Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Nie chcę jeszcze umierać! Błagam o życie..." - dramatyczna walka Maksa trwa, pomocy!

Maksymilian Zawalski

"Nie chcę jeszcze umierać! Błagam o życie..." - dramatyczna walka Maksa trwa, pomocy!

14 580,07 zł ( 11,56% )
Wsparły 484 osoby
Cel zbiórki:

leczenie komórkami macierzystymi - jedyna szansa, by postrzymać chorobę

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Maksymilian Zawalski
Częstochowa, śląskie
Dystrofia mięśniowa typu Beckera
Rozpoczęcie: 13 Października 2020
Zakończenie: 4 Grudnia 2020

Poprzednie zbiórki:

Maksymilian Zawalski
131 600,00 zł ( 82,03% )
Wsparły 6174 osoby
05.07.2017 - 09.06.2019

Terapia komórkami mezenchymalnymi - jedyna szansa na samodzielny oddech

131 600,00 zł ( 82,03% )

Terapia komórkami mezenchymalnymi - jedyna szansa na samodzielny oddech

Rezultat zbiórki

Ze smutkiem i żalem zawiadamiamy, że w dniu 26 listopada zmarł nasz ukochany jedyny syn Maksymilian, który do końca swoich dni dzielnie walczył z chorobą. Był całym naszym życiem i od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o jego chorobie, robiliśmy wszystko, żeby walczyć o uratowanie jego życia.

Dziękujemy Fundacji Siepomaga i wszystkim Darczyńcom za niewykorzystaną pomoc. Resztę środków, których Maks nie zdążył wykorzystać na leczenie, przekażemy na innych potrzebujących.

Pogrążeni w ogromnym bólu i smutku,

Zrozpaczeni Rodzice

Opis zbiórki

W ciszy pokoju rozlega się dramatyczny krzyk o pomoc! Leczenie to dla Maksa ostatnia szansa... Więzień własnego ciała, w którym zamknęła go choroba, dzięki Waszej pomocy może usiąść, napisać te kilka słów... Wciąż żyje i walczy o to życie do ostatniego tchu. A my błagamy o ratunek - nie pozwólmy Maksowi zmarnować tej szansy! Maks ma tylko jedno życzenie - nie chce jeszcze umierać...

Przeczytaj, nie bądź obojętny - ratuj życie!

Maksymilian Zawalski

Mam na imię Maks, mam 25 lat, gdybym był zdrowy, to pewnie właśnie kończyłbym studia. Marzyłem o tym, bo przecież zawsze dobrze się uczyłem. Mimo tego nikt nigdy nie wróżył mi wielkiej przyszłości… Wszyscy wiedzieli, jak to się skończy. Ja też. Wiedziałem, że choroba nie ma litości... Że wkrótce nie będę mógł nawet wstać z łóżka, ani samodzielnie oddychać. Nie myślałem tylko, że to wszystko potoczy się tak szybko…

Leżę jak kukła, podłączony do respiratora. Stoi na lewo od łóżka. Tylko dzięki niemu jeszcze oddycham. Na prawo zwykle siedzi mama. Tylko dzięki niej jeszcze żyję. Jest przy mnie przez cały czas. Czuwa i dba o mnie. Nie można mnie zostawić samego ani na chwilę, bo co jeżeli zepsuje się respirator? Kto wówczas wezwie pomoc? Mama jest więźniem tej choroby tak samo jak ja. Ponoć świat jest piękny, ale ja o tym nie wiem. Widzę go tylko na ekranie telewizora. Moim światem jest mój pokój. Ma zaledwie kilkanaście metrów kwadratowych.

Maksymilian Zawalski

Miałem 6 lat, poszedłem do zerówki. To w szkole zauważono, że nie chodzę tak jak inne dzieci, a po schodach wchodzę, trzymając się poręczy obiema rączkami. Pamiętam, jak chodziłem z mamą po lekarzach, jak pobierano mi krew. Mama mnie uspokajała, ale wyczuwałem jej zdenerwowanie. Dzieci zawsze je czują.

Tamtego dnia mama wyszła z gabinetu z płaczem. Nie wiedziałem, dlaczego, niczego nie rozumiałem. Przytuliła mnie tylko bardzo mocno i powiedziała, że mnie kocha. Tamtego dnia dowiedziała się, że jestem nieuleczalnie chory. Dystrofia mięśniowa Beckera — na łaskę tej choroby jestem teraz skazany. Nieuleczalny zanik mięśni… Chory najpierw przestaje chodzić, potem mówić, połykać, oddychać… Nikt nie wiedział, ile jeszcze mam czasu. 

Chodzić przestałem, gdy miałem 9 lat. Choroba szybko położyła mnie do łóżka. Gdy miałem 16 lat, w mojej tchawicy wycięto dziurę i założono rurkę tracheotomijną. Nie mogłem dalej oddychać samodzielnie, musiałem być wspomagany przez respirator. Na początku tylko przez kilka godzin dziennie, obecnie przez cały czas.

Maksymilian Zawalski

Dystrofia jest nieuleczalna. Można jednak powstrzymać jej postęp! 3 lata temu moja mama dowiedziała się o leczeniu przy pomocy komórek macierzystych. Przeszczepia się je choremu. Mają odbudować to, co uszkodzone w mózgu… Dla ludzi z dystrofią mięśniową to jedyna szansa na poprawę stanu zdrowia. Jedyna nadzieja. Po serii badań przyszła wiadomość o tym, że zakwalifikowałem się do leczenia, a wraz z nią cennik… Koszt jednego podania to ponad 20 tysięcy złotych. Rodzice byli zrozpaczeni, ale zdeterminowani. Pożyczali, błagali o pomoc…

Dzięki ludziom o dobrych sercach, których udało mi się przejść 2 cykle leczenia, po 10 podań...Efekty przeszły oczekiwania wszystkich. Po zaledwie dwóch podaniach zacząłem samodzielnie unosić głowę. Po raz pierwszy od lat! Łóżko już nie jest moją pryczą! Część dnia spędzam przy stołku z blatem, gdzie mogę korzystać z komputera. Stan mojego zdrowia uległ radykalnej poprawie. Nie choruję, wrosła moja odporność, jestem też silniejszy. Znowu mogę kaszleć – wcześniej nie umiałem nawet tego! Poprawiło się krążenie… Czuję się lepiej - psychicznie i fizycznie.

Maksymilian Zawalski

Po raz pierwszy od 7 lat poczułem się na tyle dobrze, że mama mogła wyprowadzić mnie w wózku na spacer. Pierwszy raz od wielu lat zobaczyłem coś innego niż sufit. Zobaczyłem błękit nieba i słońce…

Lekarze są tak zadowoleni z efektów, że podjęli decyzję o kontynuacji leczenia. Przede mną kolejne podania komórek. To jednak kosztuje – znowu… Dlatego błagam Cię o ratunek, bo jesteś moją ostatnią szansą, ostatnią nadzieją. Pomóż mi dokończyć leczenie. Dzięki niemu mam nie tylko szansę przestać być więźniem własnego łóżka, podłączonym do maszyn… Leczenie zatrzymuje postęp choroby, a to oznacza dla mnie jedno. Życie.

Proszę, pomóż mi przeżyć.

Maks

14 580,07 zł ( 11,56% )
Wsparły 484 osoby

Obserwuj ważne zbiórki