
Marcelek od pierwszych minut walczy o życie... Pomocy!
Cel zbiórki: konsultacje lekarskie i rehabilitacja
Cel zbiórki: konsultacje lekarskie i rehabilitacja
Aktualizacje
Walka Marcela trwa dalej. Pomóżmy!
Witajcie kochani,
długo się nie odzywaliśmy, ponieważ w ostatnich dniach wiele się wydarzyło. Wyniki badań krwi Marcelka niestety się nie poprawiają. Wręcz przeciwnie, są coraz gorsze.
Z serduszkiem na szczęście jest dobrze, choć saturacje się wahają. Marcel ma już dość szpitali. Bardzo to po nim widać. Synek ma cały czas niską hemoglobinę, a stężenie CRP jest podwyższone aż o 25 jednostek. Wczoraj po rozmowie z lekarzami doznałam szoku. Jestem przerażona!

Wyraziłam zgodę na znieczulenie, ponieważ Marcel będzie miał biopsję szpiku kostnego, aby wykluczyć inne choroby. Modlę się, aby wyniki nie pokazały niczego niepokojącego, bo sama myśl i słowo - biopsja szpiku kostnego - bardzo mnie przerażają.
Bardzo proszę o modlitwę za Marcelka, udostępnienia oraz Wasze dalsze wsparcie! Całym sercem dziękujemy za każdy gest. Wierzymy, że dobro wraca!
Katarzyna, mama
Marcelek dostał zapalenia ucha...
Witajcie Kochani!
My nadal jesteśmy w szpitalu. Marcelek dostał zapalenia ucha. Przyczepiły się do niego 3 bakterie... Na szczęście po dzisiejszych badaniach krwi wyniki są lepsze. CRP powoli spada. Marcelek jest na antybiotyku dożylnym do PEG-a, a do ucha dostaje kropelki. Miejmy nadzieję, że po tych lekach szybko wróci do zdrowia.

W czwartek ma mieć robione kontrolne badania krwi i wtedy lekarz będzie decydował, co dalej, co z wyjściem do domu. Bardzo prosimy o moc modlitwy i trzymanie kciuków za naszego Wojownika Marcelka. Bądźcie z nami myślami!
Po wyjściu ze szpitala będziemy kontynuowali rehabilitację. Bardzo prosimy o udostępnienia oraz drobne wpłaty. Nie zapomnijcie o przekazaniu dla Marcelka 1,5% podatku. Każda złotówka ma dla nas znaczenie.
Dziękujemy za każdą formę pomocy!
Nowe informacje! Marcelek prosi o pomoc i modlitwę...
Kochani!
Niestety nie mamy dla Was dobrych wieści. W grudniu po raz kolejny wylądowaliśmy w szpitalu. Marcelek miał mocny stan zapalny w uszach.
Przy przyjęciu CRP wynosiło aż 10 mgl! Natychmiast wdrożono leczenie, dzięki czemu wkrótce wskaźnik zaczął spadać. Ucieszyliśmy się, że leki działają, a my być może za kilka dni wyjdziemy do domu.
Niestety los nie był dla nas łaskawy....

Stan zapalny powrócił – w badaniach krwi, CRP znowu wzrosło do 10 mgl. Byliśmy załamani... Marcelek cały czas był pod kontrolą lekarzy i według zaleceń laryngologów rozpoczął dawkowanie dwóch antybiotyków.
Przestraszeni powracającym stanem zapalnym przeprowadziliśmy również badanie kału, które na szczęście wykluczyło obecność wirusa RSV. Synek podczas pobytu w szpitalu był marudny i czasem niespokojny, ale to wynik choroby, która bardzo go męczyła.
Antybiotyki w końcu zadziałały, a stan Marcelka zaczął się poprawiać! I tak, udało nam się wrócić do domu na święta. Do naszej ukochanej rodzinki!
Bardzo prosimy Was o modlitwę za Marcelka oraz dalsze wsparcie, którego bardzo potrzebujemy. 29 grudnia wróciliśmy do szpitala, ponieważ mieliśmy zaplanowaną kontrolę serduszka w placówce, gdzie Marcelek jest leczony. Czekamy na wyniki.
Dziękujemy za wszystko, co dla nas robicie! Jesteście wielcy!
Katarzyna, mama Marcelka
Opis zbiórki
Maleńki, niesamodzielny, skazany na łaskę i niełaskę serca, które pomimo skomplikowanego leczenia i kolejnych operacji wciąż stanowi dla lekarzy ogromne wyzwanie... Mój synek urodził się ze skrajnie niebezpieczną wadą serca. Potrzebujemy pomocy w walce o jego życie i zdrowie!
Kiedy w ciąży usłyszałam, że mój synek będzie chory, nie byłam w stanie przewidzieć, z czym przyjdzie nam się mierzyć. Krytyczna wada serca - brzmi potwornie, prawda? Ciąża stała się dla mnie czasem nerwowego oczekiwania, ale miałam nadzieję na to, że zły los się odwróci. Niestety, nie udało nam się zrealizować planu i przeprowadzić porodu w niemieckiej klinice. Marcel od samego początku leczony jest w Polsce.
Choroba mojego synka jest skrajnie nieprzewidywalna, a ja wciąż nie mam pewności, czy za chwilę znów nie trafimy na oddział w krytycznym stanie. Właściwie, w każdej chwili, muszę być gotowa na wszystko.
Dwie operacje, dwa krytyczne momenty, w których z trzęsącymi się rękami odprowadzałam Marcelka na blok operacyjny z ogromną nadzieją, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie… Trudno opisać słowami uczucia i emocje, które pojawiają się w głowie matki w takich momentach. Świadomość tego, że każdy zabieg ratuje życie, miała mnie uspakajać, ale zabieg na otwartym sercu zawsze wiąże się z ryzykiem.

Po ostatniej operacji wciąż zmagamy się z powikłaniami. Nieprawidłowo zrastający się mostek jest dla nas i dla specjalistów wyzwaniem. Pobyt w szpitalu gwarantuje bezpieczeństwo i opiekę, ale nie pozwala na kontynuację niezbędnej rehabilitacji, dzięki której Marcel osiąga umiejętności właściwe dzieciom na różnych etapach. Czas, kiedy nie możemy korzystać z zajęć i opieki specjalistów to zawsze krok wstecz - niekiedy mam wrażenie, że dwa kroki do przodu, zawsze zwiastują co najmniej jeden wstecz. I chociaż doskonale zdaję sobie sprawę, że to kwestia priorytetów to ciężko mi zaakceptować to, że moje dziecko o każdą umiejętność musi walczyć, niekiedy kilkukrotnie…
Świadomość tego, że Marcelek nigdy nie będzie tak zdrowy i sprawny, jak jego starsze rodzeństwo jest dla mnie bolesna, ale w tym momencie muszę mu zapewnić wszystko, co możliwe, by miał możliwość pokonywania kolejnych barier. Niestety, sama też trafiłam na mur, bo za każdą godzinę rehabilitacji muszę zapłacić. Podobnie z wizytami u specjalistów – jeśli chcemy uniknąć oczekiwania (czasem kolejka trwa kilka lat!) musimy korzystać z prywatnej opieki, a ceny wizyt są poza zasięgiem naszego domowego budżetu. By zapewnić Marcelkowi najlepsze wsparcie, potrzebujemy Waszego wsparcia i pomocy – dzięki Wam możemy zawalczyć o przyszłość mojego maluszka, który od urodzenia zmaga się z problemami i cierpieniem, którego nie jestem w stanie powstrzymać. Tak bardzo chcę pomóc mojemu dziecku…
To, co się dzieje, wymaga zaangażowania całej naszej rodziny. Podróże pomiędzy szpitalem a domem powodują, że poczucie bezpieczeństwa znika, a każdy z nas z niecierpliwością wypatruje dobrych informacji związanych z leczeniem. Walczymy całą rodziną, ale bez Was nasze możliwości kończą się przerażająco szybko… Daj nam szansę, by Marcel mógł godnie walczyć pomimo trudności i przeciwności związanych z chorobą.

- Anonimowy Pomagacz44 zł
+
- Wpłata anonimowa50 zł
- Od Antosi20 zł
- Wpłata anonimowa25 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Mirka50 zł