
Kaja potrzebuje PILNEJ operacji❗️Nie przechodź obojętnie❗️
Cel zbiórki: Operacja w Paley European Institute, rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Operacja w Paley European Institute, rehabilitacja
Aktualizacje
Proszę, bez Waszej pomocy NIE DAMY SOBIE RADY!
Kaja przeszła już ciężką operację, na którą niestety musieliśmy wziąć kredyt, bo nie było czasu. To była decyzja, którą musieliśmy podjąć, ale bardzo nas obciążyła. Mamy też zobowiązania na poczet sprzętów i rehabilitacji, do tego dochodzi codzienna terapia, wsparcie, leki…
Codzienność to trudny rehabilitacji i bólu. Rekonwalescencja jest bardzo trudna, zwłaszcza dla Kai, ponieważ jest bolesna. Na tyle, że potrzeba do niej dwóch osób. Musimy więc wynajmować specjalistyczne auto, by w ogóle dojechać na rehabilitację.

Tak ogromna ilość opłat sprawia, że musimy wciąż prosić o pomoc. Nie na zadłużenia, ale by zabezpieczyć Kai co najmniej 3 miesiące rehabilitacji, specjalistyczny wózek, ortezy i chodzi, które są niezbędne i na które zbieramy środki na zbiórce.
Są dni, w których czujemy się bezsilni i zbyt często zadajemy sobie pytanie „a co jeśli?". Los nas nie oszczędza i nie da taryfy ulgowej, ale nie zamierzamy się poddawać Kaja to nasz skarb, nasza kochana córeczka. Dla jej zdrowia i sprawności staniemy przed każdym wyzwaniem. Nawet niemożliwym.

Przez dwa lata nóżka Kai była podwichnięta, dlatego nie potrzebowaliśmy tak wielu sprzętów. Teraz musimy zrobić wszystko, by znowu nie doszło do podwichnięcia. Z Waszą pomocą możemy kontynuować tę walkę.
Zapewnienie Kai rehabilitacji i potrzebnego sprzętu to nasz priorytet. Zbiórka trwa dalej, a każdy Wasz gest to dla nas ogromne wsparcie i realny wpływ na to, by nie przerwać leczenia.
Rodzice
Opis zbiórki
Nasza córeczka żyje, choć lekarze nie dawali jej żadnych szans. Robi postępy, choć prognozowali jej stan wegetatywny. Skoro Kaja tak dzielnie walczy, my również nie możemy się poddać! Niestety, przebijając jedną ścianę, natrafiamy na kolejną...
Narodziny Kai miały być chwilą pełną radości i miłości... 7 miesięcy – tyle trwała ta chwila beztroskiego szczęścia. Na jednym z badań USG dowiedzieliśmy się, że córeczka ma wodogłowie. Panika, czytanie setek artykułów, w głowie najgorsze scenariusze.
W Dzień Matki znalazłam się na oddziale patologii ciąży. Po tygodniu lekarze podjęli decyzję, że Kajuni trzeba dopłodowo przetoczyć krew. Transfuzja zakończyła się tragicznie – zamieniła się w przedwczesny poród! Kaja przyszła na świat w ciężkiej zamartwicy, nie wykazując żadnych oznak życia, jej serduszko tylko słabiutko biło... Dostała 1 punkt w skali Apgar.

Kaja leżała w inkubatorze 3 tygodnie. To był koszmar. Umieraliśmy z mężem ze strachu, że każdy oddech naszej córeczki będzie ostatnim. Inkubator nie ochronił jej przed najgorszym – Kaja została zarażona gronkowcem. Zachorowała na sepsę. Była na skraju życia i śmierci… Lekarze byli pewni, że nie wyjdziemy ze szpitala we trójkę.
Na szczęście Kaja wygrała walkę o życie. To był cud. Szpital opuściliśmy po 5 tygodniach, pełni niepokoju, lęku, ale też przepełnieni radością – Kaja była z nami. Kiedy już wydawało się, że powoli oswajamy się z myślą o niepełnosprawności naszej córeczki, spadł na nas kolejny cios. Okazało się, że Kaja ma wadę mózgu w postaci agenezji ciała modzelowatego, refluks, wiotkość mięśni, padaczkę lekooporną… Usłyszeliśmy, że córeczka będzie wymagać ciągłej opieki, a i tak nie osiągnie nic… Że mamy żyć własnym życiem, a Kai po prostu pozwolić w nim być, bo i tak nic z niej nie będzie…

Nie poddaliśmy się. Zaczęliśmy szukać specjalistów, którzy dadzą choć trochę nadziei, zamiast ją zabierać. Nasze życie jest walką. Na szczęście rehabilitacja przynosi efekty i nadzieję. Kaja rozwija się, mówi po swojemu, kontaktuje, próbuje chodzić. Jest wspaniała. Nasza mała siłaczka.
Ciężko było prosić o pomoc, ciężko było pogodzić się z tym, że nie jesteśmy w stanie opłacić leczenie i rehabilitacji. Dzięki wsparciu było trochę łatwiej, ale to jedynie kropla w morzu. Leczenie trwa, a ostatnio los rzucił nam nowe kłody pod nogi.
Kaja potrzebuje pilnej operacji na biodro! Głowa lewej kości udowej w 60% wychodzi poza panewkę stawu biodrowego. Potrzeba operacji przewijała się już przez słowa lekarzy już od jakiegoś czasu, ale koszt zabiegu jest tak ogromny, że nie byliśmy w stanie mu sprostać – 150 000 złotych!

Wspomagaliśmy się rehabilitacją i pionizacją, ile mogliśmy z nadzieją, że stan Kai się nie pogorszy. Niestety, nadzieja umarła ostatnia – ból, który towarzyszy naszej Małej Siłaczce jest zbyt duży, by mogła funkcjonować. Nie możemy nawet zrobić nic prewencyjnie.
Dlatego nie mamy wyboru. Operacja MUSI odbyć się jak najszybciej! Raz jest łatwiej, raz trudniej, ale to nasze kochane szczęście, wiec zrobimy wszystko, aby było jej w życiu lepiej. Operacja jest konieczna i bardzo droga... Goni nas czas, ponieważ nawet od wpłaty zaliczki trzeba czekać kilka miesięcy na datę operacji!
Bardzo prosimy Was o wsparcie w tym trudnym dla nas czasie. Nasza mała siłaczka strasznie go potrzebuje...
Rodzice

- Joanna666 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- 25 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Waleczna Wanda pomaga Kajce
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł