zrobimy wszystko, ale Pani córka może nie przeżyć”.
Chciałam płakać, utopić się we łzach, zniknąć razem z tym bólem i strachem… Ale nie mogłam i nie mogę, jestem tu przy mojej córeczce, same, z dala od męża, od rodziny. Cierpimy, ale ciągle żyje w nas nadzieja. Ta jednak gaśnie z każdym dniem…
Zabieg się powiódł, ale to tylko dało nam dni, maksymalnie kilka tygodni. O ile bomba znowu nie wybuchnie! Każdego dnia zwężają się tętniczki, a szansa na operację w USA maleje. Jeśli stracimy ją całkowicie, ostatnią nadzieją będzie już tylko przeszczep płucoserca. A na to w Polsce właściwie nie ma szans! Zamknięcie drogi do operacji w Stanford to dla Mai wyrok śmierci.

Po części już ten wyrok zapadł. W Polsce nic więcej nie zrobią. Nie są w stanie… Powinniśmy być w USA już teraz! Ale nie możemy… Tyle już zbieramy, a nie jesteśmy nawet w połowie. A te środki powinniśmy mieć na już, już wpłacać… Skąd? Do jakich drzwi jeszcze mamy pukać?
Proszę Cię, jeśli tylko to czytasz, o udostępnienie, o wpłatę. Nam pozostaje czekać tylko na cud. Albo na śmierć naszej ukochanej córeczki, która bez tych ogromnych środków straci jedyną szansę na życie…
Opis zbiórki
Tylko operacja w USA może ocalić Maję! Maleńka dziewczynka walczy teraz o życie w poznańskim szpitalu. Lekarze robią, co mogą, by utrzymać ją przy życiu. Jednak więcej nie są w stanie… Tylko jeden człowiek na świecie jest w stanie uratować Maję - to dr Hanley ze szpitala w Stanford. Jako jedyny przeprowadza operację pełnej rekonstrukcji tętnicy płucnej, bez której urodziła się Maja. Koszt leczenia w USA liczy się w milionach złotych. Zaczęła się dramatyczna walka o małe życie. Bez Twojej pomocy nie uratujemy Majeczki!
Kinga, mama Mai:
Majeńka - nasz kochany cud - urodziła się 6 lutego 2021 roku. Zanim przyszła na świat, aż trzy razy musieliśmy godzić się z bolesną stratą - tyle razy poroniłam… Podczas całej ciąży z Majką byłam pod szczególną opieką, jednak żadne z badań nie wykryło krytycznej wady serca… Gdy córeczka się urodziła, mieliśmy 2 godziny pełnego szczęścia - tylko ja, Maja i mąż. Po tym czasie zaczął się koszmar…

Po standardowych badaniach wyszło na jaw, że saturacje Mai są bardzo niskie. Podejrzewano zapalenie płuc. Gdy okazało się, że to nie to, już w 3 godzinie życia karetką na sygnale Maja została przetransportowana do innego szpitala. Sama… W 5 godzinie postawiono pierwszą diagnozę - brak zastawki płucnej. Najpierw jeszcze lekarka uspokajała nas przez telefon, że da się zoperować, że będzie dobrze. Ale po dokładniejszych badaniach okazało się, że Maja nie ma całej tętnicy płucnej. To jak wyrok…
Serce córeczki pracuje tylko dzięki cieniutkim jak włosy naczynkom. Długo tak nie da rady…
Gdy w końcu mogłam wziąć córeczkę do domu, wcześniej kupując całą aparaturę do natleniania i mierzenia saturacji, w głowie miałam tylko słowa lekarza: “Proszę nacieszyć się córeczką, nie macie wiele czasu…”.
W najczarniejszych godzinach naszego życia znalazł się lekarz, który postanowił walczyć o szansę dla Mai, dać jej dłuższe życie. W krytycznym momencie ją uratował, dzięki czemu wciąż możemy mieć nadzieję!

W nocy z 25 na 26 maja, w dzień matki, wydarzył się dramat. Trzymałam córeczkę w ramionach, gdy nagle zaczęła tracić świadomość. Jej wiotkie ciało przelewało mi się przez ręce. Wiedziałam, że to już - że Maja umiera… W panice rozpoczęłam reanimację, karetka przyjechała już po 10 minutach. W szpitalu wprowadzono Maję w śpiączkę, bo po ocknięciu się strasznie płakała. Zaczęła się dusić, a moje serce pękło…
Gdy zabrali córkę, dotarła do mnie tragiczna myśl - a co, jeśli trzymałam ją żywą po raz ostatni?! Prosiłam Boga, by tak nie było, by zdarzył się cud…
2 czerwca w Poznaniu Maja przeszła operację paliatywną, która w tamtym momencie ją ocaliła. Niestety nadal jest w śpiączce - przy każdej próbie wybudzenia saturacje dramatycznie spadają. Każdego dnia są nowe badania, zabiegi - wszyscy walczą o życie mojej córeczki. Lekarze przyznali jednak, że nie są w stanie zrobić nic więcej, niż dać Mai więcej czasu, by doczekała operacji, która uratuje jej życie. A tę może przeprowadzić tylko jeden lekarz na całym świecie - dr Hanley.

Jesteśmy w stałym kontakcie z kliniką w Stanford, wyrazili zgodę na operację serduszka mojej córeczki! Na bieżąco wysyłamy tam wszystkie wyniki i konsultujemy niezwykle skomplikowany przypadek Mai. Sytuacja jest dynamiczna. Czekamy na plan operacji i kosztorys. Już teraz wiemy, że operacja ratująca życie będzie kosztować w granicach 5-8 milionów złotych. Kolosalna suma…
Zaczęliśmy walkę z czasem. Wciąż mamy nadzieję, bo mimo całego dramatu, który przeżywamy, na naszej drodze stają cudowni ludzie. Dlatego wierzymy, że się uda, choć walczymy o cud. Dla naszej małej córeczki musimy jednak zrobić wszystko, bo dopóki trwa jej życie, dopóty istnieje ta nadzieja! Bardzo prosimy, jako rodzina Mai, pomóż nam. Każda złotówka ma znaczenie, każde udostępnienie jest ważne! Bez Was nie uratujemy jej życia...
Mama Kinga, tata Janusz i rodzeństwo Mai: Nicole i Krystian

➡️ Strona na FB: Maja Rutkowska - uratuj życie Majki (otwiera nową kartę)
➡️ Licytacje dla Majki Rutkowskiej (otwiera nową kartę)
➡️ Instagram - sercem dla córki (otwiera nową kartę)
Media o zbiórce:
poznan.tvp.pl: Pomóc może jedynie bardzo droga operacja w USA, trwa walka z czasem (otwiera nową kartę)
epoznan.pl - Maleńka poznanianka potrzebuje operacji ratującej życie. Koszty liczone są w milionach złotych (otwiera nową kartę)
tvp.pl – telekurier 27.12.2021 (otwiera nową kartę)
epoznan.pl – Majka z Poznania wymaga pilnej operacji w USA. Jej życie wyceniono na 1,5 miliona dolarów! (otwiera nową kartę)
- 20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł

