Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Maria Węgrzyn - zdjęcie główne

Maria walczy z brutalną chorobą, która odbiera jej wszystko❗️Potrzebna pilna pomoc!

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i transport medyczny

Organizator zbiórki:
Maria Węgrzyn, 62 lata
Oświęcim, małopolskie
Miastenia, choroba zwyrodnieniowa stawów, astma oskrzelowa, artropatia, stan po usunięciu grasiczaka i radioterapii, cukrzyca insulinozależna, łuszczyca, podejrzenie łuszczycowego zapalenia stawów
Rozpoczęcie: 31 marca 2026
Zakończenie: 1 lipca 2026
1738 zł(3,27%)
Brakuje 51 454 zł
WesprzyjWsparło 27 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0569699
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0569699 Maria

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Marii poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i transport medyczny

Organizator zbiórki:
Maria Węgrzyn, 62 lata
Oświęcim, małopolskie
Miastenia, choroba zwyrodnieniowa stawów, astma oskrzelowa, artropatia, stan po usunięciu grasiczaka i radioterapii, cukrzyca insulinozależna, łuszczyca, podejrzenie łuszczycowego zapalenia stawów
Rozpoczęcie: 31 marca 2026
Zakończenie: 1 lipca 2026

Opis zbiórki

Mam na imię Maria. Od 2014 roku walczę z ciężką postacią Miasteni Gravis. Kiedyś pracowałam, dużo pływałam i spotykałam innych ludzi… Choroba mi to wszystko odebrała. Nie mam już siły walczyć sama. Błagam o pomoc!

Miastenia upośledza pracę mięśni szkieletowych. Atakuje mięśnie oczu, krtani i kończyn, co sprawia, że nie mogę się poruszać, jeść, oddychać. Gdy długo stoję, mięśnie odmawiają mi posłuszeństwa i potrzebuję pomocy w najprostszych czynnościach. Głowa opada bezwładnie, bo kark nie ma siły jej dźwigać.

Praktycznie przez cały czas mam problem z otwarciem oczu, opadają mi powieki. W czasie dłuższej rozmowy zmienia się mój głos – dostaję chrypki, wycisza się, aż w końcu przechodzi w bełkot. Idąc na dłuższy spacer, muszę robić kilka odpoczynków, bo nogi bardzo mi słabną i niespodziewanie odmawiają posłuszeństwa, chwieją się i drżą, aż dochodzi do upadku. Często w takich momentach ludzie uznają mnie za nietrzeźwą, ponieważ nie jestem w stanie się podnieść...

Maria Węgrzyn

Przeszłam wyniszczające leczenie nowotworu złośliwego – grasiczaka. Nie mogłam dokończyć radioterapii, ponieważ bardzo mnie osłabiała. Dochodziło wtedy do przełomu miastenicznego i niewydolności oddechowej. Byłam przykuta do łóżka i maszyn wspomagających oddychanie. Dziś jestem objęta wentylacją i tlenoterapią domową, dzięki czemu mam trochę więcej sił do południa, by samodzielnie się poruszać.

Najgorszy jest jednak ból, który jest ze mną przez cały czas – także w nocy. Przez ograniczenia związane z przyjmowaniem leków, nie mogę się go wyzbyć. Czasem jest tak silny, że łzy same lecą… Ale próbuję śmiać się przez łzy i cokolwiek robić, by nie czuć się niepotrzebną. Do tego dochodzą: neuralgia, łuszczyca, choroby reumatoidalne, cukrzyca… To wszystko ma wpływ na moje codzienne funkcjonowanie.

Maria Węgrzyn

Bardzo źle znoszę zmiany pogody. Słońce powoduje światłowstręt i utrudnia utrzymanie podniesionych powiek, dlatego na co dzień mam zasłonięte zasłony. Mogę jeść tylko zblendowane posiłki. Jestem więźniem własnego ciała. Najbardziej boli mnie to, że nie mogę uczestniczyć w życiu rodzinnym i widywać się z wnukami.

Chciałabym móc żyć choć trochę bardziej normalnie. Wiem, że nie pokonam choroby, że już na zawsze zostanę z respiratorem. Jednak dzięki rehabilitacji i regularnym wizytom u specjalistów, mogłoby być lepiej. Wkrótce rozpoczynam udział w badaniu klinicznym, bo mój stan zdrowia jest coraz gorszy. Robię to nie tylko dla rodziny i wnuków, ale przede wszystkim dla siebie. Chcę jeszcze się śmiać, spędzać czas z rodziną jako samodzielna osoba, a nie uzależniona od ciągłej pomocy innych.

Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy dostałam szansę i motywację do dalszej walki. Dziś staję przed Wami ponownie i błagam, bądźcie ze mną dalej! Sama nie dam rady udźwignąć tego wszystkiego. Jesteście moją ostatnią deską ratunku. Proszę, pomóżcie…

Maria

Wybierz zakładkę
Sortuj według