20 lat to nie pora na umieranie! Pomóż Marysi doczekać przeszczepu i przeżyć...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 208 osób
7 485 zł (100%)
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Pokrycie kosztów leków, rehablilitacji i dojazdów do szpitali

Maria Nowak, 20 lat

Hermanowa, podkarpackie

Mukowiscydoza

Rozpoczęcie: 27 Maja 2020
Zakończenie: 1 Września 2020

Mam tylko 20 lat... Tylko i aż, bo jak na osobę zmagającą się z mukowiscydozą jest to już zaawansowany wiek. Większość chorych nie dożywa nawet swoich 25. urodzin… Każdego dnia budzę się, pełna strachu, ile czasu jeszcze mi zostało. Ja tak rozpaczliwie chcę żyć, dlatego proszę o Twoją pomoc!

Mam na imię Marysia i jestem śmiertelnie chora. Moje życie to nieustająca walka o każdy oddech. 20 lat to nie pora na umieranie, a dokładnie tyle lat trwa moja walka. Mój przeciwnik przyszedł na świat razem ze mną… Mukowiscydoza to choroba genetyczna. Jest nieuleczalna i podstępna… Chorobę wykryto u mnie zaraz po narodzinach. Walczyłam o życie już od pierwszej chwili. Byłam w tak ciężkim stanie, że mama ochrzciła mnie już w szpitalu. Przeżyłam, ale nie był to koniec walki, ale dopiero początek.

Mukowiscydoza powoduje nadmierne wydzielanie śluzu, który zalewa płuca, odbiera oddech, niszczy układ oddechowy i pokarmowy. Przez dwie dekady walki mój przeciwnik zdołał zniszczyć mi płuca, trzustkę i wątrobę, na tym jednak nie zamierza poprzestać. Nieubłaganie dąży do tego, by odebrać mi też życie…

Maria Nowak

W 2016 roku mój stan drastycznie się pogorszył. Wydolność płuc spadła nad wyraz szybko, pojawiły się duszności i krwioplucia. Od tamtej pory jest coraz gorzej. Lekarze są zgodni – tylko przeszczep płuc może mnie uratować... Inaczej umrę.

3 miesiące trafiłam na listę osób oczekujących na przeszczep… Teraz śpię z telefonem w ręce w nadziei, że niedługo nadejdzie informacja, która odmieni moje życie. Każde połączenie od nieznanego numeru sprawia, że moje serce bije mocniej. Aby zwiększyć moje szanse, muszę być w jak najlepszym stanie. Nie znam życia bez codziennych inhalacji, przyjmowania niezliczonej ilości leków i rehabilitacji. To jedyny sposób, by kupić mi czas… Bym mogła przeżyć.

Koszty leczenia stale rosną, a ja nie mam jak za nie zapłacić! Mimo że moje życie upływa w cieniu śmiertelnej choroby i walki z nią, nie chcę go tracić… Każdy dzień, w którym jeszcze oddycham, to dla mnie najwspanialszy dar. Chcę tylko, by tych dni było jak najwięcej… Dlatego proszę, błagam o Twoją pomoc! Każda złotówka jest dla mnie nadzieją na życie…

Marysia