Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

PILNE❗️Białaczka kontra młoda mama. Ratujmy życie Mariki!

Marika Wojtkowska
Pilne!

PILNE❗️Białaczka kontra młoda mama. Ratujmy życie Mariki!

164 054,00 zł
Wsparły 5722 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0101154
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0101154 Marika
Cel zbiórki:

Leczenie ratujące życie Mariki, sprzęt i transport medyczny, rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Marika Wojtkowska, 28 lat
Włocławek, kujawsko-pomorskie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 11 Grudnia 2020
Zakończenie: 19 Marca 2022

Aktualizacje

❗️Za nią rok walki o życie... Przeczytaj koniecznie, co u Mariki!

Kochani,

od najtrudniejszych chwil w moim życiu minął dokładnie rok... W zeszłym roku, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, dowiedziałam się, że mam białaczkę. Zamiast pakować prezenty z synkiem znalazłam się na onkologii, podłączona do kroplówki z chemią. To był trudny czas, pełen strachu i ogromnej tęsknoty...

Minął rok, rok walki. Moja sytuacja uległa znacznemu polepszeniu. Jestem w domu, bez wizji szpitala. W tym roku Boże Narodzenie spędzę z synkiem... Nie mogę się już doczekać.

Do czerwca jestem na chemioterapii doustnej, a później zobaczymy, co dalej. Jestem bardzo rzadkim przypadkiem... Dla lekarzy jestem zagadką i sami nie wiedzą, jak to się potoczy. Kontrolujemy mój stan zdrowia co dwa tygodnie. Jestem pod opieką szpitala w Toruniu i Gdańsku, żeby w porę reagować, jeśli coś złego by się działo.

Marika Wojtkowska

Każdy dzień poprzedzający przyjazd do szpitala wywołuje nieprzespaną noc, a przecież wiem, że wrócę do swojego łóżka... Każdy przyjazd tutaj kosztuje mnie dużo. Jak tylko zbliżam się do szpitala, apetyt znika, a przed wejściem, czekając w kolejce, chodzę jak nakręcona, co chwilę sprawdzając zegarek.

Wydawało mi się, że poukładałam to sobie, że wygrałam tę najtrudniejszą walkę, a mimo to strach mnie paraliżuje, przypominając ten rok wstecz... Jestem tu, czuję, przeżywam, podczas gdy co niektórzy nie mają tej możliwości, już ich z nami nie ma albo walczą, ile sił.

Mocno wierzę, że najgorsze już za mną, że nie wrócę na szpitalną salę. Nadal potrzebuje wsparcia fizjoterapeutycznego, psychoterapii oraz masy leków... Bardzo dziękuję Wam za wszystko i będę bardzo wdzięczna, jeśli zechcecie dalej towarzyszyć mi w mojej walce.

Pozdrawiam i życzę Wam Wesołych Świąt.

Marika

❗️Wieści z onkologicznego ringu - białaczka kontra młoda mama. Marika walczy!

W grudniu, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, Marysia dowiedziała się, że ma białaczkę… Miała 27 lat i rocznego synka. Rok 2021 powitała na oddziale onkologii… Czas odmierzany był przez kolejne cykle chemii, chwile rozłąki, ogromnej samotności i tęsknoty…

W czerwcu Marika czekała na kolejny etap leczenia - przeszczep szpiku. Lato przyniosło jednak cudowne wieści - szpik jest czysty! To nie oznacza jeszcze pełnego wyzdrowienia, ale daje nadzieję na to, że tak się stanie. Przeszczep przestał być potrzebny. Marysia przyjmuje teraz chemię w tabletkach, przez rok będzie jej codziennym rytuałem. Co miesiąc kontrola, co dwa tygodnie badanie krwi. Walka trwa!

Marika Wojtkowska

Za mną 7 miesięcy bardzo trudnej drogi w murach szpitala - pisze Marika. W końcu mogę spać spokojnie, że nie rozdzieli nas - mnie, synka i rodziny  - ten paskudny rak, nie będę musiała znosić trudów hospitalizacji…  Na sam widok igły mam dreszcze. (...)

Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za każde wsparcie, za wiadomości, za wpłaty na zbiórkę, za słowa wsparcia, gdy łzy leciały ciurkiem. Jesteście NIESAMOWICI, trzymajcie za mnie kciuki i nie przestawajcie wierzyć! Walczę i nie zamierzam się poddać.

❗️Marika walczy o życie! Przed nią trzecia chemia, ratunku!

Walczę o życie. Od grudnia jestem na samym środku onkologicznej areny, na który rzucił mnie śmiertelny przeciwnik – białaczka… Walczę o życie, bo jestem mamą, mam kochających bliskich, mam synka… Mam dla kogo żyć.

Przede mną trzecia chemia… Kurczowo trzymam się nadziei, że ostatnia. Widok igły zaczyna mnie paraliżować… Niestety to tak silne i toksyczne leczenie, że nie obyło się bez powikłań… Nie mam pojęcia, ile mój organizm jeszcze wytrzyma...

Marika Wojtkowska

Po drugiej chemii wylądowałam na ortopedii, pod kolanem znaleziono ogromnego krwiaka. Przestałam chodzić… Moimi przyjaciółmi stały się kule i wózek inwalidzki… Masa sprzętu i leków, dzięki którym mogę normalnie funkcjonować – tak wygląda moja codzienność. W ciężkich chwilach myślę tylko o synku, uśmiech Oliego daje mi siłę do walki.

Ostatni miesiąc to wiatr w oczy, ale walczę i staram się być silna dla syna, mamy, rodzeństwa i dla Was wszystkich Dziękuję, że walczysz ze mną, że wspierasz mnie, że jesteś. Bez Ciebie walka o życie nie byłaby możliwa… I proszę, jeśli tylko możesz i chcesz – bądź ze mną dalej. Do końca, bo wierzę, że z Twoją pomocą uda mi się pokonać białaczkę.

Marika

Opis zbiórki

Młoda mama kontra białaczka! Marika walczy o życie, pilnie potrzebna pomoc! Nie znamy jeszcze dokładnej ceny leczenia, wiemy jednak, że koszty będą niebotyczne... Pomóż - uratuj życie!

Wiadomość o śmiertelnej chorobie nigdy nie przychodzi w porę, zwłaszcza jeśli masz tylko 27 lat i synka, który dopiero co skończył roczek. Nie tak wyobrażałam sobie te Święta... Powinnam być teraz z synkiem, ubierać choinkę, pakować prezenty w kolorowy papier i dbać o to, by Oliwier miał piękne wspomnienia. Tymczasem jestem w szpitalu, czeka mnie chemia i przeszczep szpiku. Walczę, bo ostra białaczka szpikowa nie odpuszcza... Nie opuszcza mnie też przeraźliwy strach o życie...

Marika Wojtkowska

Jeszcze miesiąc temu w najgorszych koszmarach nie podejrzewałabym, że znajdę się tutaj, że będzie ta zbiórka... Mam na imię Marika, w maju skończyłam 27 lat, mieszkam we Włocławku. Ostatni rok był najważniejszy w moim życiu – zostałam mamą! Mam pięknego, zdrowego synka, który jest dla mnie całym światem. Cieszyłam się wyczekanym macierzyństwem i byłam bardzo szczęśliwa.

W listopadzie zaczęłam się nagle źle czuć... Byłam pewna, że to wina jesiennego przeziębienia albo przemęczenia, nieprzespane do końca noce przy maluchu są przecież normą. 1 grudnia - tę datę będę pamiętać na zawsze, wtedy pocałowałam śpiącego Oliwierka po raz ostatni... Nie miałam pojęcia, że czeka nas długa rozłąka, bo ja znajdę się w szpitalu i otrzymam śmiertelną diagnozę.

Marika Wojtkowska

Okazało się, że moje wyniki są nie tyle złe, co dramatyczne... Lekarze wiedzieli na pewno, że w moim ciele dzieje się coś niepokojącego. Dostałam skierowanie do szpitala... W poszukiwaniu ratunku czekało mnie bolesne zderzenie z rzeczywistością pandemii... Trzy szpitale odmówiły mi pomocy. W jednym pani w okienku wręcz rzuciła moim skierowaniem, mówiąc, że oddział wewnętrzny nie funkcjonuje… Brak miejsc, pozamykane oddziały... Nie da się opisać tego stresu. Ogromna bezradność, a sił coraz mniej… Nawet telefon na 112 skończył się łzami. Wtedy naprawdę zaczęłam się bać, bo czułam, że z godziny na godziny robię się coraz słabsza.

