
Lekarze dawali mi 6 miesięcy życia... Minął rok, a ja wciąż walczę – dla siebie i moich dzieci. Pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- hanolotzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Do tej pory mam przed oczami ten obraz. Styczeń 2025 roku, szpitalna sala i głos lekarza, który odbija się od ścian i brzmi jak tępe echo. Usłyszałam wtedy, że zostało mi pół roku życia i powinnam pożegnać się z rodziną...
Zaczęło się niewinnie, w 2024 roku. Od pewnego czasu czułam, że coś jest nie tak, ale wyniki badań nie wykazały niczego niepokojącego. W końcu udałam się do ginekologa. Lekarz przeprowadził szczegółowe badanie i poinformował mnie o obecności sześciocentymetrowego guza w macicy...
Początkowo mówiono, że to mięśniak i dlatego lekarze zdecydowali się na zabieg morcelacji. Niestety, okazało się, że doprowadziło to do przerzutów, a guz, którego próbowano się pozbyć, to MIĘŚNIAKOMIĘSAK...
Kiedy się o tym dowiedziałam, nogi się pode mną ugięły... Ta diagnoza brzmiała jak wyrok, a ja od razu zaczęłam się zastanawiać, co będzie z moim najmłodszym synem, który w tej chwili ma zaledwie 17 lat. Jak sobie poradzi po mojej śmierci...
Mimo to podjęłam walkę z tym potworem. Przeszłam już kilka operacji, jednak 14 stycznia 2025 roku lekarz powiedział mi, że to koniec i że czas, bym pożegnała się z rodziną, bo zostało mi pół roku życia...
Minął rok, a ja wciąż walczę – dla siebie i dzieci. Jestem po 13. cyklu chemioterapii, co daje 38 wlewów. Mam problemy z podstawowymi czynnościami, nie mogę gotować i sprzątać, wymagam opieki osób trzecich i nie jestem zdolna do samodzielnej egzystencji. Ale się nie poddaję, bo po prostu nie mogę!
Najgorsza jest świadomość, że nic już nie będzie takie, jak przed diagnozą. Lekarze poinformowali mnie, że nie będę mogła już wrócić do pracy jako opiekunka medyczna. A tak bardzo kochałam tę pracę... Kochałam pomagać ludziom...
Długo zastanawiałam się, czy prosić o pomoc. Myślałam, że dam radę walczyć sama, jednak mimo ogromnego wsparcia rodziny dziś muszę napisać do Was. Jestem w trakcie trzeciej linii leczenia i jeśli okaże się, że potrzebna będzie czwarta, będę musiała samodzielnie pokryć koszty. W dodatku korzystam z regularnej rehabilitacji, bo przez to, że prawie nieustannie leżę, zanikają mi mięśnie...
Dlatego dziś proszę o pomoc. Bo mimo cierpienia i poczucia bezsilności nie mogę się poddać. Bo mam dla kogo żyć. Bo nie chcę zostawić syna. Błagam, jeżeli tylko możecie, pomóżcie. Każda wpłata i każde udostępnienie tej zbiórki będą dla mnie na wagę złota. Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie.
Małgosia
- Wpłata anonimowaX zł
- Helena10 zł
<3 Bardzo podziwiam Twoją wolę walki. Nie poddawaj się, proszę! Wszystko będzie dobrze <3
- Wpłata anonimowa50 zł
- SylwiaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł