Pilne!
Małgorzata Buchowiec - zdjęcie główne

Lekarze dawali mi 6 miesięcy życia... Minął rok, a ja wciąż walczę – dla siebie i moich dzieci. Pomocy!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych - remont łazienki

Organizator zbiórki:
Małgorzata Buchowiec, 47 lat
Siemiatycze
Mięśniakomięsak gładkokomórkowy macicy przerzutowy st. IVB - rozsiany w obrębie jamy otrzewnowej, ostre uszkodzenie nerek po lekach
Rozpoczęcie: 3 marca 2026
Zakończenie: 3 czerwca 2026
19 352 zł(36,38%)
Do końca: 10 dniBrakuje 33 840 zł
WesprzyjWsparło 251 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0938530
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0938530 Małgorzata

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Małgorzacie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, likwidacja barier architektonicznych - remont łazienki

Organizator zbiórki:
Małgorzata Buchowiec, 47 lat
Siemiatycze
Mięśniakomięsak gładkokomórkowy macicy przerzutowy st. IVB - rozsiany w obrębie jamy otrzewnowej, ostre uszkodzenie nerek po lekach
Rozpoczęcie: 3 marca 2026
Zakończenie: 3 czerwca 2026

Aktualizacje

  • Jestem załamana... NOWOTWÓR przybiera na sile. Choć słabnę, nadal walczę – dla mojej rodziny. Czy uda mi się wygrać?

    Moje życie nigdy nie było bardziej przewidywalne. Dwa tygodnie chemii na zmianę z dwoma tygodniami przerwy od wlewów, podczas których wracam do żywych. Każdy dzień jest walką o życie, którą za wszelką cenę chcę wygrać.

    Ostatnie wyniki tomografu odebrały mi wszelką nadzieję. Nowotwór postępuje w zastraszającym tempie i przybiera na sile. Przede mną kolejna zmiana chemii, tym razem chyba już ostatnia, bo więcej możliwości na NFZ nie ma... 

    Codziennie słabnę. Nie mam sił wykonać najprostszych czynności, a bariery architektoniczne w moim domu stały się nie do pokonania. Dbanie o własną higienę w łazience z wanną i bez umywalki jest dla mnie niemożliwe. Pomaga mi w tym mąż – bez niego nie byłabym w stanie nawet się umyć. 

    Przystosowanie mieszkania, a zwłaszcza łazienki, do moich potrzeb stało się przykrą koniecznością. To koszmar, który spędza mi sen z powiek. Choroba postępuje, wydatki się zwiększają, a nam ledwo starcza pieniędzy na podstawowe potrzeby. 

    Nie stać nas w tej chwili na remont i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie. Dlatego zwracam się do Was, drodzy Darczyńcy, z ogromną prośbą o wsparcie. Drobny gest, dobre słowo czy udostępnienie zbiórki są dla mnie nadzieją, że uda mi się wygrać z nowotworem. Proszę, pomóżcie mi! 

    Małgorzata

Opis zbiórki

Do tej pory mam przed oczami ten obraz. Styczeń 2025 roku, szpitalna sala i głos lekarza, który odbija się od ścian i brzmi jak tępe echo. Usłyszałam wtedy, że zostało mi pół roku życia i powinnam pożegnać się z rodziną... 

Zaczęło się niewinnie, w 2024 roku. Od pewnego czasu czułam, że coś jest nie tak, ale wyniki badań nie wykazały niczego niepokojącego. W końcu udałam się do ginekologa. Lekarz przeprowadził szczegółowe badanie i poinformował mnie o obecności sześciocentymetrowego guza w macicy...

Początkowo mówiono, że to mięśniak i dlatego lekarze zdecydowali się na zabieg morcelacji. Niestety, okazało się, że doprowadziło to do przerzutów, a guz, którego próbowano się pozbyć, to MIĘŚNIAKOMIĘSAK...

Kiedy się o tym dowiedziałam, nogi się pode mną ugięły... Ta diagnoza brzmiała jak wyrok, a ja od razu zaczęłam się zastanawiać, co będzie z moim najmłodszym synem, który w tej chwili ma zaledwie 17 lat. Jak sobie poradzi po mojej śmierci...

Mimo to podjęłam walkę z tym potworem. Przeszłam już kilka operacji, jednak 14 stycznia 2025 roku lekarz powiedział mi, że to koniec i że czas, bym pożegnała się z rodziną, bo zostało mi pół roku życia...

Minął rok, a ja wciąż walczę – dla siebie i dzieci. Jestem po 13. cyklu chemioterapii, co daje 38 wlewów. Mam problemy z podstawowymi czynnościami, nie mogę gotować i sprzątać, wymagam opieki osób trzecich i nie jestem zdolna do samodzielnej egzystencji. Ale się nie poddaję, bo po prostu nie mogę!

Najgorsza jest świadomość, że nic już nie będzie takie, jak przed diagnozą. Lekarze poinformowali mnie, że nie będę mogła już wrócić do pracy jako opiekunka medyczna. A tak bardzo kochałam tę pracę... Kochałam pomagać ludziom...

Długo zastanawiałam się, czy prosić o pomoc. Myślałam, że dam radę walczyć sama, jednak mimo ogromnego wsparcia rodziny dziś muszę napisać do Was. Jestem w trakcie trzeciej linii leczenia i jeśli okaże się, że potrzebna będzie czwarta, będę musiała samodzielnie pokryć koszty. W dodatku korzystam z regularnej rehabilitacji, bo przez to, że prawie nieustannie leżę, zanikają mi mięśnie...

Dlatego dziś proszę o pomoc. Bo mimo cierpienia i poczucia bezsilności nie mogę się poddać. Bo mam dla kogo żyć. Bo nie chcę zostawić syna. Błagam, jeżeli tylko możecie, pomóżcie. Każda wpłata i każde udostępnienie tej zbiórki będą dla mnie na wagę złota. Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie.

Małgosia

Wybierz zakładkę
Sortuj według