Nadzieja przyszła, kiedy znalazło się dla mnie miejsce na oddziale hematologii w szpitalu w Toruniu... Tam po 2 dniach przyszła diagnoza i jednocześnie skończył się świat... Ostra białaczka szpikowa. Szum w uszach, niedowierzanie, rozpacz, płacz, załamanie. To niemożliwe! Przecież miesiąc temu wyprawiałam pierwsze urodziny Oliwierka i czułam się jeszcze dobrze...

Marika Wojtkowska

Po początkowym szoku przyszła determinacja - białaczka to nie wyrok! Będę walczyć! Mam dla kogo żyć... Oliwier jest malutki, on potrzebuje mamy! Jestem silna. Dam radę! Przeżyłam już ciężkie chwile – jedno dziecko przed synkiem straciłam, 4 lata temu poroniłam. Rok później przeszłam ciężką operację usunięcia tarczycy… Mimo problemów zdrowotnych zostałam mamą. Synek jest moim największym szczęściem i zrobię dla niego wszystko!

Wiem, że czeka mnie ciężka walka o życie, ale jestem gotowa... Przede mną chemioterapia i przeszczep szpiku... Czekam na informacje, czy może mi go oddać ktoś z rodziny, czy będzie trzeba szukać dawcy… Krew i szpik – teraz te dwie rzeczy są mi potrzebne najbardziej, rzeczy, których nie da się kupić za żadne pieniądze. Niestety, wiadomo już, że też będą one potrzebne… Czeka mnie długie leczenie, najprawdopodobniej część z niego będzie nierefundowana… Leki na białaczkę kosztują często po kilkadziesiąt tysięcy złotych za dawkę, a terapie takie Car T-Cell osiągają zawrotne kwoty ponad miliona złotych!

Marika Wojtkowska

Oluś nie rozumie, gdzie podziała się mama… Przecież zanim zasnął, jeszcze przy nim byłam. Dziś widzimy się tylko dzięki kamerce w telefonie… Tęsknie za nim straszliwie i umieram ze strachu, czy będzie go mogła jeszcze zobaczyć? Każda rozmowa przez telefon i każde zdjęcie synka rozczula mnie tak bardzo, że zanoszę się płaczem. Wiem jednak, że muszę żyć, bo mam dla kog. Dla synka, mamy, siostry, brata, narzeczonego, cioć, dla przyjaciół. Wszyscy przekazali mi już tyle ciepłych myśli i wsparcia… Oszczędności naszej rodziny kurczą się jednak i boję się, co będzie dalej.

Obiecuję, że jeśli tylko dostanę szansę, będę walczyć, będę żyć. Liczę na pomoc ludzi dobrych woli. Dlatego proszę – podaruj mi te szansę…

- Marika

________

Potrzebna jest krew. Apelujemy, aby każdy, kto tylko, może zgłosił się do najbliższego centrum krwiodawstwa i oddał krew ze skierowaniem na Marikę Wojtkowską, Specjalistyczny Szpital Miejski w Toruniu, ul. Stefana Batorego 17/19, Oddział Hematologii.

Marikę czeka też przeszczep szpiku. Czekamy na wyniki dotyczące zgodności genetycznej. Zachęcamy do rejestracji w DKMS - bazie potencjalnych dawców szpiku. 

Prosimy o wsparcie zbiórki na leczenie dla Mariki oraz zmianę warunków życia po przeszczepie.

Błagamy o pomoc dla naszej mamusi, córki, siostry, przyjaciółki. Idą Święta, to czas magii. Podarujmy życie!

Rodzina Mariki

________

Marika Wojtkowska - Pomoc dla Marysi na Facebooku

164 054,00 zł
Wsparły 5722 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0101154
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0101154 Marika

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki