Maryia (Maria) Shut - zdjęcie główne

W jej oczach RAK, w moich oczach strach... Jestem tatą i proszę o ratunek dla mojej córeczki❗️

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Szwajcarii

Organizator zbiórki:
Maryia (Maria) Shut, 3 latka
Mołodeczno
Nowotwór złośliwy prawego oka (siatkówczak)
Rozpoczęcie: 19 grudnia 2025
Zakończenie: 19 marca 2026
7358 zł(8,57%)
Brakuje 78 494 zł
WesprzyjWsparło 111 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0880914
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0880914 Maryia

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Szwajcarii

Organizator zbiórki:
Maryia (Maria) Shut, 3 latka
Mołodeczno
Nowotwór złośliwy prawego oka (siatkówczak)
Rozpoczęcie: 19 grudnia 2025
Zakończenie: 19 marca 2026

Opis zbiórki

Jestem tatą Marii. I nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał prosić obcych ludzi o ratowanie mojego dziecka. Od kiedy wiem, że moja córeczka zachorowała na nowotwór, wiem też, że jestem w stanie zrobić wszystko, żeby tylko uratować jej życie...

12 listopada 2022 roku urodziła się nasza ukochana córeczka. Maria była naszym cudem. Maleńka, krucha… od początku słabo jadła, nie przybierała na wadze. Gdy trafiła do szpitala z odwodnieniem, myślałem, że to najgorsze, co może nas spotkać. Myliłem się.

Usłyszeliśmy diagnozę: zakażenie wirusem cytomegalii, bardzo niebezpieczne dla dziecka... Myśleliśmy z żoną, że już nic gorszego nie może się przytrafić, gdy po dodatkowych badaniach okazało się, że konieczne jest przewiezienie do innego szpitalu. Tam lekarze wzięli mnie i żonę na rozmowę i powiedzieli, że w prawym oczku córeczki jest guz i jest duże podejrzenie nowotworu...

Badanie MRI nie zostawiło złudzeń. Rak oka. U niemowlęcia. U mojej córki. Pierwsze Święta i pierszy Sylwester Marii spędziliśmy w szpitalu... 2023 rok przywitaliśmy na oddziale onkologii dziecięcej. 4 stycznia, mając zaledwie 3 miesiące, córka rozpoczęła chemioterapię...

Maryia Shut

Patrzyłem, jak moje dziecko walczy z czymś, czego nie rozumie... Jak jej pierwsze miesiące życia upływają tam, gdzie nigdy nie powinna się znaleźć. Wiedziałem, że leczenie będzie trudne, ale nie sądziłem, że aż tak... Organizm Marii, pozbawiony odporności po chemioterapii, zaczął się poddawać... Infekcja, intensywna terapia, kroplówki przez całą dobę. A potem słowa, których żaden ojciec nie chce usłyszeć: „Potrzebna jest pilna transfuzja krwi. Parametry są już krytyczne.”

Byłem bezradny, przerażony i gotowy zrobić wszystko, by ratować córkę. W panice zaczęliśmy z żoną szukać możliwości leczenia. Po rozmowie z rodzicami dzieci z tą samą diagnozą dowiedzieliśmy się, że nowotwór oka jest skutecznie leczony w specjalistyczneh klinice w Szwajcarii. Co więcej, jest tam nie tylko szansa na to, by ratować zdrowie i życie... Ale też nadzieja, by nie amputować oczka i ocalić wzrok. Wysłaliśmy dokumenty Marii do kliniki i otrzymaliśmy odpowiedź, że są gotowi natychmiast przyjąć naszą córkę, ponieważ guz jest bardzo agresywny i szybko się rozwija... Czas działał przeciwko nam,.

Dzięki ludziom o ogromnych sercach Maria rozpoczęła leczenie w Szwajcarii. Dziś mogę powiedzieć coś, co jeszcze niedawno brzmiało jak cud: Maria widzi chorym oczkiem. Przeszła dziesiątki specjalistycznych zabiegów, znieczuleń, badań. Nosi okluder - specjalne narzędzie do zasłaniania oczka - przez 6 godzin dziennie i robi ogromne postępy. Ale ta walka się jeszcze nie skończyła.

Maryia Shut

Teraz musimy wracać na kontrole co 10 tygodni. Niestety nowotwór może wrócić i zaatakować w każdej chwili... Co 2 miesiące wraca przeraźliwy strach, który ściska gardło za każdym razem, gdy przekraczamy próg onkologii. Badania, kontrole i to najgorsze — czekanie na wyniki, kiedy każda minuta trwa wieczność, a w głowie pojawia się tylko jedna myśl: czy tym razem będzie dobrze? Kiedy dziecko choruje, uczysz się żyć między nadzieją a paraliżującym lękiem, którego nie da się oswoić.

Po każdej kontroli zapada decyzja, co dalej... I właśnie teraz, gdy musimy zapłacić kolejny raz, skończyły się nasze środki. Musimy zebrać ogromną kwotę pieniędzy, by zapłacić za dalsze leczenie. Cena za to, by nie zaprzepaścić tego, co już udało się wywalczyć.

Jako tata błagam o pomoc. Proszę o szansę, by raz na zawsze moja córeczka mogła widzieć świat, dorastać bez strachu i bólu, żyć normalnie. Nie tracę nadziei, że Marię czeka jeszcze szczęśliwe i życie, wolne od piekła walki z rakiem...

Każda wpłata to krok bliżej do tego, by Maria mogła mieć przyszłość. Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy pomagają nam nie stracić nadziei.

Aleksander, Tata Marii

Wybierz zakładkę
Sortuj według