Marcel Sularz - zdjęcie główne

Ratunku❗️Nowotwór zabiera nam synka!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marcel Sularz, 6 lat
Banie, zachodniopomorskie
Mięśniakomięsak prążkowany wariant zarodkowy
Rozpoczęcie: 23 listopada 2022
Zakończenie: 14 lutego 2023
40 344 zł
Wsparło 587 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marcel Sularz, 6 lat
Banie, zachodniopomorskie
Mięśniakomięsak prążkowany wariant zarodkowy
Rozpoczęcie: 23 listopada 2022
Zakończenie: 14 lutego 2023

Aktualizacje

  • Wdrożyliśmy leczenie radioterapią i chemioterapią

    Po konsultacjach lekarze zadecydowali leczyć Marcelka radioterapię i chemioterapią!

    W czwartek 19.01 zaczynamy radioterapię, a wczoraj 16.01 Marcelek miał już pierwszy wlew chemii. Synek bardzo cierpi, m.in. bardzo boli go główka.  Jeśli chemioterapia i radioterapia nie pomogą, będziemy musieli poszukać leczenia za granicą. 

    Na ten moment chemia zadziałała częściowo. Naciek na gardle  zmniejszył się o połowę, główny guz minimalnie, ale nacieki przy móżdżku w ogóle nie zareagował na chemię... Niektóre guzki, które były większe, się zmniejszyły, a te, co były mniejsze, się powiększyły! Marcelek z powrotem dostaje sterydy przeciwobrzękowe.

    Rokowania nie są najlepsze. Przypadek Marcelka nadal jest nieoperacyjny, a po wyleczeniu z reguły występują nawroty choroby.

    My jednak nie poddajemy się. Walczymy!

    Prosimy o Twoją pomoc!

  • ALERT❗️Stan Marcela drastycznie się pogarsza❗️Błagamy o pomoc❗️

    U Marcela wykryto nowe przerzuty do szpiku kostnego! Powróciły silne bóle głowy, a on z dnia na dzień gaśnie w naszych oczach… Ratunku!

    Wiem, że lekarze robią wszystko, co w ich mocy, by pomóc mojemu synkowi. Niestety, jak się okazuje, to nie wystarczy... Przeciwnik cały czas nie daje za wygraną i sieje spustoszenie w organizmie Marcelka… 

    Synek jest już po siódmej chemioterapii, którą bardzo źle zniósł – przez kilka dni wymiotował, był bardzo osłabiony i odwodniony. Ze względu na pogorszony stan i silne bóle, lekarze zdecydowali się na przyspieszenie rezonansu. Obecnie czekamy na wyniki od radiologa, które zadecydują o dalszym leczeniu. Boimy się, że guz powiększył się, a dotychczasowa chemia nie przyniosła efektów. 

    Marcel Sularz

    Każdego dnia siadam przy jego łóżku i bezradnie przyglądam się, jak nowotwór po cichu go zabiera. Ta bezsilność mnie wyniszcza! Marcelek nie je, jest bardzo słaby, przez większość czasu leży i śpi, czekając na ratunek...  

    Brakuje mi słów, by wyrazić, jak bardzo boję się dziś o jego życie! Strach paraliżuje całe moje ciało, a łzy same spływają po policzkach... 

    Błagam, pomóżcie nam uratować syna! Marcelek niczego tak bardzo dziś nie potrzebuje, jak leczenia, które może ocalić mu życie...

    Zrozpaczeni rodzice

Opis zbiórki

Jeszcze dwa miesiące temu Marcelek był pogodnym i pełnym energii chłopcem. Dziś swój kolorowy pokoik musiał zamienić na szarą szpitalną salę, by walczyć o życie z najgroźniejszym przeciwnikiem, jakiego można sobie wyobrazić – NOWOTWOREM! 

Nasza historia zaczęła się całkiem niepozornie. W połowie września synek zaczął uskarżać się na silne bóle głowy. Gdy objawy nie ustępowały, zaniepokojeni udaliśmy się do lekarza. Tam usłyszeliśmy, że takie dolegliwości spowodowane są zwykłym przeziębieniem lub po prostu chorymi zatokami. Przez chwilę te słowa nas uspokoiły... 

Wszystko zmieniło się, gdy Marcelek pewnego dnia obudził się z jeszcze silniejszym bólem głowy. Po chwili zaczął też wymiotować. Nie wiedzieliśmy, co dzieje się z naszym dzieckiem i dlaczego jego stan tak drastycznie się pogorszył! Pełni obaw natychmiast zabraliśmy, go do szpitala, gdzie wykonano mu tomograf. Niestety prawda okazała się szokująca i bardzo bolesna – "W głowie Marcelka jest guz o średnicy 5 cm! Trudny do wyleczenia...”

Nasz świat w jednym momencie runął... Rozpacz i żal rozrywały mnie od środka, a łzy same spływały po policzkach. To nie mogła być prawda!

Jeszcze tego samego dnia zostaliśmy przyjęci na oddział neurologii dziecięcej. Szereg badań, rezonans magnetyczny i konsultacje przyniosły kolejne tragiczne wieści. Naciekający guz robi ogromne szkody w głowie Marcelka. W dodatku lekarze podejrzewają, że to nowotwór złośliwy. W ciągu następnych dni wykonaliśmy biopsję i mieliśmy już pewność. Potwór, który zabiera nam syna to złośliwy mięśniakomięsak prążkowany IV stopnia, w dodatku z przerzutem do płuc! 

Marcel Sularz

Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje… Jeszcze wczoraj, niczego nieświadomi bawiliśmy się razem z synkiem, teraz siedzieliśmy na szpitalnym korytarzu, zadając sobie pytanie, czy dożyje kolejnego dnia!

Wiedzieliśmy, że liczy się czas, a my musimy być silni i zacząć jak najszybciej działać. Początki leczenia były dla nas niezwykle trudne. Po pierwszej dawce chemii synek dostał hipotermii i ataku padaczki, przez co kolejne dni spędził na intensywnej terapii, walcząc o życie. Trudno opisać słowami, jak bardzo baliśmy się wtedy, że go stracimy…   

Na szczęście po kilku dniach ciężkiej walki lekarzom udało się ustabilizować jego stan i dostosować kolejne dawki chemii tak, by przyniosły, jak najlepsze efekty i były bezpieczne dla Marcelka. 

Obecnie synek jest w trakcie kolejnego cyklu. Po jego zakończeniu zostanie także poddany radioterapii. Jeśli guz zmniejszy swoje rozmiary, jest szansa, że za kilka miesięcy synek przejdzie operację. To nasza ostatnia nadzieja…

Zanim jednak do tego dojdzie, synek będzie potrzebował regularnej rehabilitacji i zajęć z neurologopedą, ponieważ w wyniku choroby doszło u niego do porażenia prawego nerwu twarzy. W dodatku zmiany w mózgu naciekają na język i gardło, przez co Marcelek ma także problemy z mówieniem. Przerzuty na płuca powodują problemy z oddychaniem i kaszel...

Wydatki rosną z każdym dniem. Koszty leczenia i rehabilitacji są ogromne, a nam powoli zaczyna brakować pieniędzy, dlatego nie mamy innego wyjścia – prosimy Was o pomoc!  

Nie możemy przegrać tej walki! Nie w taki sposób...

Proszę, pomóżcie!

Izabela i Paweł, rodzice Marcelka

Wybierz zakładkę
Sortuj według