

Maksio ma realną szansę żeby chodzić, pomóż mu to osiągnąć❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, wyposażenie ortopedyczne, pionizator
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, wyposażenie ortopedyczne, pionizator
Aktualizacje
Maksiu nadal nas potrzebuje!
Maksiu jest po pierwszym turnusie. Każdy kolejny daje realną nadzieję, że będzie chodził!
Maks ma coraz trudniejsze ćwiczenia, które dzielnie realizuje. Dzięki pomocy korzysta z rehabilitacji i zaawansowanych sprzętów, na które nie byłoby nas stać.
Tak wygląda nasze prawdziwe życie! Prawdopodobnie walka o sprawność Maksia będzie trwała latami... Ale gdy widzimy, jakie rehabilitacja przynosi efekty — nie chcemy przestać!
Jeszcze na pewno kilka turnusów, zanim Maks stanie sam i wykona pierwsze kroki.
Bardzo dziękujemy za każdą złotówkę. Nasze potrzeby niestety nie maleją, a turnusy i rehabilitacja są nadal bardzo potrzebne. Są też bardzo kosztowne...
Dziękujemy za obecną i prosimy o dalszą pomoc! To dzięki Wam Maksiu każdego dnia jest sprawniejszy!
Nie pozwól nam przerwać rehabilitacji!
Maksio i próba pierwszych kroków. Niestety jest to jeszcze obarczone cierpieniem i wielkim bólem, ale nigdy się nie poddaje! Widzimy, że dzięki rehabilitacji z każdym dniem jest mu coraz łatwiej. Codzienne ćwiczenia wzmacniają jego nóżki, dlatego tak ważna jest kontynuacja!
Wierzymy, że dzięki Państwa pomocy, Maks będzie chodził...
Prosimy, pomóż nam zadbać o jego samodzielną przyszłość❗️
Opis zbiórki
Nasz synek urodził się w 34. tygodniu ciąży. Poza tym, że był maleńki, nic nie wskazywało na żadne problemy rozwojowe. Do czasu, aż Maksiu skończył rok… Wraz z diagnozą, w naszym życiu pojawił się wielki żal i pytanie — dlaczego właśnie my? Pretensje, że nikt z personelu, który był podczas porodu, nie poinformował nas o niedotlenieniu, do jakiego doszło u Maksia… Dziś nasz synek bardzo potrzebuje pomocy.
Maksio rozwijał się wolniej, niż jego rówieśnicy. Lekarze nas uspokajali, że to normalne, że wszystko przyjdzie później. Jednak gdy synek skończył rok, a nadal nawet sam nie siadał, zaczęliśmy się bardzo niepokoić. Jeździliśmy od specjalisty do specjalisty, ale wszędzie nas zbywali. A przecież widzimy, jak Maksio się męczy!
Szczęście w nieszczęściu trafiliśmy do kompetentnej Pani neurolog. I w końcu po dwóch latach poszukiwań usłyszeliśmy diagnozę — dziecięce porażenie mózgowe. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, być może byłby już w trakcie rehabilitacji…

Nasza tragedia rozgrywała się w najgorszym czasie, pandemia spowalniała wszystko!
Czekaliśmy bardzo długo na rezonans mający potwierdzić diagnozę. Maksio zmaga się z wadą wzroku wynikającą również z niedotlenienia podczas porodu. Czeka go zabieg i na pewno wiele miesięcy, jeśli nie lat, rehabilitacji…
Nie tak wyobrażaliśmy sobie bycie rodzicami i przyszłość naszego dziecka. Synek miał być szczęśliwy, miał bawić się z rówieśnikami i spełniać swoje marzenia. Miał mieć beztroskie dzieciństwo… W jednym momencie życie wywróciło się do góry nogami. Nagle, z dnia na dzień staliśmy się rodzicami chorego dziecka. Musieliśmy wziąć się w garść, poszukać lekarzy, rozwiązań i pomocy zachowując przy tym nadzieję, że będzie dobrze.

Mózgowe porażenie dziecięce, to choroba, która nie mija, ona pozostaje na całe życie. Dlatego naszym celem jest to, aby Maksio nauczył się z nią żyć i nie cierpiał. Synek jest bardzo mądry, dużo mówi i rozumie – psychicznie rozwija się prawidłowo. Barierą pozostają olbrzymie problemy z jego nóżkami. Dopiero teraz, mając niespełna 4 lata, zaczyna stawiać pierwsze kroki. Maksio byłby skazany na wózek, gdyby nie intensywna i kosztowna rehabilitacji oraz turnusy. Widzimy i jesteśmy świadkami efektów, jakie daje intensywna praca.
Otrzymaliśmy już mnóstwo pomocy od naszych najbliższych. Nigdy nie zostaliśmy sami, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Również dzięki nim Maksio uczęszczał na rehabilitację 4 razy w tygodniu, a od września pójdzie do przedszkola. Mieszkamy w małej miejscowości, wszędzie musimy dojeżdżać. To wszystko generuje duże koszty, z którymi powoli sobie nie radzimy… Turnusy i rehabilitacja przynoszą zaskakujące rezultaty. Maks potrzebuje możliwości korzystania z nich regularnie, a nas na to nie stać.
Jako rodzice chcemy zapewnić synkowi wszystko, by był szczęśliwy. Jednak dochodzimy do momentu, w którym musimy prosić o pomoc… Nasze środki wyczerpują się w zastraszającym tempie. Maksio rośnie, a jego potrzeby rosną razem z nim. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której musielibyśmy odmówić synkowi leczenia, dlatego powstaje ta zbiórka.
Dzięki zebranym funduszom będziemy mogli kontynuować rehabilitację. Wiemy, że jest realną pomocą i szansą na to, że Maksio będzie chodził! Z góry dziękujemy wszystkim dobrym sercom, które nie przejdą obok naszej prośby obojętnie…
Rodzice Maksia
Facebook:
Bazarek dla Maksia (otwiera nową kartę)
- Andrzej Barbara Seta choineczka20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytujemy na maksa!
- Justyna Sobczak30 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytujemy na maksa!
- Kamila20 zł

Darowizna przekazana przez skarbonkę Walczymy o koniec
- Wpłata anonimowa300 zł
- Ciocia WiktoriaX zł
❤️