Operacja małej Marcelinki już w sierpniu! Potrzebna nasza pomoc!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 849 osób
68 720 zł (110,64%)
Zbiórka na cel
Nierefundowana operacja ortopedyczna

Marcelinka Kuriata, 2 latka

Kozłowo

Rozszczep kręgosłupa ze współistniejącym wodogłowiem, Zespół Arnolda Charliego II, porażenie kończyn dolnych, stopy końsko - szpotawe

Rozpoczęcie: 20 Lipca 2020
Zakończenie: 20 Sierpnia 2020

Pilne! 24 sierpnia Marcelinka musi być w szpitalu, w którym rozpocznie się kolejny akt w jej dramacie walki o zdrowie... Potrzebna jest nasza pomoc, by ta mała dziewczynka dostała szansę na życie, wolne od cierpienia!

Mama Marcelinka - Emilia: Marcelinka jest największym darem, jaki otrzymaliśmy… Kochamy naszą córeczkę od samego dnia poczęcia, od pierwszej myśli o niej. Na początku nic nie zapowiadało tragedii… Ciąża przebiegała wzorowo. Wszystko zmieniło się w 21. tygodniu… Pamiętam jak dziś – to był grudzień, 2 dni przed Wigilią… Pojechałam na USG połówkowe, które miało być formalnością. Wtedy dowiedziałam się, że moja córeczka ma rozszczep kręgosłupa…

Co to jest? Jak to? Dlaczego? Przecież było wszystko dobrze... Szok i tysiące pytań. Ginekolog, prowadząca mój przypadek, skierowała mnie do Warszawy na patologię ciąży, aby potwierdzić diagnozę. Po dokładnym badaniu stwierdzono, że moja córeczka ma nie tylko rozszczep na wysokości lędźwiowym, ale też wodogłowie oraz stopy końsko - szpotawe…

Marcelinka Kuriata

W 37. tygodniu ciąży, przez cesarskie ciecie, przyszła na świat nasza Marcelinka. Nasz cud… Nie mogłam nawet jej przytulić, bo od razu została zabrana do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Zamiast moje w bezpieczne ramiona trafiła na stół operacyjny… Mogłam ją zobaczyć dopiero 2 dni później. Tęskniłam tak samo mocno, jak ją kocham - najbardziej na świecie... Szpital stał się naszym domem na 6 tygodni. Kilka dni później okazało się, że pogłębia się wodogłowie, dlatego lekarze podjęli szybką decyzję o ponownej operacji. Wszczepili córeczce zastawkę komorową – otrzewnową, która miała zapobiec gromadzeniu się płynu w główce.

Wodogłowie udało się opanować, ale rozszczep kręgosłupa spowodował niestety straszne skutki... Marcelinka ma porażone nóżki… Sama nie chodzi. Musi być cewnikowana co 3 godziny.

W dniu wypisu ze szpitala otrzymałam stos skierowań - do ortopedy, neurologa, urologa i rehabilitanta... Człowiek w tym momencie jest zupełnie bezradny - gdzie szukać, jakiego wybrać lekarza, czy aby na pewno wybrał dobrze…? Nie było czasu na rozpacz - musieliśmy bardzo szybko wziąć się w garść i zacząć działać. Jeździliśmy od lekarza do lekarza. Potem zaczęliśmy intensywnie rehabilitować córeczkę metoda Vojty. Zaczęła się walka o sprawność Marcelinki, o zdrowie i o to, by zaczęła chodzić.

Marcelinka miała 5 miesięcy, kiedy przeszła kolejną operację. Lekarze podcięli jej ścięgno Achillesa i na 6 tygodni założyli gips... To miało skorygować stopy końsko - szpotawe. Zabieg nie przyniósł jednak oczekiwanego efektu... Lekarz ortopeda, na którego trafiliśmy, nie umiał pomoc naszemu dziecku. Marcelinka miała źle dobrane ortezy. Stopy wykrzywiały się do środka - córeczka stawała na kostkach. Całe cierpienie poszło na marne…

Marcelinka Kuriata

Zrozpaczeni, zaczęliśmy szukać pomocy gdzieś indziej. Polecono nam klinikę Schon Klinik w Niemczech – tam leczy się dzieci, które mają ciężkie wady ortopedyczne… Dzieci takie jak nasza córeczka. Umówiliśmy się na konsultację. Po pierwszych badaniach okazało się, że Marcelinka ponownie musi przejść operację… Jeszcze raz trzeba było zoperować jej prawą stopę, a potem założono gipsy, w nóżce ma teraz 2 druty. W sierpniu wracamy do kliniki, lekarze zdejmą gips, wyjmą druty i założą specjalne ortezy, które córeczka będzie musiała nosić przez jakiś czas. Następnym etapem leczenia będzie operacja bioder. Wszystko po to, aby Marcelinka w końcu mogła wykonać swój pierwszy samodzielny krok. Do tego oczywiście intensywna rehabilitacja…

Córeczka jest pogodnym, wspaniałym dzieckiem... Choć zrobiłabym dla Marcelinki wszystko, nie uratuję jej sama. Kosztorys, jaki otrzymaliśmy za operację i ortezy, przerasta znacznie nasze możliwości finansowe… Jednak to jedyna szansa, aby pomóc naszej córeczce. Dla Marcelinki to jedyna nadzieja i ratunek...

Każdy dzień to walka z okrutną chorobą… To ciężka praca, by osiągnąć najmniejszy nawet postęp. To też wiara, że będzie lepiej – uda się jednak tylko wtedy, jeśli zdecydujesz się nam pomóc… Bardzo proszę o ratunek i wsparcie. Tylko dzięki niemu Marcelinka ma szansę być samodzielną, szczęśliwą dziewczynką…

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 849 osób
68 720 zł (110,64%)