Marcin Wasiak - zdjęcie główne

Stwardnienie zanikowe boczne. Trzy słowa, które zmieniają wszystko... RATUJ❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marcin Wasiak, 50 lat
Ozorków, łódzkie
Stwardnienie zanikowe boczne
Rozpoczęcie: 14 sierpnia 2025
Zakończenie: 17 sierpnia 2026
29 636 zł(46,43%)
Brakuje 34 194 zł
WesprzyjWsparło 280 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0831743
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0831743 Marcin

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Marcinowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marcin Wasiak, 50 lat
Ozorków, łódzkie
Stwardnienie zanikowe boczne
Rozpoczęcie: 14 sierpnia 2025
Zakończenie: 17 sierpnia 2026

Aktualizacje

  • Marcin przestał mówić i słabnie z dnia na dzień❗️RATUJ!

    Kochani, z całego serca dziękujemy Wam za okazaną pomoc. Znaczna część zebranej kwoty została przeznaczona na udział Marcina w dwutygodniowej sesji rehabilitacyjnej. Zakupione zostały leki, maści, fotel do kąpieli oraz inne niezbędne przedmioty codziennej potrzeby.

    Niestety choroba nie odpuszcza. Mimo prób rehabilitacji i leczenia stan Marcina znacznie się pogorszył. W tym momencie przebywa w szpitalu, gdzie oddycha przy pomocy respiratora. Ręce i nogi całkowicie odmówiły mu posłuszeństwa, a problemem zaczęła być nawet komunikacja z najbliższymi.

    Do niedawna  szept – choć niewyraźny i przerywany na złapanie oddechu – wystarczał. Niestety teraz nawet on zgasł. Komunikacja samym ruchem warg stała się bardzo dużym wyzwaniem zarówno dla Marcina, jak i dla jego najbliższych.

    Ostatnią deską ratunku zostały oczy. Zaproponowano rozwiązanie – urządzenie do komunikacji przy użyciu ruchu gałek ocznych. Niestety okazuje się, że jego koszt wykracza poza nasze aktualne możliwości finansowe – to kolejne ponad 30 tysięcy złotych!

    Dlatego chcielibyśmy jeszcze raz prosić o pomoc. Każda złotówka ma znaczenie. Będziemy wdzięczni za najdrobniejszy gest, udostępnienie zbiórki czy przekazanie 1,5% podatku.

    Bliscy Marcina

Opis zbiórki

Marcin był jak każdy z nas – miał swoją codzienność, obowiązki, plany. Nic nie zapowiadało, że pewnego dnia świat zacznie mu się osuwać spod nóg, że tak nagle zacznie się kończyć...

Na początku nie wyglądało to groźnie. Ręka trochę drętwiała, szczególnie rano. Ciężko było utrzymać kubek z kawą, dłoń czasem nie słuchała. Nic wielkiego – pomyślał Marcin. Może coś z kręgosłupem. Może przeciążenie w pracy. Mięśnie zaczęły zachowywać się dziwnie, jakby miały swoje zdanie.

Diagnoza przyszła jak cios: SLA – stwardnienie zanikowe boczne. Choroba, której nazwa brzmi technicznie, medycznie... a oznacza jedno – ciało zaczyna zanikać, a Ty po prostu zostajesz w środku, bez wyjścia. SLA to jedna z najokrutniejszych chorób, jakie mogą spotkać człowieka. Nie uderza w rozum ani emocje. Uderza w ciało. I robi to metodycznie, bezlitośnie, dzień po dniu.

To choroba neurodegeneracyjna. Niszczy neurony ruchowe – czyli te, które odpowiadają za każdy świadomy ruch: ręką, nogą, twarzą, językiem, przełykaniem, oddychaniem. Gdy połączenie między mózgiem a mięśniem zostaje przerwane – mięsień zanika. Ciało słabnie. Nie z braku chęci. Z braku możliwości. Na początku to drobiazgi: drżenie palców, utrata równowagi. Potem przestajesz utrzymywać przedmioty w dłoniach. Tracisz możliwość chodzenia. Później mówienia. Połykania. W końcu – samodzielnego oddychania. Mięśnie gasną, milimetr po milimetrze. I w tym wszystkim... jesteś świadomy. Do końca.

Marcin Wasiak

To największe okrucieństwo tej choroby – człowiek wszystko rozumie, wszystko czuje, wszystko pamięta. To jak jeszcze nie tak dawno grał w piłkę ze swoim synem, to jak przed chwilą pomagał żonie przesadzić jej ulubione kwiaty w miejsce z większą ilością słońca. Marcin nie traci kontaktu z rzeczywistością. Widzi, co się dzieje z jego ciałem. Czuje lęk. Czuje niemoc. I tęskni, tęskni do najbardziej prozaicznych czynności.

Za wstaniem rano bez pomocy innych, za zrobieniem sobie kawy, za tym spokojnym porankiem na ławce przed domem gdzie jeszcze kilka miesięcy temu siadał i zastanawiał się, co jeszcze jest do zrobienia, do dokończenia. Na co dzień nikt się nie zastanawia, jak wielkim przywilejem jest to, że jesteśmy w stanie samemu umyć sobie zęby, zjeść posiłek, skosić trawę, porąbać drewno czy zagrać na akordeonie. Uwierzcie, Marcin oddałby wszystko, żeby raz jeszcze być w stanie wykonywać te czynności.

Niestety... na SLA nie ma lekarstwa. Można próbować spowolnić postęp. Można łagodzić objawy. Można starać się zatrzymać to, co jeszcze nie zostało odebrane. Ale to wszystko wymaga ogromu: rehabilitacji, specjalistycznego sprzętu, opieki, dostosowanego mieszkania. I czasu – którego z każdym dniem jest coraz mniej. Ta choroba nie zabiera od razu, wyniszcza w zastraszającym tempie, każdego dnia odbierając coś więcej. I dotyka nie tylko chorego – ale całą jego rodzinę.

Sytuacja, w której się znaleźli, zmusiła żonę Marcina do podjęcia decyzji o rezygnacji z pracy. Marcin potrzebuję opieki i pomocy na każdym kroku, niestety z każdym kolejnym jest coraz ciężej. Choroba w całej swojej brutalności, nie zrobi pauzy. Nie zaczeka, aż sytuacja się poprawi. Trzeba działać teraz. Nie prosimy o litość. Nie zbieramy na luksusy. Zbieramy na ulgę. Na godność.

Jeśli możesz – pomóż. Jeśli nie możesz – udostępnij. Dziękujemy. Z całego serca.

Bliscy

Wybierz zakładkę
Sortuj według