

Moje życie w Twoich rękach! Pomóż mi wygrać z nowotworem!
Cel zbiórki: nierefundowane leczenie po przeszczepie szpiku
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: nierefundowane leczenie po przeszczepie szpiku
Opis zbiórki
Kochani, sprawa jest bardzo pilna! Właśnie otrzymałam informację, że leczenie musi zostać przedłużone o cały miesiąc, a to jeszcze jedno opakowanie leku, czyli ponad 20 tysięcy złotych, których potrzebuję dosłownie w ciągu kilku dni.
Bardzo pilnie potrzebuję Waszej pomocy! Tylko z Wami mam szansę dokończyć moją walkę o życie!
______
Mam na imie Małgosia, jestem żoną Grzegorza i mamą dwójki cudownych dzieci. Tak naprawdę to nie wiem, od czego zacząć. Zacznę może od tego, że kobieta ze zdjęcia to ja. A w zasadzie tak wyglądałam przed rozpoczęciem intensywnej chemioterapii, zanim trafiłam do miejsca, do którego nikt nigdy nie powinien trafić...
Czas sprzed choroby, kiedy żyliśmy zupełnie normalnie, bez większych trosk i problemów, wspominam z sentymentem. W kwietniu tego roku, 8 miesięcy po urodzeniu drugiego dziecka zdiagnozowano u mnie nowotwór mielodysplastyczny. Moja choroba rozwijała się bez żadnych dolegliwości, bez żadnego bólu, w ukryciu podstępnie czekając na moje życie.
Kilka miesięcy wcześniej zrobiłam kontrolne badania krwi, których wyniki odbiegały od normy. Jedna wizyta u lekarza, druga, trzecia... Kolejne badania krwi i kolejne niedziałające leki. Dopiero wykonanie szczegółowego badania szpiku umożliwiło postawienie diagnozy - nowotwór mielodysplastyczny.
Szok, niedowierzanie i rozpacz. Te uczucia towarzyszą chyba wszystkim osobom, które dowiadują się, że są śmiertelnie chore. Już na tym etapie lekarze powiedzieli, że czeka mnie przeszczep szpiku kostnego. Z dnia na dzień zamieniłam ciepło domowego ogniska na szpitalne sale. Po postawieniu diagnozy zaczęły się gorączkowe poszukiwania bliźniaka genetycznego. Rodzeństwo zostało sprawdzone w pierwszej kolejności - niestety z powodu braku zgodności tkankowej ani brat ani siostra nie mogli podarować mi tej bezcennej cząstki siebie. Szukaliśmy dalej...
Na szczęście po kilku miesiącach otrzymałam informację, że znalazł się dla mnie dawca, który dał nadzieję na to, że ten cały koszmar wkrótce się skończy. Zaczęły sie przygotowania do przeszczepu. Niezliczone liczby pobrań krwi, bolesnych pobrań szpiku, rozłąka z rodziną...
W międzyczasie okazało się, że wszystko komplikuje wirus cytomegalii, z którym tak jak 90% naszego społeczeństwa miałam okazję zetknąć się w przeszłości. Dla zdrowego człowieka nie stanowi on żadnego zagrożenia, ale dla osoby po przeszczepie, która nie ma żadnej odporności może okazać się nawet śmiertelny. W moim przypadku możliwość reaktywacji wirusa jest wysoka. Aby uchronić się przed bardzo poważnymi powikłaniami z powodu reaktywacji wirusa powinnam przez 3 miesiące przyjmować nierefundowany lek, którego zakup możliwy jest jedynie przez fundacje. W obecnej chwili czekam na przeszczep i czasu mam coraz mniej. Wiem, że jestem silna i się nie poddam. Za bardzo kocham swoje życie, żeby oddać je bez walki. a nagroda w postaci powrotu do normalności to najlepsza nagroda.
Pomóż mi proszę jak najszybciej wrócić do domu...
Małgosia
- Wpłata anonimowa2 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa22 900 zł
- Wpłata anonimowa33 zł
- Anna20 zł
Trzymaj się