Marcin Lubieniecki - zdjęcie główne

Guz mózgu próbuje rozbić rodzinę! Ratuj!

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Kolonii

Zgłaszający zbiórkę:
Marcin Lubieniecki, 37 lat
Knurów, śląskie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 26 lipca 2021
Zakończenie: 16 marca 2022
295 745 zł(65,3%)
Wsparło 3317 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w klinice w Kolonii

Zgłaszający zbiórkę:
Marcin Lubieniecki, 37 lat
Knurów, śląskie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 26 lipca 2021
Zakończenie: 16 marca 2022

Drodzy Darczyńcy! 

Z całego serca dziękujemy za wsparcie, jakim obdarzyliście mojego męża, ale także całą naszą rodzinę, w tym trudnym dla nas czasie i ciężkiej walce. Wasza pomoc jest nieoceniona! 

Leczenie Marcina w Niemczech miało za zadanie zniszczyć komórki nowotworowe, których nie udało się usunąć w trakcie operacji. Dzięki temu ryzyko powstania wznowy choroby jest mniejsze.

Pierwszy kontrolny rezonans przyniósł dobre wieści i mamy nadzieję, że kolejny też taki będzie. Wiemy, z jak podstępnym przeciwnikiem walczymy... Ale każde dobre słowo i wsparcie motywuje nas do dalszego działania! 

Żona

Aktualizacje

  • Najnowsze wieści od Marcina! Pomoc wciąż potrzebna!

    Kochani,

    dziękujemy Wam za wszystkie dotychczasowe wpłaty dla Marcina. Mąż aktualnie przebywa na drugim cyklu leczenia w Niemczech dzięki środkom zebranym na Siepomaga. Pierwszy wynik kontrolnego rezonansu - wiemy, że jest stabilnie.

    Marcin Lubieniecki

    Niestety, jest jedno "ale". Na razie nie do końca wiemy jakie, bo skutki uboczne radioterapii nie pozwalają na ocenę. W ostatnim czasie zaczynają się też schody, ponieważ zbiórka zwolniła, a my mamy niecałe 5 tygodni, aby uzbierać kwotę na 3 cykl leczenia i aby pasek się zazielenił. Dlatego z całego serca wciąż prosimy Was o pomoc i wsparcie!

    Katarzyna - żona Marcina

  • Otrzymaliśmy kosztorys leczenia. Potrzebna ogromna kwota!

    Kochani,

    dziękujemy z całego serca za wszystkie dotychczasowe wpłaty na rzecz leczenia Marcina. Mąż obecnie przebywa na radio i chemioterapii, które powinny wpłynąć na zmniejszenie się guza. Wciąż jesteśmy przerażeni i pełni strachu o życie Marcina, ale mamy nadzieję, że ta terapia spełni swoje zadanie.

    Co dalej? Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, chcielibyśmy w dalszym etapie podjąć się immunoterapii w specjalistycznej klinice w Kolonii. Jeden taki 4-tygodniowy cykl leczenia to wydatek rzędu 30 tys. euro, a niemieccy specjaliści (przy pozytywnych efektach) rekomendują nawet trzy cykle, co daje niewyobrażalnie wielką kwotę do zapłacenia...

    Skąd wziąć takie pieniądze? Jedyna nadzieja to ta zbiórka i Wasze otwarte serca. Prosimy, bądźcie z nami w tej nierównej walce o życie Marcina 

    Katarzyna - żona 

     

Opis zbiórki

Marcin – mój kochany mąż, a zarazem fantastyczny tata naszego 1,5 rocznego synka Stasia. Gdyby ktoś na początku tego roku zapytał mnie o nasze plany, byłoby ich mnóstwo, niestety życie miało już swój własny… dla nas szokujący, pełen strachu i łez. Zamiast dni wypełnionych szczęściem musimy, mierzyć się z niepewnością co przyniesie kolejny dzień i ON – guz mózgu. Zacznijmy od początku…

8 kwietnia pojawiły się pierwsze objawy, które miały zmienić nasze życie o 180°. 4 dni później po ponownych atakach Marcin trafił do szpitala, gdzie miał wykonany tomograf komputerowy, który wykazał zmianę ogniskową w mózgu. Kolejnym badaniem był rezonans magnetyczny, mający powiedzieć co się dzieje – niestety sami lekarze nie potrafili stwierdzić, z czym mają do czynienia. Były różne przypuszczenia, że to zapalenie wirusowe lub choroba autoimmunologiczna. Po serii badań i oczekiwaniu na wyniki kolejnym krokiem była spektroskopia rezonansu magnetycznego. Dostaliśmy odpowiedź, że wróg, z którym przyjdzie nam się mierzyć, jest ogromny – GUZ MÓZGU.

Marcin Lubieniecki

Szok i niedowierzanie! Dlaczego?! Jakim cudem?! Po konsultacji z neurochirurgiem Marcin został skierowany na biopsję, która potwierdziła wcześniejszą wiadomość – Skąpodrzewiak anaplastyczny wg WHO III stopień złośliwości. I w tym momencie zaczyna się nasza walka o ŻYCIE. Po wielu rozmowach z lekarzami znaleźliśmy specjalistę, który zdecydował się operować Marcina w Polsce. Zabieg się udał, guz został wycięty...

Niestety po dwóch dniach od wyjścia ze szpitala musiał do niego wrócić w wyniku infekcji rany, gdzie przebywa do tej pory. 23 lipca życie postanowiło zadać nam kolejny cios, poniżej pasa, powodujący bezsilność, brak możliwości złapania oddechu i powstrzymania olbrzymiej ilości łez — glejak wielopostaciowy IV stopień złośliwości.

Wiedzieliśmy, że przeciwnik będzie trudny. Gdzieś w środku przeczuwaliśmy, że tak będzie, bo od początku wszystko było pod górkę, ale mieliśmy nadzieję, że będzie to tylko zły sen... Niestety nie i tym razem życie z nas zadrwiło... Mimo wszystkich przeciwności będziemy walczyć! Razem dla siebie, Stasia, rodziny i bliskich. Będziemy szukać i stosować różne sposoby leczenia w miarę możliwości.

Od kilku dni mąż przyjmuje chemię oraz radioterapię. Co dalej? Tego teraz nikt dokładnie nie wie... Konieczne na pewno będą kosztowne badania molekularne guza, które pomogą dobrać celowaną terapię. Być może trzeba będzie dokonać zabiegu metodą nanotherm, która jest innowacyjną metodą leczenia guzów nowotworowych wykorzystującą połączenie ablacji termicznej z nanotechnologią materiałową. Wszystko to są potencjalnie bardzo duże wydatki, na które musimy być przygotowani...

Aby stanąć do walki, potrzebujemy Was i Waszej pomocy. W tym momencie nie tylko o nią proszę, a wręcz błagam! Pomóżcie mi ratować męża!

Żona Marcina

---

Możesz pomóc, biorąc udział w LICYTACJACH (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według