
15-letni Marcel walczy o leczenie ostatniej szansy❗️Nowotwór nie może wygrać – potrzebna pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Walka o życie Marcelka trwa – prosimy o Waszą dalszą pomoc❗️
Chcielibyśmy przekazać Wam najnowsze wieści dotyczące leczenia Marcela.
Od radioterapii stereotaktycznej minęło już około 8 tygodni. W połowie października Marcela czeka bardzo ważny kontrolny rezonans magnetyczny. Po nim odbędą się konsultacje ze specjalistami – profesorem z kliniki we Francji oraz neurochirurgiem z Niemiec. To właśnie te spotkania dadzą nam odpowiedź na pytanie, jakie są dalsze możliwości leczenia.

Równolegle czekamy również na odpowiedź z kliniki w Czechach. Obecnie Marcel przyjmuje chemioterapię paliatywną. Choć zdarzają się dni gorsze i lepsze, nasz dzielny synek stara się czerpać z życia jak najwięcej i nie traci swojej wyjątkowej, dziecięcej radości. Marcel kontynuuje indywidualne nauczanie, a w wolnych chwilach uwielbia malować obrazy i układać klocki LEGO.
Ma też jedno wielkie marzenie – bardzo chciałby polecieć do Madrytu i na żywo obejrzeć mecz piłki nożnej. Mamy ogromną nadzieję, że wspólne z Waszą pomocą uda nam się je kiedyś spełnić!

Przed nami czas oczekiwania, kolejne badania, konsultacje i kluczowe decyzje. Dlatego prosimy Was przede wszystkim o wysyłanie dobrej energii i trzymanie mocno kciuków, aby nadchodzące wyniki przyniosły nam jak najwięcej pomyślnych wiadomości. Dziękujemy za każde dotychczasowe wsparcie, dobre słowa, wpłaty i każde udostępnienie zbiórki. Wasza obecność daje nam ogromną siłę do dalszej walki.
Trzymajcie mocno kciuki za Marcelka – głęboko wierzymy, że przed nim jeszcze mnóstwo pięknych chwil!
Rodzice Marcela
Opis zbiórki
Kiedy rodzi się dziecko, człowiek myśli o tysiącu rzeczy. O pierwszych wspólnych chwilach, pierwszym dniu w przedszkolu, o tym, kim będzie, gdy dorośnie... Nigdy o tym, że pewnego dnia okaże się śmiertelnie chore i nie ma dla niego już leczenia. My właśnie usłyszeliśmy te słowa.
Powiedziano nam, że w Polsce wyczerpano wszystkie możliwości. Medycyna, na którą liczyliśmy, doszła do ściany. Nie ma już kolejnego schematu, kolejnego oddziału, kolejnego specjalisty, do którego można pojechać z nadzieją.
Siedzieliśmy obok naszego syna, Marcela i nie mogliśmy w to uwierzyć. Tego samego chłopca, który wciąż się uśmiecha, który ma swoje marzenia, ulubione piosenki i plany na przyszłość. Tego samego chłopca, który nie wie, jak brzmi życie bez nadziei. A my musieliśmy wrócić do domu z informacją, że to koniec.
"Niestety nie mamy już co podawać Państwa synowi."

Nasz kochany syn Marcel toczy walkę o życie ze złośliwym guzem mózgu – wyściółczak anaplastyczny III st. Codziennie zadajemy sobie pytanie: Jak być silnym, gdy choroba nie odpuszcza?
Marcel trafił do szpitala, gdy miał zaledwie rok. Martwiło nas to, że wciąż nie stawia pierwszych kroków. Konsultowaliśmy jego przypadek z lekarzami. Nie sądziliśmy, że ostatecznie otrzymamy tak brutalną diagnozę – okazało się, że w głowie naszego synka znaleziono 6-centymetrowego guza! Marcel już w ciągu kilku dni został zoperowany. Niestety, mimo dobrych rokowań i dobrze przeprowadzonej operacji, nowotwór po 1.5 roku odrósł.
Konieczna była ponowna operacja, ale także leczenie onkologiczne – chemio i radioterapia, a także protonoterapia. Leczenie zadziałało. Przez kolejne 7 lat nowotwór odpuścił. Marcel wrócił do zdrowia, nabrał siły, pięknie rósł. Wszystkie badania kontrolne były dobre. Nie mieliśmy czym się martwić. Aż do maja 2023 roku, gdy dowiedzieliśmy się o wznowie!

Od tego czasu Marcel leczy się w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Po 7-letniej przerwie, musieliśmy wrócić do szpitalnej rzeczywistości. Pomimo tak ciężkiego leczenia, choroba wciąż zadaje nowe ciosy. Robimy wszystko, co w naszej mocy, by ratować życie syna. Niestety, w Polsce nie ma już ratunku. Jedyną opcją jest hospicjum.
Poza granicami Polski znaleźliśmy lekarzy, którzy są gotowi podjąć próbę leczenia. Nie obiecują cudu. Dają coś, czego tutaj już nie mamy – szansę. Szansa ma jednak cenę, której nie jesteśmy w stanie udźwignąć sami.
Nigdy nie przypuszczaliśmy, że będziemy prosić obcych ludzi o pomoc dla naszego dziecka. Ale dziś nie ma już miejsca na dumę. Jest tylko Marcel i czas, który nie chce na nas czekać.
Zaczyna brakować nam środków... A już teraz wiemy, że koszty leczenia za granicą, z którymi będziemy musieli się zmierzyć, są ogromne. Dlatego prosimy Was o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, daje nam nadzieję i siłę, by dalej walczyć. Dziękujemy za każdą złotówkę, udostępnienie i dobre słowo. Dzięki Wam nasz syn ma szansę żyć.
Rodzice Marcela
- keicam lew150 zł
- Monika50 zł
- Anonimowa Pomagaczka20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Hubertus sucha500 zł