Małgorzata Jankowiak - zdjęcie główne

Proszę, pomóżcie nam uratować mamę!

Cel zbiórki: Roczne leczenie nowotworu nierefundowanym lekiem, dojazdy

Organizator zbiórki:
Małgorzata Jankowiak, 61 lat
Wielichowo, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy jajnika III stadium
Rozpoczęcie: 28 września 2020
Zakończenie: 1 kwietnia 2021
105 916 zł(100,15%)
Wsparło 921 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Roczne leczenie nowotworu nierefundowanym lekiem, dojazdy

Organizator zbiórki:
Małgorzata Jankowiak, 61 lat
Wielichowo, wielkopolskie
Nowotwór złośliwy jajnika III stadium
Rozpoczęcie: 28 września 2020
Zakończenie: 1 kwietnia 2021

Opis zbiórki

Czas ucieka tak szybko. Jeszcze cztery lata temu mama cieszyła się dobrym stanem zdrowia, angażowała się w pomoc ludziom w potrzebie i rozwijała karierę w banku. Wspierała w wychowaniu swoje wnuki. Regularnie się badała i dbała o siebie. Została skierowana na kontrolne badanie USG, które tylko potwierdziło brak jakichkolwiek powodów do zmartwień. Niczym niezmącone, pogodne życie dziś jest tylko mglistym wspomnieniem. 

Z pozoru błahe bóle brzucha w 2016 roku dały początek koszmarowi, który odbiera radość życia całej rodzinie. Mama szybko poddała się badaniom, które dały wstępne rozpoznanie guza. Przerażeni i zatroskani działaliśmy szybko, by oszczędzić czas, który już niedługo okazał się kluczowy. Jedna z najważniejszych kobiet w moim życiu została skierowana do szpitala onkologicznego, w którym przeprowadzono operację rozpoznawczą. Po niej nastąpiło odkrycie bolesnej prawdy – nowotwór złośliwy jajnika w III stadium rozwoju. 

Jak to możliwe? Jak kobieta, która dba o siebie i regularnie odwiedza lekarzy, mogła zachorować?

Nie docierało to do nikogo. Do męża, dzieci, wnuków i reszty rodziny. To takie niesprawiedliwe! Każdy z nas zrozumiał, jak kruche jest zdrowie. 

Po operacji podjęto próby refundowanego leczenia chemioterapią. Początkowe, pozytywne skutki kuracji szybko przeobraziły się w kolejny cios, którego bali się wszyscy, ale o którym nikt nie chciał mówić głośno. Przerzuty! Na domiar złego chemioterapia osłabiła produkcję białych krwinek, które nie chciały się odbudować, a które są kluczowe dla odporności organizmu. To z kolei przełożyło się na problemy z podawaniem chemii… 

Po kolejnym policzku od życia, gdy poziom nadziei spadł poniżej zera przyszła nowa nadzieja – kuracja drogim lekiem. Jednorazowy koszt podania leku to ponad 5 000 złotych! Mama musi przyjmować lek co 3 tygodnie. Cała rodzina zaangażowana jest w walkę o życie mojej mamy i pełna nadziei na jej całkowite wyleczenie. O ile nie brakuje nam wiary, że mama będzie w pełni zdrowa, o tyle brakuje nam środków na jej leczenie.

Najbardziej cieszy mnie blask w oku mamusi, który ostatni raz widziałem cztery lata temu i który ciężko opisać słowami. Mama ma siłę do walki, niestety blokuje nas brak pieniędzy. Prosimy wszystkich, którzy mają możliwość pomocy o wpłatę środków na leczenie tej cudownej kobiety! Razem pomożemy jej powrócić do zdrowia! Nie pozwólmy, by uroczy blask w oku przygasał, a w końcu zgasł zupełnie… 

Wpłaty

Sortuj według