Skarbonka

Mali uchodźcy w potrzebie

Avatar organizatora
Organizator:Anonimowy Pomagacz

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Mali uchodźcy z ośrodka na warszawskim Targówku proszą o wsparcie

Temat uchodźców rozpalił przez ostatni rok media i społeczeństwo. My, nie zważając na napięcia i nie wdając się w bieżące dyskusje polityczne, robimy swoje – pomagamy tym najsłabszym. Nieprzerwanie, od pięciu lat, niemal dzień w dzień, pedagodzy i wolontariusze Fundacji dla Wolności opiekują się dziećmi – ofiarami wojen i przemocy.

Jest ich tu blisko setka. Głównie z Czeczenii, Afganistanu i Ukrainy. W ośrodku na Targówku znalazły schronienie, ale to dopiero początek ich trudnej drogi. Wielodzietne rodziny mieszkają w pojedynczych pokojach, w substandardowych warunkach, w dawnym robotniczym hotelu, między cementownią a nieużytkami. Państwo polskie zapewnia im dach nad głową i bezpłatną naukę w szkole. Ale mali uchodźcy nie znają języka, kultury, rówieśników, miasta. Mają trudności w nauce, padają ofiarami dyskryminacji, zamykają się w sobie. I żyją w nieustannej niepewności, bo każdy dzień może przynieść decyzję o deportacji. Mogą liczyć tylko na ludzi dobrej woli.

Dzięki stałej obecności w ośrodku zdobyliśmy ich zaufanie. Znamy już ich potrzeby, wypracowaliśmy skuteczne formy działania. Te najprostsze – zbiórki ubrań czy zabawek – mogą być tylko dodatkiem. Konieczne jest przede wszystkim stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozwoju, nauki i zabawy, pomoc w odrabianiu lekcji i rozwiązywaniu codziennych problemów, budowanie poczucia własnej wartości. Staramy się zatem o indywidualne podejście do każdego malucha, diagnozujemy potrzeby każdego nich. W świetlicy, którą prowadzimy w ośrodku, łączymy zajęcia grupowe z pracą indywidualną zarówno z dziećmi jak i ich mamami. Organizujemy też wycieczki, zajęcia sportowe i inne. W 2015 r. było to w sumie 730 godzin zajęć, w 2016r. - do listopada - 570. A co będzie dalej?

Nasze rachunki to kilka tysięcy złotych miesięcznie. Na utrzymanie świetlicy, na książki, gry, materiały edukacyjne, bilety autobusowe i skromne pensje wykwalifikowanych pedagogów, którzy spędzają w ośrodku codziennie po kilka godzin, rezygnując z innej pracy. Staramy się o publiczne dotacje, ale nawet jeśli czasem je otrzymujemy, to zawsze musimy przedstawić wkład własny. Skąd wziąć te środki? A jeśli się nie uda? Pracujemy bez zmian – przecież nie zostawimy dzieci, nie powiemy im, że nie ma pieniędzy.

Przez ostatni rok, przekazali nam Państwo prawie 11 tys. złotych. Jeśli zbierzemy teraz podobną kwotę, przynajmniej przez pierwsze miesiące 2017 r. będziemy mogli skupić się na dzieciach, a nie na szukaniu pieniędzy.

Dziękujemy za dotychczasową ofiarność i prosimy: pomóżcie nam dalej pomagać!

11 864 złCEL: 11 000 zł
Wsparło 110 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio
na docelową Organizację:

Mali uchodźcy z ośrodka na warszawskim Targówku proszą o wsparcie

Temat uchodźców rozpalił przez ostatni rok media i społeczeństwo. My, nie zważając na napięcia i nie wdając się w bieżące dyskusje polityczne, robimy swoje – pomagamy tym najsłabszym. Nieprzerwanie, od pięciu lat, niemal dzień w dzień, pedagodzy i wolontariusze Fundacji dla Wolności opiekują się dziećmi – ofiarami wojen i przemocy.

Jest ich tu blisko setka. Głównie z Czeczenii, Afganistanu i Ukrainy. W ośrodku na Targówku znalazły schronienie, ale to dopiero początek ich trudnej drogi. Wielodzietne rodziny mieszkają w pojedynczych pokojach, w substandardowych warunkach, w dawnym robotniczym hotelu, między cementownią a nieużytkami. Państwo polskie zapewnia im dach nad głową i bezpłatną naukę w szkole. Ale mali uchodźcy nie znają języka, kultury, rówieśników, miasta. Mają trudności w nauce, padają ofiarami dyskryminacji, zamykają się w sobie. I żyją w nieustannej niepewności, bo każdy dzień może przynieść decyzję o deportacji. Mogą liczyć tylko na ludzi dobrej woli.

Dzięki stałej obecności w ośrodku zdobyliśmy ich zaufanie. Znamy już ich potrzeby, wypracowaliśmy skuteczne formy działania. Te najprostsze – zbiórki ubrań czy zabawek – mogą być tylko dodatkiem. Konieczne jest przede wszystkim stworzenie bezpiecznej przestrzeni do rozwoju, nauki i zabawy, pomoc w odrabianiu lekcji i rozwiązywaniu codziennych problemów, budowanie poczucia własnej wartości. Staramy się zatem o indywidualne podejście do każdego malucha, diagnozujemy potrzeby każdego nich. W świetlicy, którą prowadzimy w ośrodku, łączymy zajęcia grupowe z pracą indywidualną zarówno z dziećmi jak i ich mamami. Organizujemy też wycieczki, zajęcia sportowe i inne. W 2015 r. było to w sumie 730 godzin zajęć, w 2016r. - do listopada - 570. A co będzie dalej?

Nasze rachunki to kilka tysięcy złotych miesięcznie. Na utrzymanie świetlicy, na książki, gry, materiały edukacyjne, bilety autobusowe i skromne pensje wykwalifikowanych pedagogów, którzy spędzają w ośrodku codziennie po kilka godzin, rezygnując z innej pracy. Staramy się o publiczne dotacje, ale nawet jeśli czasem je otrzymujemy, to zawsze musimy przedstawić wkład własny. Skąd wziąć te środki? A jeśli się nie uda? Pracujemy bez zmian – przecież nie zostawimy dzieci, nie powiemy im, że nie ma pieniędzy.

Przez ostatni rok, przekazali nam Państwo prawie 11 tys. złotych. Jeśli zbierzemy teraz podobną kwotę, przynajmniej przez pierwsze miesiące 2017 r. będziemy mogli skupić się na dzieciach, a nie na szukaniu pieniędzy.

Dziękujemy za dotychczasową ofiarność i prosimy: pomóżcie nam dalej pomagać!

Wpłaty

Sortuj według
  • Alicja
    Alicja
    50 zł

    Udostępnij

  • Marzena
    Marzena
    10 zł

    Udostępnij

  • Paulina Celińska
    Paulina Celińska
    50 zł

    Udostępnij

  • Tomasz
    Tomasz
    100 zł

    Udostępnij

  • Maja
    Maja
    5 zł

    Udostępnij

  • paulina kieszkowska
    paulina kieszkowska
    2000 zł

    Udostępnij

    wspaniała robota. Ratujecie sumienie tego nieczułego społeczeństwa!