
Uratuj życie taty czworga dzieci! Pomóż zakończyć PIEKŁO rodziny...
Cel zbiórki: Diagnostyka molekularna guza w Niemczech, dodatkowe badania, dojazdy
Cel zbiórki: Diagnostyka molekularna guza w Niemczech, dodatkowe badania, dojazdy
Aktualizacje
Nowe informacje od Marka❗️
Drodzy Darczyńcy! Udało nam się skontaktować z kliniką w Niemczech, w której mój mąż będzie mógł przejść konsultacje i potrzebne badania. To pierwszy krok w stronę leczenia immunoterapią, na której tak bardzo nam zależy!
W ostatnim czasie choroba osłabiła organizm Marka, pogorszyły się jego wyniki, mierzył się też z trudną infekcją. Mamy nadzieję na to, że teraz jego stan zdrowia na tyle się poprawił, by rozpocząć kolejny etap chemioterapii. Bardzo na to liczymy, bo tylko wtedy mój mąż będzie mógł odbyć wizytę w niemieckiej klinice!

Teraz wszystko zależy od stanu zdrowia Marka, a także zebranych środków. Koszt konsultacji, przeprowadzonych badań i pobytu to ponad 50 tysięcy złotych! Sami nie jesteśmy w stanie sprostać takiej kwocie…
Przez długi czas szukaliśmy każdej możliwej formy wsparcia, każdej szansy, która mogłaby pomóc Markowi. Dlatego, teraz gdy pojawiła się nadzieja, bardzo potrzebujemy Waszej pomocy! Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie!
Grażyna, żona Marka
Opis zbiórki
Piszę to z rozdartym sercem i oczami pełnymi łez. Mój mąż, mój Marek, ojciec naszych czworga dzieci, walczy ze śmiertelną chorobą! Każdego dnia widzę, jak nowotwór zabiera go kawałek po kawałku. Każdego dnia patrzę na człowieka, którego kocham nad życie, i czuję, jak świat wymyka mi się z rąk...
Marek zawsze był silny, opiekuńczy i kochający. Pracował, troszczył się o nas, był skałą, na której budowaliśmy nasze życie. A potem w jednej chwili wszystko się zawaliło. To był czerwiec 2023 roku. Marek zaczął czuć się słabo, narzekał na bóle głowy. Początkowo nie podejrzewaliśmy niczego poważnego – przemęczenie, może migrena…? Ale jego stan się pogarszał. Pojawiły się wymioty, był coraz słabszy. Pojechaliśmy na SOR, a tam, po badaniach, usłyszeliśmy wyrok, który potwierdziło późniejsze badanie histopatologiczne: glejak IV stopnia!

Świat się zatrzymał. Nie umiem opisać tego uczucia. Strach. Niedowierzanie. Pytania, na które nikt nie umiał odpowiedzieć. "Jak to możliwe? Przecież on był zdrowy! To musi być pomyłka..."
Marek przeszedł pierwszą operację, a potem długą, wyniszczającą radioterapię i chemioterapię. Przez te miesiące patrzyłam, jak walczy. Jak zaciska zęby, mimo bólu, osłabienia i zmęczenia. Jak uśmiecha się do dzieci, choć widać w jego oczach cierpienie...
W listopadzie przyszedł kolejny cios. Wznowa. Guz wrócił. Kolejna operacja. Tym razem lekarze powiedzieli, że nie da się już usunąć wszystkiego. W jego głowie zostały trzy zmiany. NIEOPERACYJNE. Wtedy przyszła rozpacz. Patrzyłam na nasze załamane dzieci, na Marka, który – mimo choroby – próbował nas pocieszać, choć to jemu kończył się czas.

Nadal się nie poddajemy. Marek przeszedł kolejną chemioterapię, ale jego organizm jest coraz słabszy. Coraz trudniej mu chodzić, puchną mu nogi, pojawiły się trudne do zagojenia infekcje i problemy z pamięcią. Marek nie zawsze pamięta dni tygodnia czy imiona. Boję się dnia, w którym spojrzy na mnie i nie będzie wiedział, kim jestem...
Ale mamy jeszcze nadzieję! Jest SZANSA – leczenie immunoterapią w Niemczech. Specjaliści dają nam nadzieję, że można jeszcze powstrzymać chorobę. Ale koszt jej koszt jest zawrotny! Nie mamy takich pieniędzy...
Dlatego błagam. Jako żona. Jako matka. Pomóżcie mi uratować mojego męża! Pomóżcie ocalić ojca naszych dzieci. Nie proszę o wiele – nawet jedna złotówka to dla nas krok bliżej do leczenia. Nie mogę sobie wyobrazić dnia, w którym będę musiała powiedzieć dzieciom, że ich tata nie dał rady. Błagam, pomóżcie...
Grażyna, żona Marka
Wpłaty
- 100 zł
- Wpłata anonimowa36 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- NikolaX zł
Trzymaj się Weronika
- Wpłata anonimowa150 zł
- Wpłata anonimowa10 zł