
Walka z glejakiem trwa! Marek musi ją wygrać - pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie immunologiczne w Niemczech, pobyt, dojazd
Cel zbiórki: Leczenie immunologiczne w Niemczech, pobyt, dojazd
Aktualizacje
Nowe, ważne informacje!
Niestety tata w ostatnich tygodniach bardzo osłabł. Na ten moment ma problem ze wstaniem z łóżka. W tym momencie nie może być mowy o wyjeździe na zagraniczną terapię. Nie poddajemy się jednak.
Przez szpital w Tomaszowie Mazowieckim i Foundation Medicine wysłaliśmy próbki guza do badań w USA. Zmianę zbadano pod kątem punktów uchwytu.
Wyniki dają nadzieję na to, że zadziała terapia celowana, w formule
off-label – poza wskazaniami. Guz zawiera dużo mutacji, które być może zostaną przyhamowane przez lek i dzięki temu nie dojdzie do wznowy.
Lek nie jest stosowany w leczeniu glejaków, ale w leczeniu guzów z podobnymi mutacjami już tak. Mamy nadzieję, że uda nam się dojść do momentu, w którym tata będzie pacjentem z chorobą przewlekłą,
kontrolowaną przez przyjmowanie leku.
Poza leczeniem stricte onkologicznym skupiamy się na wzmocnieniu
organizmu taty. Staramy się go nawodnić, odżywić tak, by miał siłę do dalszej walki.
Zebrane środki przeznaczymy na leczenie oraz zapewnienie tacie
odpowiedniej opieki. Niestety terapia celowana nie jest refundowana
przez NFZ. Miesięczny koszt leku to ok. 10 tys. zł...
Dziękujemy, że jesteście z nami i pomagacie naszemu tacie walczyć o życie. Prosimy, bądźcie dalej!
Opis zbiórki
Kiedy zaczynamy doceniać nasze nudne, zwyczajne życie? Gdy coś przewróci je do góry nogami. Taki właśnie cios nasza rodzina dostała dokładnie 13 kwietnia 2022 roku. Mój tata, Marek Zięba – 61-letni, do tej pory w pełni sprawny, czynny zawodowo człowiek (lekarz!) został zabrany do szpitala Barlickiego w Łodzi po ataku padaczki, którego dostał w sklepie. Potem ruszyła lawina koszmarnych wiadomości – tomograf wykazał zmianę w mózgu!
W trakcie rezonansu magnetycznego guz zakrwawił i doszło do wylewu. Tata został operowany w trybie pilnym! Po zabiegu jego stan był ciężki. Miał niedowład prawej strony ciała i afazję (nie potrafił mówić). Wszyscy byliśmy w szoku! W ciągu zaledwie doby prawie straciliśmy ojca i męża...
Cieszyliśmy się, że tata nadal jest z nami. Pozostało czekać na wyniki histopatologii. I tu kolejny cios... Diagnoza najgorsza z możliwych. Glejak wielopostaciowy IV stopnia. Neurochirurg postawił sprawę jasno od początku – biorąc pod uwagę stan taty po operacji, zostało mu kilka tygodni, może miesiąc życia. Nawet jeśli jego stan się poprawi, chorzy na glejaka umierają w większości przypadków w ciągu 12 miesięcy od wystąpienia pierwszych objawów...

Co dalej? Nikt nie wie. Konwencjonalna medycyna ogranicza leczenie glejaka IV stopnia do naświetlań (radioterapii) i chemioterapii. Tata przeszedł terapię w szpitalu Kopernika w Łodzi. W międzyczasie przeszedł epizod zakrzepicy, który na szczęście udało się opanować. Dzięki rehabilitacji ustąpił niedowład – tata może samodzielnie chodzić, korzystać z toalety, jeść. Nadal nie wierzę, że cieszymy się z tak prozaicznych rzeczy! Praca z neurologopedą poprawiła jego możliwość komunikacji, chociaż tata dalej walczy z afazją.
Mimo poprawy stanu zdrowia taty (spektakularnego, biorąc pod uwagę jego stan po operacji) diagnoza nadal jest porażająca. Nie chcemy wierzyć, że to po prostu koniec i czas pożegnania... Tacie w ostatnich dwóch latach urodziło się drugie i trzecie wnuczę. W sierpniu zostanie dziadkiem po raz czwarty.
Tata był cały czas czynny zawodowo. Pracował jako lekarz pulmonolog w szpitalu WAM w Łodzi. Był ceniony przez pacjentów, lubiany i szanowany przez współpracowników. Cały czas spływają do nas od nich słowa wsparcia i otuchy oraz realna pomoc medyczna.

Dotychczas tata prowadził aktywny tryb życia, rozwijał swoje pasje. Żeglował, malował obrazy. Rodzice tańczyli tango argentyńskie, chodzili na kurs tańca towarzyskiego... Żyli pełnią życia! Dlatego nie możemy uwierzyć, że to życie miałoby dobiec końca...
Jak każdy w takiej sytuacji zaczęliśmy szukać sposobu walki z tą chorobą. Największe niebezpieczeństwo stanowi wznowa guza, która pojawia się ZAWSZE. Nie wiemy tylko, kiedy to nastąpi... Szukamy opcji, która pozwoliłaby zahamować wzrost guza i w ten sposób przedłużyłaby życie taty.
Znaleźliśmy klinikę w Niemczech, w Kolonii, która oferuje niedostępną w Polsce immunologiczną terapię komórkową. Wielu chorych z Polski szuka tam ratunku i są przypadki, w których efektem jest zahamowanie wzrostu guza i wieloletnie przeżycie z glejakiem. Wierzymy, że jest to szansa również dla taty!

Niestety koszty terapii oraz pobytu w Kolonii przekraczają możliwości finansowe naszej rodziny. Ta zbiórka dotyczy pokrycia kosztów pierwszego z trzech etapów terapii. Jeżeli uda nam się uzbierać pieniądze i tata zareaguje pozytywnie na leczenie, będziemy chcieli terapię kontynuować.
Bardzo prosimy o wsparcie zbiórki. Jest to jedyna szansa na leczenie taty...
Pod tym apelem podpisujemy się wszyscy:
bliscy, przyjaciele i pacjenci dra Marka Zięby

- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Panie Marku, Pan nam pomagał - pacjentom, my chcemy pomóc Panu. Proszę się nie poddawać!!!!
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa4 zł
- Wpłata anonimowa50 zł