Udar zabrał mu normalne życie❗️Jesteś ostatnią nadzieją, by pomóc...

przystosowanie łazienki dla osoby niepełnosprawnej
Zakończenie: 9 Stycznia 2020
Opis zbiórki
Brakuje mi już sił na dalszą walkę. Nie wiem, już do kogo się zwrócić, prosić o pomoc... Jeśli czytasz te słowa, wiedz, że naprawdę jesteś moją ostatnią nadzieją…
Mój tata przeszedł rozległy udar, jest przykuty do łóżka. Kiedys był aktywny, jteraz sam nie może zrobić nic. Wymaga pomocy w najprostszych czynnościach… Nie skorzysta z toalety, trzeba zmienić mu pieluchy, nie umyje się sam, sam nie zje, nie podniesie się z łóżka. Nie jest w stanie nawet usiąść. Dawano mu 3% szans na przeżycie – to cud, że znalazł się w tym niewielkim odsetku. Wszystko rozumie, mówi, choć z trudem. Umysł pozostał sprawny, to ciało zostało zniszczone. Tata bardzo cierpi, psychicznie i fizycznie…
Mama i ja opiekujemy się nim 24 godziny na dobę. Pełnej opieki – również przez 24 godziny – wymaga również mój brat. Jedna osoba chora w domu to ogromne wyzwanie. Opieka nad dwoma chorymi osobami to czasami zajęcie ponad siły. Mamie wysiada kręgosłup, codziennie przenosi tatę, ledwo daje już radę. Jest ciężko, bardzo.
Udar może przydarzyć się każdemu, w każdej chwili… Wystarczy, że jedna z tętnic w mózgu się zatka. Krew nie dociera tam, gdzie powinna. Zamiast dopływać do mózgu, rozlewa się dookoła… Niedotleniona część mózgu obumiera. Dochodzi do jej trwałego uszkodzenia. Udar zdarza się często w nocy, tak właśnie było z tatą. Nie można go przewidzieć ani mu zapobiec.
To cud, że życie taty udało się uratować. Leżał nieprzytomny, nie było z nim kontaktu… Minuty czekania na karetkę zamieniły się w wieczność. Po przyjęciu do szpitala nikt nie dawał tacie szans, w zasadzie kazano nam się z nim żegnać. Przeżył – to nasz cud.
Od momentu udaru przeszliśmy wspólnie bardzo długą i ciężką drogę. 4 miesiące trwał pobyt w szpitalu. Tatę wypisano z powodu dużych problemów z sercem, usunięto też mu resztę uzębienia (mamy problem z żywieniem i dopasowaniem protezy zębowej), przetykano tętnice, założono stent, przeszedł operację usunięcia martwej tkanki z rany. Tata udar miał w marcu, z szpitala wypuszczono go w lipcu. Zaczęliśmy ciężką pracę nad tym, by wrócił do jakiejkolwiek sprawności… Walka nie trwała zbyt długo. W grudniu znów tragedia, mini udar, który spowodował kolejne ubytki w mózgu.
Potrzebujemy opieki kardiologa, neurologa, chirurga, rehabilitacji, protetyka. Lista jest długa i nie wiem nawet, na czym skupić swoją uwagę. Sytuacja nas przerasta, nie mamy wsparcia, nie mamy pieniędzy. Oprócz opieki nad tatą musimy też dopasować dom do jego potrzeb… Potrzebny był nam podnośnik, łóżko, materac antyodleżynowy i wiele innych. To przerażające, ile to wszystko kosztuje. Około 600 złotych miesięcznie wydajemy na same leki, nie licząc pieluchomajtek, opatrunków i środków higienicznych. Musimy przystosować łazienkę do potrzeb osoby niepełnosprawnej, żeby tatę umyć, wykąpać. Nie mamy znikąd pomocy… PCPR sfinansowało nam brodzik, z którego musieliśmy zrezygnować, bo tata się do niego nie zmieści i uchwyty, kompletnie nieprzydatne – tata nie może się chwycić, leci bezwładnie…
Mama jest już na emeryturze, po poważnej operacji oczu. Jej wiek, reumatyzm oraz zmiany w kręgosłupie uniemożliwiają jej podnoszenie ciężarów. Lekarze kategorycznie zabronili jej dużego wysiłku fizycznego. W praktyce jest to niemożliwe. Tatę trzeba przełożyć z boku na bok, podnieść, umyć. Robię, co mogę, by odciążyć mamę, ale czasami ja też nie mam siły.
Od pół roku jestem osobą bezrobotną. Musiałam rzucić pracę i pomóc mamie, zająć się tatą i bratem. Bardzo boję się przyszłości. Boję się o swoją rodzinę. Nasza sytuacja finansowa jest po prostu zła. Dlatego bardzo, bardzo proszę o pomoc, choć strasznie trudno mi to robić. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę musiała opowiadać o naszym dramacie, o naszych najbardziej intymnych sprawach, że będę zdana na łaskę innych… Ale muszę, bo jesteśmy pod ścianą. Będę wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą pomoc.