PILNE❗️Operacja ratująca życie już 18 stycznia! Zdążymy ocalić Marcelinkę?

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 326 osób
205 676 zł (104,81%)
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0105171 Marcelina
Zbiórka na cel
PILNA operacja serca w Munster

Marcelina Garska, 6 miesięcy

Sierakowice, pomorskie

Rozpoczęcie: 11 Stycznia 2021
Zakończenie: 18 Stycznia 2021

15 Stycznia 2021, 09:37
Udało się

Kochani – udało się zebrać na operację Marcelinki. Dzięki Waszej ogromnej mobilizacji zdążyliśmy przed czasem i dziewczynka przejdzie skomplikowaną operację serca w Munster. W związku z ogromną chęcią dalszego wsparcia zbiórka wciąż trwa. 

Wszystkie dodatkowe środki zostaną wykorzystane na dalsze leczenie serduszka Marcelinki

Jesteście wspaniali! Dziękujemy!

Podczas tej samej wizyty dowiedziałam się, co znaczy terminować ciążę. Tak, na samym starcie dostałam informacje o możliwości usunięcia dziecka. Dla mnie jako młodej matki był to niesamowicie wielki cios. Od samego początku wiedzieliśmy, że dzieciątko nie będzie miało szansy na normalne życie. Zaczęło się od obrzęku. Będąc jeszcze w moim brzuchu, Marcelinka miała obrzękniętą główkę, plecki, kończyny, brzuszek. Zostały wykonane badania prenatalne, które wskazywały na to, iż Marcelina urodzi się z zespołem Downa...

Zostaliśmy skierowani do genetyka. Genetyk jednak poinformował, iż dziecko obumrze w ciągu pierwszych trzech miesięcy i dojdzie do poronienia. Po licznych badaniach, po wielu nieprzespanych nocach, dla nas zdarzył się cud. Obrzęk zniknął, a wyniki pokazały, że wada genetyczna nie ma miejsca. Niestety to nie był koniec. Podczas badania połówkowego wykryto wadę serca. Wtedy rozpoczął się wyścig z czasem. Wizyty u kardiologów, podejmowanie decyzji na temat miejsca porodu, leczenia. Wszystko byłoby łatwiejsze, gdyby lekarze dawali nam więcej szans.

Marcelina Garska

Od początku słyszałam tylko o usunięciu dziecka. Były pytania kierowane do nas, rodziców, jak my młodzi rodzice wyobrażamy sobie życie z dzieckiem z zespołem Downa, a potem wadą serca. Ostatecznie rozpoznano zespół niedorozwoju prawego serca z ubytkiem przegrody międzyprzedsionkowej i hipoplastyczną zastawkę trójdzielną. Usłyszałam, że dziecko ma znikome szanse na przeżycie, że bez operacji się nie obejdzie, że nawet jeśli dziecko przeżyje kilka pierwszych dób to i tak kryzys następuje później. Informowali nas, że dla naszego dobra i zdrowia psychicznego lepiej nie nastawiać się na dziecko. 

Od początku wszystkie informacje były złe. Marcelina przyszła na świat 04.07.2020r. Radziła sobie bardzo dobrze. Wszystko odbywało się w szpitalu w Gdańsku na Zaspie. W 13 dobie życia córka została poddana pierwszej operacji, był to banding, czyli przewężenie tętnicy płucnej specjalną opaską. Wszystko przebiegło bez jakichkolwiek powikłań. Potem co miesiąc przyjmowane byłyśmy na oddział szpitalny, kardiochirurgie dziecięcą. Wierzyliśmy, że prawa komora „ruszy”, że zacznie się rozwijać prawidłowo. Po to była pierwsza operacja przecież. Taka miała być lepsza opcja dla naszej Marcelinki. Ta gorsza wersja była taka, że dziecko będzie musiało przejść dwie kolejne operacje w kierunku serca jednokomorowego. Wtedy dowiedziałam się o profesorze Malcu i profesor Januszewskiej. Wszystko miało rozegrać się między 6 a 8 miesiącem życia. Marcelina miała do tego czasu przybrać na wadze, gdyż jest bardzo malutka (aktualnie ma 4,780g). Im większe dzieciątko tym ma większe jego szanse. 

Lekarze sugerowali: proszę zastanowić się nad kolejnym dzieckiem, to pomaga. Byliśmy zdruzgotani. W 4 miesiącu życia naszej pociechy dostaliśmy informacje, że 23 listopada ma odbyć się kolejna operacja. Nie rozumieliśmy, dlaczego lekarze nie chcą czekać dłużej, że nie dawali czasu prawej komorze na rozwój. Pytaliśmy, dlaczego tak szybko, że założenie było inne. Słyszeliśmy tylko, że ciśnienie płucne może być większe, niż powinno i żadnych innych konkretów nie było. Między dniem kiedy dowiedzieliśmy się o kolejnej operacji, a planowanym terminem jej wykonania były dokładnie dwa tygodnie. Wszyscy lekarze zgodnie stwierdzili po konsultacjach: to za szybko na jakąkolwiek operację, a szanse na dwie zdrowe komory są znikome. Matczyna intuicja kazała podjąć inną decyzję, nie zgodziliśmy się na operację. Jak mieliśmy to zrobić, skoro nikt nie umiał powiedzieć nam jaki zabieg ma być wykonany u naszego dziecka. Poza tym Marcelina była w tym czasie przeziębiona więc i tak nie powinna zostać poddana operacji. 

Marcelina Garska

Na wizycie w Krakowie Profesor Malec jednym prostym gestem i słowami oznajmił nam: ja wam nie odmówię pomocy. Będziemy próbować. Otrzymaliśmy kosztorys i kwalifikację. Czasu jednak jest niesamowicie mało. 18 stycznia mamy stawić się w Klinice Uniwersyteckiej w Munster. Moja córeczka Marcelina. Od pierwszych chwil nie poddała się obrzękowi. Nie poddała się zespołowi Downa. Nie poddała się wyrokowi, który orzekł genetyk, ginekolog, kariolodzy, kardiochirurdzy, neonatolodzy. Nie odeszła podczas porodu, czy pierwszej doby życia. Nie odeszła podczas pierwszej operacji, ani po jej wykonaniu. Marcelina skończyła 6 miesięcy, a jej chęć życia i siła z jaką idzie codziennie przez świat ,zaskakuje nas wszystkich.

Jako matka w pewnej mierze jestem spełniona i dumna, bo wywalczyłam możliwość leczenia u tak wybitnego Profesora, jakim jest Profesor Malec. Wiem, że on jej pomoże i nawet jeśli nie uda się uratować serduszka dwukomorowego, to wiem, że Marcelina pod lepszymi skrzydłami być nie może. Ale teraz proszę Was o pomoc, bo sama dzieła nie dokończę. Wywalczyliśmy leczenie w Munster, co wiąże się z kosztami, które są dla nas niewyobrażalne.

Dlatego proszę o pomoc, mama Marceliny

Licytacje dla Marcelink –> KLIK

Marcelina Garska

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 326 osób
205 676 zł (104,81%)
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0105171 Marcelina