
To nie tak miało być❗️GUZ MÓZGU u dwuletniej Malwinki❗️
Cel zbiórki: Leczenie i intensywna rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i intensywna rehabilitacja
Opis zbiórki
Marzyliśmy o tym, że nasze dzieci będą dorastać szczęśliwie. Narodziny Malwinki otworzyły nam drzwi do szczęścia, a niedługo później, kiedy urodził się jej braciszek, nie brakowało nam już niczego. I to szczęście zostało zburzone.
Jesteśmy rodzicami niespełna dwuletniej Malwinki. W październiku zeszłego roku córcia przeszła zapalenie ucha i od tamtego czasu zauważyliśmy, że zaczęła przechylać główkę na lewą stronę i mrużyć lewe oczko. Długo szukaliśmy odpowiedzi, byliśmy u laryngologa, neurologa, fizjoterapeuty, okulisty… Wszystkie badania wychodziły prawidłowo, Malwinka również rozwijała się bez problemowo.
Aż do lutego 2026 roku. Malwinka stała się płaczliwa, łapała za główkę, a rano zaczęły pojawiać się wymioty. Na początku marca trafiłyśmy na SOR, stamtąd na TK główki i usłyszeliśmy diagnozę, której w najgorszych snach nie chcieliśmy usłyszeć – guz mózgu.
To był szok. Nie mogliśmy pojąć, dlaczego to dotknęło właśnie nas? Chwilę wcześniej urodził nam się synek, Malwinka miała być starszą siostrą, mieliśmy być rodziną… To nie tak miało być. Nie tak...
Zostaliśmy natychmiastowo skierowani do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie czekały nas tylko gorsze wieści. Po rezonansie okazało się, że guz ma 4 cm i jest zlokalizowany w pniu mózgu, co czyni go nieoperacyjnym!
Lekarze zdecydowali się wykonać biopsję, żebyśmy mogli dobrać odpowiednie leczenie. Niestety to przyniosło nam kolejny koszmar, bo Malwinka po biopsji doznała lewostronnego niedowładu! Od nowa uczyła się jeść, pić i siadać, ale do tej pory nie chodzi. Zanim zdążyła się nauczyć, przyszła diagnoza.
Cała rodzina stanęła na nogi, by walczyć o naszą Księżniczkę. Mąż zrezygnował z pracy, żeby być z małą, ja na urlopie macierzyńskim zajmuję się synkiem, dojeżdżamy z Gdańska do Warszawy na leczenie, kontynuujemy rehabilitację… I wierzymy, modlimy się, by było dobrze.
Ale wiemy przecież, że guz jest nieoperacyjny. Dlatego trzymamy się dostępnego leczenia i robimy, co możemy, by było jak najskuteczniejsze. Choćby walił się świat i choćby lekarze dawali nam tylko złe prognozy, będziemy walczyć o Malwinkę do końca.
Dzięki rehabilitacji Malwinka z dnia na dzień jest coraz bardziej samodzielna, jednak to nie wystarczy. Każdego dnia walczymy o to, żeby córka odzyskała sprawność i za każdym razem jak mamy jakiś postęp, chemioterapia osłabia małą i zaczynamy praktycznie od początku.
Mimo wszystko się nie poddajemy i walczymy, nie tylko z guzem, ale również o odzyskanie sprawności. Potrzebujemy wsparcia, by zapewnić Malwince jak najlepszą rehabilitację i pomóc jej szybko wrócić do zabawy z młodszym braciszkiem.
Rodzice
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł