Dla niego muszę walczyć z rakiem o nasz każdy kolejny dzień

Zbiórka na cel: Leczenie lekiem Ibrance
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 746 osób
14 755 zł (11,58%)

Małgorzata Szyguła-Krystians, 39 lat

Luboń, wielkopolskie

Rak piersi z przerzutami do kości

Rozpoczęcie: 27 Grudnia 2018
Zakończenie: 7 Stycznia 2019

07 Stycznia 2019, 23:33
Niestety leczenie przestało działać...

Poniżej wiadomość od Małgorzaty

Dobry wieczór,

Dziękuję za wsparcie i trzymanie mocno kciukow oraz okazane serce. Badania wykazały jednak, że lek niestety mi nie pomaga. Zmuszona jestem w takiej sytuacji do zmiany leczenie na chemię. Trzymajcie mimo wszystko dalej za mnie kciuki, tak samo jak dobrej pory albo jeszcze bardziej.

Pozdrawiam 

Gosia

Pokaż wszystkie aktualizacje

27 Grudnia 2018, 11:46
Potrzebne są środki na dalsze leczenie

Ze względu na to, że lek nie został objęty refundacją, za kolejny etap leczenia Małgosia musi zapłacić. Do tej pory starała się ze wszystkich sił wytrwać w heroicznej walce o to, by pozostać w życiu swojego dziecka. Teraz nie ma już dość sił, by opierać się chorobie bez pomocy. Kolejne 12 miesięcy leczenia, to ogromna kwota, dlatego Małgosia znów zwraca się do Was o pomoc. Pomożecie jej i tym razem?

5 lat temu wygrałam! Wygrałam właśnie te 5 lat, które mogłam poświęcić dla mojego najwspanialszego dziecka. Teraz mam 39 lat, kiedy przyszedł nowotwór, byłam młoda, pełna nadziei i sił do walki. Wtedy tkwiłam w świadomości, że wygram, walczyłam jak lwica i wygrałam – te 5 lat! Teraz jest inaczej, żyję z nową informacją – przerzuty do kości i nową świadomością – nie wygram walki z rakiem, ale mogę znów kupić trochę czasu!

Małgorzata Szyguła-Krystians

Nie dożyję do czasu, aż mój synek będzie zakładał rodzinę, ale kupię piękne chwile i czas, dzięki któremu on kiedyś będzie wyjątkowym człowiekiem, który ma piękne wspomnienia z mamą.

Nowotwór nie zabierze mi już nawet tygodnia. Zbyt wiele czasu mu poświęciłam. Skoro leki działają, skoro mogę rano wstać i wyjść z domu, to będę to robiła codziennie. Wykorzystam każdą chwilę, w której rak o mnie zapomni.

W 2013 roku śmiertelnie bałam się raka, przerażała mnie ta cała procedura leczenia. Chemioterapia zabrała włosy, operacja zabrała siły, pewność siebie i wolę walki, później było naświetlanie i terapia hormonami. Potrzebowałam czasu, by po takim ostrzale wrócić do siebie – wróciłam!

To był test wytrzymałości dla organizmu i dla psychiki. Nie mogłam się rozsypać, bo w domu ktoś na mnie czekał. Nie mogłam leżeć i czekać, bo w domu czekał ktoś o wiele bardziej – mój synek nie mógł przejąć części mojej choroby, nie mogłam mu tego zrobić...
Wróciłam do normalnego życia, do chwil, które są tylko nasze i które takie pozostaną. Przerwał nam ból – który pojawił się nagle…

Małgorzata Szyguła-Krystians

Zdanie, od którego zaczyna się kolejny etap walki o kawałek życia – “Mama musi iść do szpitala na leczenie”. Tyle mu wystarczy, nic więcej nie potrzeba. W szpitalu badania i mina lekarza, jak dobrze mi już znana – mamy przerzuty na żebro.

Nie będzie już żadnej operacji, nie będzie walki z wiatrakami.
Chcę się teraz na poważnie zająć życiem, takim, które toczy się blisko najważniejszych osób w moim życiu – męża, synka…
W poradni bólu zrobią tak, bym czuła się lepiej, bym rano mogła wstać i iść do pracy. Czasami jest gorzej, jak w chwili, gdy opioidy zaczęły działać, a ja nie mogłam utrzymać się na nogach. Czasami jest bardzo dobrze, tak że cały dzień się uśmiecham.

Leczenie paliatywne to nie tylko koniec życia, choć pewnie większości się tak kojarzy. Wracam do domu, to po to, by być żoną i matką, a nie własnością raka, który będzie ze mną robił to, co tylko chce. Zaproponowano mi leczenie, które da mi życie – propozycja nie do odrzucenia.

Bardzo droga terapia, na którą nie mam pieniędzy. Będę pracować, ale nie zarobię na leczenie, będę funkcjonowała na najwyższych obrotach, ale potrzebuję pomocy. Nie wiem, czy mam rok, czy tylko kilka miesięcy. Bez względu na to, ile czasu jest przede mną, wiem, jak go wykorzystam i jak zaplanuję każdą godzinę.

Małgorzata Szyguła-Krystians

Pieniądze, których potrzebuję, by kupić sobie czas, to ogromna kwota na pierwszy etap leczenia, lekiem Ibrance. Przyjmuje lek raz na 4 tygodnie, potem zapominam, że jestem chora, wypieram to, bo mam dla kogo żyć.
Nie wiem, ile jeszcze czasu mi zostało, ale jedno jest pewne, muszę spróbować przeżyć, kolejny już raz! Za każdą pomoc dziękuję…

Małgorzata

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 746 osób
14 755 zł (11,58%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość