
Od 7 lat walczy z guzem mózgu. Pomóż ostatecznie go pokonać!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Ta walka o życie Marcina trwa już 7 lat. Czasami próbuję sobie przypomnieć te wspólne chwile, które miały miejsce wcześniej. Wszelkie ówczesne troski i zmartwienia wydają się być niewinnym żartem. Tamte problemy nawet nie zasługują, żeby je tak nazywać... Dzisiaj trzymam go za rękę i już nigdy nie chcę puścić. Chcę wciąż czuć jej ciepło, ciepły oddech męża na policzku. Razem przez to przejdziemy, będziemy tuż obok, by zawsze wiedział, że cokolwiek się stanie, jesteśmy razem z nim...

Marcin to wspaniały mężczyzna, ale przede wszystkim cudowny tata nastoletniego syna i dwóch dziesięcioletnich bliźniaczek. 7 lat temu zdiagnozowano u niego guza mózgu - glejaka anaplastycznego III stopnia. Nigdy nie zapomnę tego dnia, nieprzespanych kolejnych nocy i morza wylanych z przerażenia łez...
Konieczna była operacja, dwukrotnie wycinano mu guza z głowy, potem ciężka radioterapia w skojarzeniu z chemioterapią i zaraz potem kolejna chemioterapia. Pobyt w szpitalu ciągnął się w nieskończoność. Lekarze raz przychodzili z lepszymi informacjami, za chwilę ręce rozkładali w geście bezradności.

Długo walczyliśmy o to, żeby Marcin wrócił do pracy, do normalnego życia i wtedy się udało. Przez sześć lat nic nie wskazywało na to, że choroba wróci, aż do października zeszłego roku, kiedy kolejny kontrolny rezonans pokazał to, czego obawialiśmy się przez ten cały czas - nastąpiła wznowa. To nigdy nie jest nic dobrego... Nie mogliśmy uwierzyć, że to prawda, że od nowa trzeba będzie podjąć tę niezwykle wyniszczającą walkę.
Kolejny raz chemia, która do pewnego momentu dawała dobre wyniki, jednak wkrótce wszystko się posypało. Zmieniono protokół, zmieniono lekarstwo, kolejny raz nieskutecznie. Guz rośnie, a nasze nadzieje maleją. Lekarze oferują już tylko chemię paliatywną, która równa się nieuchronnemu oczekiwaniu na najgorsze. Na to jednak nie mogliśmy pozwolić i dzięki podjętym na szeroką skalę poszukiwaniom, udało nam się trafić na nierefundowane lekarstwo, dające ostatnią nadzieję.
Niestety, 3-miesięczna kuracja to co najmniej 45 tys. zł, a największą skuteczność można osiągnąć po półrocznym leczeniu, które może zamknąć się w okolicach nawet 100 tys. zł. W ciągu najbliższym kilku dni dostaniemy dokładne wyliczenia i wtedy też na zbiórce pojawi się zielony czasek. My jednak nie możemy czekać do tego czasu i uruchamiamy tę zbiórkę z apelem o pomoc już teraz. To nasza jedyna szansa na ocalenie Marcina...
żona Magda z dziećmi – Olą, Amelką i Maćkiem
Wpłaty
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5368,37 zł
- JoannaX zł
Powodzenia Marcinie 🤞🤞
- Wpłata anonimowa50 zł
- PawełX zł
Trzymam kciuki "bracie"!
- Wpłata anonimowa20 zł